MOŻNA BY POWIEDZIEĆ, ŻE GOŚCIE PRZYJEŻDŻAJĄ TU NAJEŚĆ SIĘ WIDOKIEM. MOŻNA, GDYBY NIE TA KUCHNIA – NIE POZOSTAWIA WĄTPLIWOŚCI, CO W MAZURIANIE GRA PIERWSZE SKRZYPCE.

Gdy Krzysztof Dunajski nawiguje kogoś do swojej restauracji, spotyka się z niedowierzaniem: „Jak to w ścisłym centrum i nad jeziorem? To się nie wyklucza?” – padają pytania. Nie w szczycieńskiej Mazurianie: tuż za rondem w centrum miasta można się najeść już samym widokiem, choć to niejedyne widoki na obiecujące dania…

– Kiedy 16 lat temu otworzyłem w Szczytnie małą restaurację z kuchnią włoską, w tym miejscu była jeszcze goła ziemia – wskazuje Krzysztof. – Widząc, ilu mamy gości, zauważyliśmy, że jest potencjał na coś więcej. Zaryzykowałem i tak mija nam już 10 lat.

Mijający czas widać też na stanowiących leitmotiv Mazuriany czarno-białych fotografiach dawnego Szczytna. Przejeżdżające dorożki, markizy i szyldy nad witrynami sklepów, szykowni przechodnie, targi – tak uwiecznione urokliwe uliczki przedwojennego Ortelsburga wpisują się w holenderski dizajn restauracji i jej regionalny charakter.

madein_nr020_066

Dla tego klimatu tradycji z twistem stali bywalcy nadkładają kawał drogi. Kiedy siedzą już przy restauracyjnym stole, krajobraz jeziora Szczytno Małe rekompensuje im dodatkowe kilometry. Nad wodą spacerują przechodnie i latają mazurskie ptaki, a goście Mazuriany – w miarę pojawiania się na stole kolejnych dań – planują już kolejną wizytę.

– Co dziś dla pana? – dolatuje do nas pytanie kelnerki, obsługującej jednego z klientów. Równie często pada tu „To samo co zawsze?”. By nie być gołosłownym, wystarczy wspomnieć o nagrodzie największego na świecie portalu turystycznego TripAdvisor (przyznanej Mazurianie w 2016 roku dzięki pozytywnym opiniom klientów), certyfikacie Dziedzictwo Kulinarne Warmia Mazury Powiśle oraz Top Warmii i Mazur.

madein_nr020_062madein_nr020_065

– Nasze początki były prawdziwie rzemieślnicze, gotowałem sam i razem z żoną – wspomina Krzysztof Dunajski. Dziś ma sprawdzoną załogę, tę samą od powstania restauracji. Pracują jak mała manufaktura: na miejscu powstają domowe ciasta, przetwory czy kopytka. A szef i tak zagląda do kuchni – lubi poeksperymentować. Do podanego nam staropolskiego gulaszu z sarniny, zamiast tradycyjnych ziemniaków czy kaszy, serwowane są… No właśnie – co? – To faworki naleśnikowe na słono – zaskakuje właściciel Mazuriany. Dopiero po naszym dopytywaniu dorzuca mimochodem: – To ja tak sobie wymyśliłem.

madein_nr020_061madein_nr020_064

Wymysł okazuje się bardzo trafny. Podobnie jest z innymi daniami. Stąd pochodzi uwielbiana przez gości Solianka (treściwa zupa na bazie pomidorów), zwycięski w regionie Kartoflak Mazurski z aromatycznymi grzybami leśnymi albo kultowy już, robiony na miejscu syrop sosnowy do naleśników na słodko. Jedni przyjeżdżają tu na solidną golonkę po mazursku, peklowaną z kapustą i grzybami, inni na fit sałatki z plastrami kaczki lub sarniny, wielu na lokalne ryby. Zasada lokalności obowiązuje też podawane w Mazurianie piwo czy miód. To, jak goście restauracji przywiązani są do ulubionych smaków, obrazują próby zmian w menu: – Zdarzyło nam się, że wracaliśmy do poprzednich wersji, bo goście skarżyli się, że nie ma ich dania – opowiada właściciel. W tym czasie dwie panie wybierają przy barze menu na planowane spotkanie firmowe. Witając się z właścicielem, śmieją się: „My już tradycyjnie tutaj”. Tak jak wiele firm, które równie dobrze mogłyby pojechać do Warszawy czy Olsztyna. Konferencje, wesela i rodzinne uroczystości odbywają się w górnej sali restauracji. Dzięki temu parter Mazuriany jest zawsze otwarty dla gości indywidualnych. Widoku wystarczy dla wszystkich.

madein_nr020_063madein_nr020_060

Tekst: Katarzyna Sosnowska-Rama, obraz: Łukasz Wajszczyk

Restauracja Mazuriana

Szczytno, ul. Sienkiewicza 2

tel. 89 624 14 93

e-mail: restauracja.mazuriana@gmail.com

www.mazuriana.szczytno.pl