W serialu „Skazany na śmierć” główny bohater wytatuował sobie na ciele mapę ucieczki z więzienia. W życiu ludzie tatuują sobie własne historie.

Pierwszy tatuaż zrobił maszynką ze struny od gitary, kawałka łyżeczki, fragmentu długopisu i silniczka z magnetofonu. Zwykłym tuszem kreślarskim wytatuował koledze ze szkolnej ławki zionącego ogniem smoka. – Kolega regularnie wyrywał mi ostatnie strony zeszytów, w których rysowałem projekty tatuaży – opowiada „Cichy”, Darek Cichowski, właściciel studia tatuażu Silent Ink. – Tak bardzo chciał mieć na skórze mój rysunek, że sam skonstruował maszynkę i choć to był mój pierwszy tatuaż, wyszedł całkiem nieźle. Dlatego chwilę później miałem już kolejnych chętnych do tatuowania.

To było kilkanaście lat temu. Dziś Darek Cichowski to jeden z najbardziej cenionych tatuatorów w tej części Polski. Tatuuje najnowocześniejszym sprzętem, w sterylnym jak sala operacyjna studio (przy ul. Staromiejskiej 2/5/3 w Olsztynie).

W studio Silent Ink można nie tylko zrobić tatuaż, ale też go usunąć. W specjalnie przystosowanym pomieszczeniu znajduje się laser obsługiwany przez współpracownika Darka – „Praksa” Kamila Lusińskiego. Tatuaż można usunąć ze skóry, ale taki proces trwa wiele miesięcy. Zabieg bez przeszkód można powtórzyć nie wcześniej niż po czterech tygodniach. Rozbity laserem barwnik jest w tym czasie wchłaniany przez organizm. Proces ten może również służyć rozjaśnieniu niechcianego wzoru przed coverowaniem, czyli przykrywaniem starego tatuażu nowym. – Bywa, że przychodzą do nas ludzie z tatuażami, które wyglądają, jakby zrobiło je pięcioletnie dziecko – Darek pokazuje zdjęcia naprawdę kiepskiej roboty. Chwilę zajmuje mi rozszyfrowanie rysunku. – Wydra? – dociekam.
– Lew morski wynurzający się z wody – wyjaśnia „Cichy”, który podobne pytanie zadał właścicielowi. W jego miejsce Darek wytatuował głowę tygrysa. Imponującą głowę tygrysa. Właśnie pokazuje nam zdjęcie gotowej pracy – tatuaż pełen detali, realistyczny i wielopłaszczyznowy.

Jak wygląda proces tworzenia tatuażu w studio Silent Ink?
Na początku Darek wspólnie z klientem dopracowuje projekt, tak aby ten był zadowolony i przez kilka dni mógł oswoić się ze wzorem. Następnie za pomocą kalki hektograficznej lub specjalnych markerów na skórę zostaje nanoszony zarys tatuażu. Jeśli coś nie pasuje, wzór jest zmywany, a proces powtarzany do skutku. Wówczas Darek przystępuje do tatuowania. – Nowoczesne maszynki, na których pracuję, sprawiają, że tatuaże można wykonać szybciej i dokładniej niż kiedyś – mówi, pokazując kosmicznie wyglądające urządzenia. Dzięki nowym rozwiązaniom technologicznym nawet duże tatuaże, tatuaże „historie”, zakrywające spore fragmenty ciała, można zrobić w ciągu jednej sesji.

– Tatuaże „historie”? – powtarza w porę wywołane pytanie. – Takie lubię robić najbardziej. „Historie” łączą motywy mające wpływ na życie tatuowanego. Jakiś czas temu robiłem mężczyźnie tatuaż, na którym były dolary, dziwki, szybkie samochody. To była mroczna przeszłość tego człowieka.
Powyżej był zegar oznaczający czas, który miał wpływ na jego przemianę. Był też gołąb i anioł otaczający opieką jego dzieci. Robiąc takie tatuaże jako artysta mam poczucie, że robię coś ważnego, bo dla wielu taki tatuaż to ważny moment w życiu. Zamyka pewne etapy i otwiera nowe.

Tekst: Michał Bartoszewicz, Obraz: Joanna Barchetto
Sesja zrealizowana w Warmińskim Centrum Renowacji, Skolity

SILENT INK Studio Tatuażu Dariusz Cichowski
Olsztyn, ul. Staromiejska 2/5/3
www.facebook.com/silentinkolsztyn