Dla wielu z nas niektóre modele wypoczynku wyczerpały się bezpowrotnie. Potrzebowaliśmy tąpnięcia, aby zrozumieć, że kwintesencją życia jest prostota, a wakacje powinny być synonimem wolności.

– Ja wiem, ale chcę to usłyszeć od ciebie. Dlaczego kajak? – między jednym a drugim łykiem naparu z pokrzywy pytam na środku jeziora Adama Balę, miłośnika turystyki kajakowej.

– W podróżowaniu najbardziej cenię sobie wolność – odpowiada. – Wypływam kiedy chcę, zatrzymuję się, gdy mam na to ochotę, niemalże w każdej chwili mogę wysiąść na brzeg i rozbić obóz, mogę płynąć przez miasta, wsie, lasy, rezerwaty. Nie muszę tankować paliwa, nie wydaję pieniędzy, nie zgubię drogi. Czy można być bliżej natury niż podróżując kajakiem? Wymieniać dalej?

Obok szlaków żeglarskich, zamków gotyckich, kulinarnych, dydaktycznych, historycznych, przyrodniczych, konnych i pieszych, to właśnie relaks w kajaku pozwala doświadczyć wyciszenia i kontemplować przyrodę, stając się jej częścią.

Dzięki bogactwu warmińsko-mazurskich rzek i jezior możemy dostosować szlak i do naszych potrzeb, i umiejętności. Poza 100-kilometrowym osławionym szlakiem Krutyni, warto uwzględnić najdłuższą rzekę regionu – Łynę, której na Warmii i Mazurach mamy aż 190 km. Niekoniecznie całą w kajaku na raz. Spływ można łatwo dzielić na etapy między Ruś, Olsztyn, Dobre Miasto, Lidzbark Warmiński czy Bartoszyce. Ale zaczynając od źródła w Brzeźnie Łyńskim, mamy szansę na dzikie odcinki o górskim charakterze, ścisły rezerwat przyrody w Lesie Łańskim, gdzie można wpłynąć tylko za zgodą konserwatora przyrody i rządowego ośrodka wypoczynkowego. Na pewno po drodze zaliczysz elektrownie wodne i rezerwat torfowiskowy. 

Dla miłośników adrenaliny i górskich nurtów idealna będzie temperamentna rzeka Gołdapa na której znajduje się wiele przeszkód naturalnych, a spływ wiedzie przez wzgórza polodowcowe, głębokie jary i liczne przełomy. Z kolei na rodzinne wyprawy wybiera się Marózkę czy przepływający przez dziesięć jezior Wel, choć momentami rzeka nabiera charakteru bystrego potoku. Więc może raczej leniwą i o spokojnym medytacyjnym nurcie Pisę? Jest wybór – szlaków kajakowych mamy w regionie około tysiąca km.

Na Warmię i Mazury przybywa coraz więcej rowerzystów. Chlubą regionu jest Wschodni Szlak Rowerowy Green Velo. Obecnie to najdłuższa tego rodzaju trasa w Polsce – liczy aż 1885 km i przebiega przez pięć województw podzielonych na 12 „królestw rowerowych”. Trzy z nich wyznaczono na terenach Warmii i Mazur – trasa ma blisko 400 km i nie chodzi o samo zaliczenie dystansu, a zwiedzanie po drodze miast i miasteczek z całym ich dobrodziejstwem.

Na szlaku zadbano też o infrastrukturę dla turystów – Miejsca Obsługi Rowerzystów oraz Miejsca Przyjazne Rowerzystom, które rekomendowane są na wypoczynek i posiłek.

Mazurska Pętla Rowerowa to będący w toku projekt Stowarzyszenia Wielkie Jeziora Mazurskie (skupiające 12 gmin). Od północy łączy się z Green Velo. Pętla otacza wielkie jeziora i w całości liczy 305 km. Po drodze w najciekawszych punktach widokowych powstanie 10 wież, wiaty wypoczynkowo-rekreacyjne, wypożyczalnie rowerów wraz z serwisem oraz sanitariaty.

Będąc fanką wszystkich form rekreacji nie będę pisać o wyższości roweru nad kajakiem i na odwrót, ale wszystkich tych, którzy do tej pory nie wyobrażali sobie wakacji na dwóch kółkach, zachęcam do prostego eksperymentu. Wsiądźcie na rower i przejedźcie trasę, którą zwykle pokonujecie samochodem. Następnie policzcie wszystkie detale, których nie dostrzegaliście z fotela auta: mural, ciekawy budynek, nieznany wcześniej punkt usług, wyjątkowe drzewo. Zorientujecie się wówczas, jak trafne jest powiedzenie: szybko dotarł, nic nie widział. Dlatego wakacyjna zmiana perspektywy i zwiedzanie Warmii i Mazur z kajaka albo roweru wydaje się nie tylko synonimem pełnej wolności, ale również piękną lekcją uważności.

Tekst: Aga Kacprzyk, Słowo Daję,
Obraz: © Janossy Gergely, © B Andel, © mervas / Shutterstock.com