Rodzinna firma Wiejak z Nidzicy rozwinęła biznes na skalę, która dzisiaj sięga
od Australii po Kanadę, co zresztą widać po mapie świata z realizacjami, która
zdobi główny hol siedziby. Czym przyciąga klientów firma Wiejak?

Pukam w drzwi gabinetu prezesa Rafała Wiejaka, ale nie słyszę „proszę”. Za to w tle słyszę rozmowę z pracownikiem, więc czekam.

Czekam i czekam, ale okazuje się, że pukanie do drzwi jest tutaj bardzo rzadkim dźwiękiem. – Wszyscy pracownicy wiedzą, że do mnie wchodzi się bez pukania – podkreśla konkretnie, o czym kilkukrotnie się jeszcze przekonuję w trakcie spotkania.

40-letni Rafał Wiejak zarządza rodzinną firmą, która wraz z ponad 120-osobową kadrą podbija w swojej branży świat. Ich biznes specjalizuje się w produkcji modułowych sal operacyjnych ze stali lub paneli medycznych ze szkła dla klinik i szpitali oraz, już pod innym brandem, w produkcji specjalistycznej stolarki drzwiowej. W kraju są jednym z liderów, ale i świat już dość dobrze rozpoznaje markę z Nidzicy.

Z ich drzwi do chłodni korzystają dostawcy mięsa, warzyw i owoców do restauracji McDonald’s czy sieci dyskontów spożywczych Tesco, Lidl, Biedronka. Natomiast komory chłodnicze firmy Wiejak posiada np. firma produkująca… opłatki wigilijne.

Rodzinny biznes rozpoczął nieżyjący już Czesław Wiejak, który w 1981 roku założył zakład produkcji maszyn rolniczych. Po niektóre ustawiały się kolejki (wypuszczał takie hity jak np. samozbierająca przyczepa do siana), ale biznes podcięły słaba koniunktura w rolnictwie u schyłku dekady oraz galopujące ceny stali. Ponieważ jego ojciec był masarzem, zaś żona z wykształceniem gastronomicznym, rodzina spróbowała sił w przetwórstwie mięsnym – założyli masarnię, którą prowadzili razem ze starszym synem Piotrem i synową Katarzyną.

Wiedza techniczna nestora rodu, a także zaplecze mechaniczne i doświadczenie w obróbce metalu były kluczem do wyprodukowania pierwszych drzwi chłodniczych i innych urządzeń, najpierw na własne potrzeby, potem na sprzedaż. Ponieważ na rynku nie było takich usług, w 2000 roku stworzył spółkę Wiejak specjalizującą się w wyrobach ze stali kwasoodpornej dla branży masarniczej.

Dzisiaj Piotr Wiejak jest członkiem zarządu spółki i wraz z żoną zarządzają księgowością oraz finansami (prowadzą też niezależną działalność w tym zakresie), zaś młodszy syn założyciela, Rafał, jest prezesem… – A nasza mama bezcennym okiem starszego i właścicielskiego pokolenia, sprawuje nadzór nad administracją – podkreśla.

Rafał zasilił firmę po studiach na Akademii Morskiej w Gdyni. Kształcił się pod kątem wsparcia rodzinnego biznesu. – W 2002 roku wróciłem jako młody i głodny sukcesów, więc mówiłem tacie: „mamy dobry produkt, technologię, inżynierów i kadrę produkcyjną, więc jesteśmy w stanie wypłynąć na szerszy rynek” – wspomina. – Mocno wtedy postawiłem na marketing firmy oraz wprowadzenie szerszej gamy produktów i poprawę jakości.

Po okresie lawinowej wręcz wymiany wyposażenia w zakładach przetwórstwa spożywczego po wejściu do Unii (narzuciła nowe wymogi), znów powiało zastojem. – Zacząłem odwiedzać targi za granicą i powoli sami zaczęliśmy się na nich wystawiać – dodaje.

Dzisiaj firma Wiejak to stały i rozpoznawalny wystawca na najważniejszych wydarzeniach branżowych świata. A tam są potencjalni klienci, którzy potem zasilają logotypami „W” mapę z realizacjami, która wisi w głównym holu firmy. Kiedy pytam prezesa ile dni w roku spędza biznesowo poza domem, z marszu odpowiada, że ponad połowę.

Światowy rynek marka podbija urządzeniami dostarczanymi do placówek medycznych, zwłaszcza na bloki operacyjne, które wymagają sterylnych warunków oraz specjalistycznymi drzwiami i bramami dla zakładów spożywczych. Ponieważ specyfika produkcji urządzeń pod konkretny wymiar sprawia, że w magazynach firmy nie ma nic pokazowego (wszystko trafia do konkretnego klienta), przy siedzibie zbudowano 200-metrowy showroom wraz z salami szkoleniowymi. Odwiedzają go przyszli kontrahenci i pośrednicy, również ci zza oceanu (w odległych państwach firma ma swoich przedstawicieli). Showroom prezentuje wszystko czym może poszczycić się marka Wiejak. Łącznie z prawdziwym blokiem operacyjnym jak w szpitalu: obudowany specjalistycznymi panelami ściennymi, powlekanymi farbami antybakteryjnymi z dodatkiem srebra (można na nich wydrukować dowolny motyw ze zdjęć), sufity laminarne z oprawami oświetleniowymi, drzwi medyczne, śluza podawcza czy umywalka chirurgiczna.

Z kolei wraz z firmą informatyczną opracowała przełomowe rozwiązanie – zintegrowany system do zarządzania salą operacyjną. Dzięki technologii światłowodowej lekarz będzie mógł łączyć się z zewnętrzną bazą szpitala za pomocą dotykowych monitorów wbudowanych w ścianę sali operacyjnej, jeśli np. podczas zabiegu potrzebowałby szczegółowych danych pacjenta (wyników, zdjęć, historii choroby, itp.). Za pomocą kamer operacyjnych lekarz będzie mógł też prowadzić telekonferencję w trakcie wykonywania zabiegu, np. by szkolić specjalistów w dowolnym miejscu na świecie.

– Jeśli chodzi o technologię i jakość, to osiągnęliśmy światowy poziom, stąd nasze zamówienia w zasadzie ze wszystkich kontynentów. Teraz naszym wyzwaniem jest wprowadzenie nowoczesnych technik zarządzania produkcją, szukanie i monitorowanie efektywności w każdym aspekcie działania firmy. Bo tylko bardzo sprawna organizacja pracy jest kluczem do naszej przyszłości. Tę wiedzę z kolei my musimy czerpać z zewnątrz, bo na pewnym poziomie prowadzenia biznesu i nasze talenty się kończą – szczerze przyznaje.

To ciągłe dążenie do doskonałości – jak powołuje się na japońską filozofię pracy „kaizen” – nie ma końca, bo wedle niej doskonałość nie istnieje. – Tak samo jak nigdy nie powiem, że są źli pracownicy. Bo źli są tylko szefowie, ponieważ to oni zatrudniają i zapewniają szkolenie, więc sami odpowiadają za ich poziom – mówi bez krygowania się. – Na szczęście trzon załogi w 80 proc. pracuje z nami od wielu lat. Znaczna jej część w zdobywaniu doświadczenia zjeździła nie tylko kraj i Europę, ale i świat. Myślę więc, że wspólnie tworzymy rzeczy niebywałe w skali globalnej. Na pewno pracujemy nad polepszeniem standardów polskich i zagranicznych szpitali oraz zakładów spożywczych.

Tekst: Rafał Radzymiński, obraz: arch. Wiejak

Wiejak Sp. z o.o.

Nidzica, Litwinki 16

www.wiejak.pl