Żeby odebrać w czwartek, trzeba go zamówić we wtorek. Komu by się chciało czekać tyle na zwykłe pieczywo! No, chyba że to prawdziwy pan Bochenek od BoChenka.

Pamiętacie?

„Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba

Podnoszą z ziemi przez uszanowanie

Dla darów nieba.”

Tak o tęsknocie do Polski pisał 200 lat temu Cyprian Kamil Norwid.

Zdziwiłby się wieszcz, gdyby przeniósł się do naszych czasów – chleb masowo produkowany, marketowy i pełen podejrzanych składników. Często ląduje w śmietniku i nikt nie darzy go specjalnym szacunkiem. Są jednak ludzie, jak twórca piekarni BoChenek Michał Tomczyk, którzy za prawdziwym chlebem tęsknią i chcą przywrócić mu należne miejsce.

W niewielkim pomieszczeniu piekarni na olsztyńskich Redykajnach panuje porządek i spokojna atmosfera. Tu nic się nie marnuje i każda kruszyna traktowana jest z poszanowaniem. W BoChenku piecze się dokładnie tyle chleba, ile zamówili klienci. A klienci zamówić mogą tylko tyle, ile Michał i jego piekarka Ola są w stanie upiec. – Na przykład bajgli mogę przygotować dziennie kilkadziesiąt – przelicza Michał. – Są bardzo pracochłonne. Ciasto trzeba uformować, potem krążki obgotowuje się we wrzątku i dopiero trafiają do pieca.

Gdyby nie dzieci, może Michał Tomczyk nigdy nie dowiedziałby się, że jego powołaniem jest piekarstwo. – W naszym domu dużo je się pieczywa, postanowiłem więc zadbać o to, by było dobrej jakości. Zacząłem piec sam i okazało się, że sprawia mi to ogromną przyjemność – wspomina.

Hobby nabrało powagi, gdy Michał wygrał konkurs na najlepsze pieczywo, organizowany przez piekarnię Cymes. Jego chleb „Sycylijczyk” z oliwkami trafił do masowej produkcji i spotkał się z bardzo dobrym odbiorem klientów. Z tych czasów, a dokładnie z walentynek 2019 roku, pochodzi zakwas, na którym pracuje do dziś.

Ciągle jednak było to hobby, zaś pieniądze na chleb przynosiła Michałowi praca w dużej rodzinnej drukarni, której od kilkunastu lat był menedżerem. Aż przyszła pandemia. Zamówienia stopniały – trzeba było sprzedać maszyny i ograniczyć pracę drukarni.

Michał postanowił zostać piekarzem. Jak w dawnych czasach, udał się na terminowanie do mistrzów – pojechał do Warszawy i został czeladnikiem w piekarni Pan Męczybuła, a potem w cukierni Bergamote. – Tam nauczyłem się robić słodkie wypieki francuskie – opowiada. – Byłem dumny z pierwszej blachy moich croissantów, ale szef już nie za bardzo. Powiedział, że mogę sobie je zabrać, bo „nie spełniają wymogów”.

W lipcu 2020 roku zaczął budować własną piekarnię. Najpierw była sprzedaż koleżeńska, a gdy uznał, że jego wypieki „spełniają wymogi”, ruszył ze sprzedażą przez internet. Chleby, bajgle i bułeczki na zakwasie, które można zamawiać na ChenekBo.pl, są pyszne, trwałe i zdrowe. Zamówienie trzeba złożyć dwa dni wcześniej, bo tyle trwa proces przygotowań i wypieku. Ale dostaniesz chleb świeżutki i chrupiący. – Naszą zasadą jest, by w ciągu kilku godzin od wypieku trafił do klienta – podkreśla właściciel BoChenka.

W asortymencie BoChenka jest sześć rodzajów pieczywa na zakwasie: chleb pszenny, żytni, żytni razowy, „Sycylijczyk” z oliwkami, „Warmiński patyk”, czyli bagietka, i bajgle w których olsztynianie zakochali się od pierwszego kęsa.

Wkrótce pojawią się wypieki słodkie. Na początek croissanty na zakwasie. – To będzie prawdziwa bomba smaku. Normalnie w croissancie wyczuwalna jest walka słonego ze słodkim, a tu, dzięki zakwasowi, dojdzie jeszcze kwaskowatość – zapowiada Michał Tomczyk.

Zaś w przyszłości wypatrujcie w BoChenku chlebów z pradawnych ziaren – płaskurki, samopszy i orkiszu.

Więc smacznego już za dwa dni.

Tekst: Magda Brzezińska
Obraz: Michał Bartoszewicz

BO CHENEK
Piekarnia Rzemieślnicza
Michał Tomczyk

Olsztyn, ul. Hozjusza 11, lokal 23

www.ChenekBo.pl