Ściana obrośnięta bluszczem wygląda jak żywa. Klienci z niedowierzaniem dotykają chłodnej, gładkiej powierzchni. Czy to na pewno płytka? – w Studio Nero to najczęściej zadawane pytanie.

Mistrzowie wielu dziedzin: kuchni, mody, sztuki, dizajnu. Nietrudno zarazić się od nich miłością do pięknej architektury czy wnętrz, docenić wyczucie w kreowaniu otoczenia, zafascynować wiekowymi tradycjami rodzinnych manufaktur. Płytki ceramiczne i elementy wyposażenia to jedna z tych dziedzin, w których Włosi wyznaczają światowe trendy. Dlatego Studio Nero, które ponad rok temu założyła w Olsztynie trójka przyjaciół z branży, postawiło na współpracę głównie z producentami z Półwyspu Apenińskiego. Namiastkę jego klimatu stworzyli w salonie na uboczu ul. Lubelskiej. Zapach słynnej już wśród klientów świeżej kawy z profesjonalnego ekspresu, domowa atmosfera, no i nietuzinkowy asortyment pobudzają wyobraźnię od przekroczenia progu.

– Stworzyliśmy ofertę, która jest niszą na lokalnym rynku płytek ceramicznych – tłumaczy Sylwia Kucko, współwłaścicielka Studia Nero. – Zakładając własną firmę wyselekcjonowaliśmy najbardziej prestiżowych producentów oferujących tylko oryginalne, najwyższej jakości płytki. Większość z nich współpracuje z nami na wyłączność. Dzięki temu nie powielamy oferty konkurencji i mamy dobre ceny. Każdego klienta traktujemy indywidualnie, doradzamy i pomagamy w arcyważnych wyborach, dokonywanych przecież na lata. Chcemy żeby klienci czuli się u nas komfortowo, więc stworzyliśmy kameralne i przytulne warunki, w absolutnej kontrze do marketów budowlanych czy salonów wielkopowierzchniowych.

Właściciele przyznają, że spotkania z producentami podczas licznych podróży do fabryk marek Ascot, Refin, 41zero42, ABK, Flaviker w okolicach włoskiej Modeny – swoistego zagłębia ceramicznego – to masa inspiracji i radości. – Rozmowy biznesowe często zamieniają się w biesiadę z degustacją lokalnych przysmaków – przyznaje Katarzyna Rutkowska, współwłaścicielka. – Kiedyś nie rozróżniałam glazury od terakoty, dzisiaj mogę o tej branży i o „le piastrelle” (płytki – red.) rozmawiać godzinami. Włosi zarazili nas pasją, nauczyli doceniać tradycję, delektować się drobiazgami. I pokazali, że warto szukać własnej drogi i wyróżniać się na rynku, zamiast powielać schematy. 

Nero po włosku znaczy „czarny”. Kojarzy się z elegancją, szykiem ciemnego marmuru zwanego Nero Marquinia. Ale marmur w bogatej kolorystyce, który imitują płytki to tylko część asortymentu sprowadzanego na Warmię. Na klientów czekają setki wzorów płytek ceramicznych oraz grube katalogi, a w nich dosłownie każdy wymarzony kolor i motyw od kilkudziesięciu producentów. Gresowe płyty wielkoformatowe (w wymiarach 100 x 300 cm i 160 x 320 cm) i drobna mozaika. Płyty na tarasy, do ogrodów i każdego wnętrza. Motywy florystyczne, szkocka krata, imitacja drewna lub kamienia, surowego betonu czy metalu oraz pop’artowskie wzory dla fanów Andy’ego Warhola. Albo popularne dekory 3D załamujące przestrzeń i dodające jej dynamiki. 

– Niestraszne nam żadne zamówienie, Włosi czy Hiszpanie (m.in. firma WOW, Apavisa, Coverlam, Keraben), z którymi współpracujemy przyzwyczajeni są do bardzo wymagających klientów – zapewnia Mirosław Kościński, trzeci z właścicieli. – Ściana w łazience z ulubionym zdjęciem albo grafika na szklanej kabinie prysznica czy wannie – coraz częściej Polacy chcą mieć wnętrza podkreślające indywidualizm i nie do podrobienia.

Wielu przedstawicieli włoskich firm namawiało trójkę przyjaciół pracujących niegdyś w jednej firmie, aby poszli własną drogą. W ciągu kilku miesięcy stworzyli salon z ofertą, do której docierają z odległych stron Polski nie tylko klienci indywidualni, ale też architekci, projektanci wnętrz i biura projektowe, inwestorzy i wykonawcy. Hasło firmy Caesar Ceramiche, o której mówią „ojciec chrzestny naszego biznesu” to „La cultura della materia” (kultura materii). Zaprosili ją nie tylko do prywatnych domów na Warmii i Mazurach, ale też hoteli, restauracji i firm. Ich produkty można podziwiać we wnętrzach, m.in. w restauracji Porto w Giżycku, Hotelu Albizja w Lemanach k. Szczytna, Mazury Golf & Country Club Naterki, biurowcach firmy Kaczkan w Klonowym Dworze, a poza regionem, np. w Dworku Karwacz koło Przasnysza. Tworzą w nich nastrój do celebracji życia, wypoczynku, jedzenia w południowym wyszukanym stylu i jakości. 

– Co roku bywamy na targach branżowych w Bolonii, spotykamy tam pasjonatów takich jak my – tłumaczy Sylwia. – I często rozmowy schodzą na ten sam temat: wnętrza mają ogromny wpływ na nastrój, emocje. Nawet drobny element potrafi nadać mu charakteru i „pazura”, rozweselić czy podkreślić klasę. 

Dlatego ofertę płytek uzupełnili o dizajnerską ceramikę sanitarną, a także lampy i stoliki. – Nie możemy oprzeć się niektórym elementom wyposażenia, chcemy pokazywać nowinki ze świata, kreować trendy i być krok przed konkurencją. Pokazujemy przy tym, że można połączyć najwyższej klasy dizajn z funkcjonalnością, jakością i dobrą ceną – dodaje Mirek. – Na bazie naszej oferty klienci są w stanie urządzić ze smakiem zarówno kawalerkę w bloku, jak i wymarzony dom, willę, hotel, restaurację i inne mniejsze czy większe obiekty użyteczności publicznej. Powierzchnia wnętrza to żadne ograniczenie, jedyne – to wyobraźnia. 

Tekst: Beata Waś, obraz: Michał Bartoszewicz, archiwum NERO