Na początku jest strach, po chwili ulga, na końcu selfie z szerokim uśmiechem. A potem podziw i komentarze znajomych: chyba robiłaś zęby u doktor Sujki.

Ubrana w białą bluzkę i białe spodnie. W ręku biały smartfon w białym futerale. Zamawia do picia białą czekoladę.
Ale najbielszy ma uśmiech. Taki jak u hollywoodzkich gwiazd. To w myśl zasady zasłyszanej na szkoleniu z protetyki: „mój parasol świadczy o mnie”.
– Bo jak pracować nad uśmiechem innych, jeśli własny jest daleki od ideału? – zastanawia się dr Elżbieta Sujka, stomatolog z 30-letnim stażem. – Wszystko, co proponuję pacjentom, sprawdzam najpierw na sobie.

Przestronna, wysmakowana estetycznie klinika, którą prowadzi z synem Karolem na olsztyńskiej starówce, została nagrodzona w plebiscycie Top Design. Od progu pacjent wie, że jest w dobrych rękach. Gdyby tylko nie ten strach przed wiertłem i strzykawką… Gumowe piłeczki do ściskania w dłoniach, które wręcza higienistka, mają pomóc w rozładowaniu stresu. Do momentu, kiedy komputer zaaplikuje znieczulenie. Bez strzykawki, bezboleśnie i bez odrętwienia twarzy.
– Jeden z pacjentów był tak spięty, że gumowa piłeczka pękła mu w dłoniach – wspomina dr Sujka. – Lęk jest silny jedynie przed pierwszą wizytą. Technologia stomatologiczna zrobiła takie postępy, że ból i dyskomfort przy leczeniu został w zasadzie wyeliminowany.

Kiedy w 1991 roku pojechała na światowy kongres stomatologów do Sztokholmu, doznała szoku. W Polsce trwała jeszcze epoka amalgamatu i siermiężnego sprzętu, a tam techniczne nowinki, zero problemów z próchnicą, białe uśmiechy, biżuteria nazębna. Przywiozła sobie i paru odważnym pacjentkom kilka sztuk naklejanych brylancików. Był jej znakiem rozpoznawczym – znakiem postępu. Bo to, co pojawia się na światowym rynku w branży stomatologicznej od lat 80., sprowadza do Olsztyna. Dlatego do diagnozy próchnicy służy laser, a do znieczulenia komputer. Dlatego wybielanie trwa godzinę, a efekt kilka lat. Natomiast niewidoczne koronki, licówki, implanty czy protezy są idealnie zharmonizowane z całą twarzą.

– Zdarza się, że starsze osoby przynoszą swoje zdjęcia z młodości, chcą aby odtworzyć im uśmiech sprzed lat. Raz nawet ktoś przyniósł swój portret olejny – zdradza. – Może trudno nazwać grzebanie w cudzych ustach pasją, ale ja po prostu kocham swoją pracę. Jak pacjenci rzucają mi się na szyję z radości, trudno o większą satysfakcję.

To dlatego zdobyła w internetowym plebiscycie tytuł Dentysta Roku 2012. A wiosną odebrała w Olsztynie statuetkę Kobiety Sukcesu. Doceniono ją nie tylko za profesjonalizm i umiejętność pracy z ludźmi. Angażuje się w akcje społeczne dedykowane dzieciom. Naprawia zęby przedszkolakom, edukuje ich rodziców. Bo w kwestii dbałości o jamę ustną w Polsce wciąż jest jeszcze wiele do zrobienia.

– Zapominamy, że zdrowe zęby to nie tylko kwestia estetyki, ale przede wszystkim furtka do zdrowia – tłumaczy. – Wolimy często kupić nowe buty, niż iść do dentysty. Te buty nie wszyscy zauważą, za to jak poprawimy uśmiech, znajomi od razu komentują, że jesteśmy jacyś inni, wypoczęci.
Z poprawianiem wad zębów, tak jak i innych defektów urody, można przesadzić. Ale subtelna zmiana czy uzupełnienie ubytków przekłada się na naszą samoocenę, wpływa na relacje z ludźmi, w biznesie jest ogromnym atutem. Bez dwóch zdań: uśmiech to nasza podstawowa wizytówka.

Tekst: Beata Waś, Obraz: Joanna Barchetto

Klinika Stomatologii Estetycznej Elżbieta Sujka
Olsztyn, ul. Targ Rybny 14
tel. 89 675 50 11, kom. 504 081 286
elzbieta@sujka.com.pl