Z Dalekiego Wschodu przez Nowy Jork do Olsztyna – długą drogę musiał pokonać koncept, który serwuje kameralna restauracja Misa.

Kultowy Ramen to jedno z najczęściej spotykanych dań typu fast food na japońskich ulicach, a w świecie kojarzony jest z nowym trendem w gastronomii – lekkim wegetariańskim daniem. – Dziś w każdym dużym mieście na świecie można zjeść miskę dobrego Ramenu – przyznaje Izabela Gajdamowicz, właścicielka olsztyńskiej restauracji Misa. – Kiedyś w Polsce myśleliśmy, że fast food to jedynie niezdrowe jedzenie. W Tokio można przekonać się, że jest inaczej. I chcemy przenieść to do Olsztyna. 

Przez ostatnie 17 lat Iza mieszkała w Nowym Jorku, gdzie marzyła jej się mała knajpa w klimacie asian fusion na Brooklynie. Ale ze względów rodzinnych wróciła do Olsztyna. – Chciałam tu wychować dzieci, dlatego przeniosłam to marzenie. I jestem z tego bardzo zadowolona, bo udało się stworzyć dokładnie to co widziałam w Stanach – małe restauracje wokół których tworzy się wyjątkowa dla tego miejsca społeczność – opowiada. 

Koncept niewielkiej klimatycznej knajpki życzliwie komentują w sieci: „bezpretensjonalnie, swojsko, z wyobraźnią i z piękną muzyką w tle”, „powiew świeżości w mieście”, „moja wrodzona żarłoczność sprawia, że mogę tam jeść bez końca, bo jedzenie jest po prostu pyszne!”. 

Jest pyszne, bo… – Zanim doprowadziliśmy np. wspomniany Ramen do poziomu jaki dziś proponujemy, przed otwarciem restauracji robiliśmy w kuchni wiele prób, bo przepis to jedno, ale efekt trzeba doprowadzić do momentu idealnej powtarzalności, kiedy za każdym razem danie udaje się dokładnie tak samo – zdradza właścicielka. 

Podobnie dzieje się w przypadku każdego nowego dania z menu Misy. Ostatnio zasiliły je m.in. Zupa Armii Koreańskiej z szynką Spam, kiełbaskami, grzybami, kluskami ryżowymi, kimchi, korańską papryką, wędzonym cheddarem i makaronem pszennym. W gorące dni serwują Chłodnik Misa z awokado, ogórkiem, kolendrą, limonką, chilli, rzodkiewką, mlekiem kokosowym i marynowanym jajkiem. 

Tak naprawdę każde danie z karty to przygoda i kulinarna podróż. Choćby słynne bułeczki bao. Ich historia ma prawie dwa tysiące lat. Pszenne, spulchniane przez drożdże i przygotowywane na parze są niezwykle popularną potrawą nie tylko w rodzimych Chinach, ale na całym Dalekim Wschodzie. Występują w nieskończonej liczbie połączeń smakowych. Kilka z nich do spróbowania w Misie, np. z boczniakiem, kurczakiem czy boczkiem. 

Klienci sprawiają wrażenie jakby znali się już całkiem nieźle z obsługą i kucharzami. Gwarno tu nawet w środku tygodnia. A najbardziej lokal cieszy tych, którzy chcą zjeść o późnej godzinie, kiedy niemal wszystko jest zamknięte (Misa czynna pn-czw 12–23, pt-sb 12–24, ndz 12–22). – Mamy tak szeroki przekrój gości, że sami jesteśmy w szoku. W południe przychodzą osoby w podeszłym wieku, a w życiu nie pomyślałabym, że takie osoby będą wpadać na kuchnię asian fusion. Miksują się z uczniami z pobliskich szkół. Popołudniami i wieczorami mamy artystów, ludzi wolnych zawodów. Taki nowojorski miks społeczności – porównuje Iza. – Ale atmosfera to jedno, bo najważniejsze jest dobre jedzenie. Większość składników sprowadzamy z Japonii, Korei, Chin, Wietnamu i współpracujemy z lokalnymi producentami od których kupujemy świeże składniki dań. Całą resztę można zobaczyć u nas na żywo.

Tekst: Michał Bartoszewicz, obraz: Jarek Poliwko

Misa 

Olsztyn,  ul. Lelewela 7 

tel. 503 465 400

www.fb.com/misaolsztyn