KODIAQ TO SILNY NIEDŹWIEDŹ Z ALASKI. KODIAQ TO RÓWNIEŻ SILNY ZAWODNIK, KTÓREGO WYPUŚCIŁA NA RYNEK SKODA. JEŚLI DO TEJ PORY DETRONIZOWAŁA RYWALI, TO Z NOWYM DUŻYM SUV-EM W PORTFOLIO NA CZESKĄ MARKĘ NIE MA DZISIAJ MOCNYCH.

Skoda znalazła odpowiedź na pytanie o samochód idealny. Może samo słowo „znalazła” jest tu zbytnim uproszczeniem sugerującym na łut szczęścia, a wcale tak nie jest. Tu raczej jest jak w ewolucji – konsekwencja, która doprowadza do doskonałości.

Fabia i Octavia rządzą wśród swoich bezpośrednich rywali od lat. Ktoś zdziwiony dopytałby: nie rozumiem dlaczego? Przecież to sylwetki, które nie szokują. Wnętrza? Skrojone niemal z perfekcyjną geometrią daleką od szalonych wizji. Emocje? Właściwie brak.

Kluczem do zagadki jest ponadczasowa elegancja i jakość. One obronią się zawsze i przed wszystkim. Jak krawiectwo na miarę i buty od Kielmana.

Ale do pełni szczęścia Skodzie brakowało w portfolio ostatniego ogniwa – dużego SUV-a. To ważny gatunek aut, wciąż dynamicznie rozwijający się, więc samo kompaktowe Yeti to jednak za mało na podbój świata.

I tak oto zrodził się Kodiaq. Wejście tego auta na rynek jest mocne jak dawca tej sympatycznej nazwy – kodiaq to gatunek potężnego niedźwiedzia zamieszkującego Alaskę. Nowy duży SUV Skody budzi respekt, zwłaszcza jeśli spojrzy się na niego oczami konkurencji. Co tu dużo się rozpisywać – ten niedźwiedź będzie rządził. Skody ogrywają rywali, bo w relacji szeroko pojętych kosztów do ogólnej jakości produktu oraz potem popularności modeli na rynku wtórnym, mają miażdżące wręcz wskaźniki.

Właśnie ten bezkonkurencyjny stosunek ceny do jakości oraz wszechstronność w codziennej eksploatacji zachwyciły jurorów brytyjskiego magazynu Top Gear, który przyznał Kodiaqowi najwyższe wyróżnienie i tytuł najlepszego auta dla rodziny.

Kodiaqa testowaliśmy razem z pierwszymi dziennikarzami podczas premierowych jazd na malowniczej Majorce. O ile kiedyś wręczano nam kluczyki do wybranej wersji auta, teraz podszedł do nas młody człowiek z tabletem i kilkoma kliknięciami zademonstrował wszystko co już aktywowane jest w samochodzie gotowym do podróży (wraz z Kodiaqiem debiutuje w Skodzie zdalny dostęp do samochodu Care Connect). Nawet pokazał na ile kilometrów mamy paliwa, co akurat najmniej nas interesowało, bo gdzież tu wypalić cały bak oszczędnego dwulitrowego diesla na wyspie, gdzie do najdalszego końca jest jak z Olsztyna do Giżycka.

MadeIn_Nr021_web_126

Wielki Kodiaq manifestuje swoje kompetencje we wszystkim czego oczekuje się od auta, którym planujemy zjeździć z rodziną Europę. Ma ponadprzeciętną przestrzeń, genialnie wyciszoną kabinę, superkomfortowe zawieszenie i pomysłowe rozwiązania umilające podróżowanie. Choćby stolik w tylnych oparciach, który można sprytnie składać jako podpórkę do tabletu czy laptopa, zaś z boku wysunąć uchwyty na kubki. Z kolei z tylnych zagłówków pochylanego oparcia można wysunąć podpórki, które przy błogim śnie ograniczą ruchy głowy na boki. Przesuwana o 18 cm tylna kanapa pomaga wsiadać na trzeci rząd siedzeń, w które można doposażyć Skodę. Osoby do 175 cm wzrostu zniosą tam długą podróż. Wyżsi – raczej krótką.

Krokiem w przyszłość jest zastosowana tu technologia multimedialna. System Skoda Connect cały czas pracuje on-line, dzięki czemu np. nawigacja dysponuje danymi dotyczącymi ruchu na trasie, którą wybraliśmy i pozwala tym samym ominąć zatory. Albo pokaże ilość wolnych miejsc na parkingu do którego się zbliżasz. Za pomocą aplikacji na smartfona z autem można trzymać sztamę nawet kiedy pożyczymy je innemu kierowcy, np. temperamentnemu młodzieńcowi – dostaniesz powiadomienie w komórce, kiedy nasze auto będzie przekraczać ustaloną prędkość, albo wyjedzie poza ustalony wcześniej obszar (w razie zdarzenia drogowego Emergency Call automatycznie wzywa na miejsce pomoc).

W ogóle przez aplikację SKODA Connect przenosimy świat mobilnych usług na własny komputer i np. w domu możemy sobie zaplanować podróż, skonfigurować ją i przesłać do nawigacji w samochodzie.

Siła Kodiaqa to nie tylko ta aluzja do niedźwiedzia z Alaski. Nową Skodą można ciągnąć 2,5-tonową przyczepę. A parkowanie z nią to fraszka nawet dla niedoświadczonego kierowcy – system wspomaga samoczynne i perfekcyjne wprowadzenie tyłem w lukę podpiętej łodzi czy przyczepy. Bez dotykania kierownicy rękoma. To tylko jeden z 24 systemów wspomagających przyszłych kierowców Kodiaqa. A pierwsi będą mieli okazję sprawdzić je już w lutym, kiedy odbiorą zamówione auta.

MadeIn_Nr021_web_124MadeIn_Nr021_web_123

Tekst: Rafał Radzymiński
Obraz: Skoda Auto

Skoda Kodiaq – silniki benzynowe 1,4 TSI 125–150 KM, 2,0 180 KM
i diesle 2,0 TDI 150–190 KM; DSG i napęd 4×4 (prócz 1,4 TSI 125 KM) – cena od 89 900 zł