Serendipity to szczęśliwy dar dokonywania przypadkowych odkryć zwłaszcza wtedy, gdy szuka się czegoś zupełnie innego. Tak znalazła się z Michałem Marta Jaskólska, kętrzynianka, blogerka, psycholog i planerka strategiczna. I tak znaleźli ten dom, pozornie przypadkiem.

Pianino podróżuje z Michałem od 18. roku życia. Było już w 10 miejscach, więc jego przeprowadzki kosztowały więcej, niż samo jest warte. Z betonem było odwrotnie – nie stać ich było na piękną drewnianą podłogę, więc zrobili zwykłą wylewkę pomalowaną pilbetem. Podobnie jak brzozy i tablicowe czarne ściany, jest to jeden z pomysłów architekta Mateusza Trojanowskiego. Te brzozy to odpowiedź na miłość domowników do natury i potrzebę otaczania się tym, co żyje razem z człowiekiem. Są też przy okazji świetnym drapakiem dla kotów – Kiki i Pepego. Sznury to zabawa w ścianę, która jest i jednocześnie jej nie ma. Stół zrobiony z desek ze starej stodoły żyje i zmienia się razem z domownikami – jak wszystko. Lampy wełniane to pomysł zrealizowany przez siostrę Michała, która od tamtej pory profesjonalnie zajmuje się robieniem lamp na drutach. Znów serendipity.

Obraz: Joanna Barchetto