CZY MĘŻCZYŹNIE WYPADA POJECHAĆ DO SALONU URODY? TAK, ALE ZE SWOIM SAMOCHODEM. W NOWYM STUDIU BLING FACTORY SERWUJE KURACJĘ ODMŁADZAJĄCĄ ZA POMOCĄ TECHNOLOGII NUMER 1 W ŚWIECIE.

Zamawiają samochody nawet za milion złotych, a i tak pierwszy kurs robią nimi właśnie tutaj. Bo dopiero po tej luksusowej kosmetyce auto wygląda jak przysłowiowy milion dolarów.

Bling Factory stworzyło profesjonalne studio pielęgnacji, dedykowane wszystkim tym, którzy w samochodzie dostrzegają coś więcej niż tylko środek zdolny przetransportować ich do celu. No i przede wszystkim taki samochód mają. Umówmy się bowiem szczerze i bez niczyjej urazy – raczej nie trafiają tu podszpachlowane Ibizy, kupione za pierwszą pensję początkującego kierowcy. Miłość do aut niejedno zna oblicze, ale tym razem chodzi o efekt tzw. stanu konkursowego. To termin często używany podczas aukcji wyjątkowych pojazdów i kojarzony z białymi rękawiczkami osób, które prezentują auto koneserom.

madein_nr019_poziom_106

W Bling Factory, też w rękawiczkach, pracuje ledwie garstka ludzi. Wszyscy mają wspólny mianownik – pedanci ze smykałką techniczną. Precyzyjnie i z pieczołowitością, pod specjalistycznym oświetleniem, wyszukują i niwelują ostatnią niedoskonałość na lakierze, której gołym okiem i w dziennym świetle zwyczajnie nie widać (nawet nowe auta, przyprowadzone z salonu, już się do tego zabiegu kwalifikują). Bo na efekt składają się szczegóły. – Sam od małego fascynuję się samochodami i odkąd miałem pierwszy własny, zawsze musiał wyglądać perfekcyjnie. Zacząłem kupować więc maszyny i preparaty do pielęgnacji, aż po latach przerodziło się to w zawodowe zajęcie – Mateusz Rozwadowski, właściciel studia Bling Factory sięga do początków pomysłu na profesjonalne studio pielęgnacji aut.

Dzisiaj Bling Factory jest jedyną w regionie firmą, która posiada certyfikat uprawniający do nakładania ceramicznych powłok ochronnych Ceramic Pro, światowego lidera w technologii zabezpieczania lakierów (programem tej marki objęte są np. wydawane w salonach nowe Ferrari). Ceramiczny mikropancerz chroni wypielęgnowany uprzednio lakier przed drobnymi zarysowaniami, działaniem chemii, kwaśnych deszczów, soli drogowej, ptasich odchodów, promieni słonecznych, ale też odpycha brud, zaś sam samochód bardzo łatwo się myje, bez pozostawiania smug czy zacieków.

W Bling Factory procesem nakładania ceramiki zajmuje się kobieta. Reżim czasowy w nakładaniu kolejnych warstw (proces trwa nawet do ośmiu godzin) i staranność preferują właśnie damskie podejście – cierpliwość i precyzję.

Zabieg musi być wykonany w odpowiednich warunkach: temperatura, wilgotność, no i do tego czas, niezbędny na utwardzenie powłoki. Nowe auto, które trafia tu z salonu na kompleksowy proces (studio współpracuje m.in. z dilerami marek premium, więc często przed odbiorem auta nowi właściciele zlecają usługę zabezpieczenia lakieru), musi zostać tu minimum na dwie doby. Za to cieszy potem oko latami, bo taką trwałość powłoki przewiduje producent.

madein_nr019_poziom_107

Najnowszym i póki co najskuteczniejszym zabezpieczeniem lakieru są folie ochronne XPEL. To przezroczysta, niewidoczna i samonaprawialna folia poliuretanowa, na której – pod wpływem wysokiej temperatury – giną rysy. W stu procentach zabezpiecza newralgiczne miejsca narażone na odpryski kamieni i zarysowania (głównie zderzaki, maska, choć można pokryć nią całe nadwozie). Jest nierozpoznawalna gołym okiem. I przy okazji… kosztowna. Kiedy właściciel auta zdecyduje się na usługę, składa się zamówienie do producenta folii i program komputerowy wycina na ploterze gotowe arkusze pod elementy konkretnego egzemplarza, bo niektóre wersje auta mają np. pięć rodzajów zderzaków. O klasie zabezpieczenia świadczy baza aut, dostępna w danych producenta folii XPEL – brak tam pospolitych modeli, tylko wyższa półka.

Ponieważ większość luksusowych aut, za którymi na ulicy zwykle odwraca się głowę, przeszła przez ich ręce, Mateusz stworzył swoim „pacjentom” warunki adekwatne do oczekiwań ich właścicieli, no i serwowanej usługi. To nowe, przeznaczone tylko do pielęgnacji 240-metrowe studio, sterylne niczym blok operacyjny w klinice chirurgicznej. Składa się z kilku pomieszczeń i w zależności od etapu całego procesu auto przebywa w jednym z nich. W tym ostatnim, gotowe już, czeka na właściciela. I jego reakcję. A bywają naprawdę emocjonujące.

W studio jest jeszcze jedna zasada: pracuje się tylko nad jednym samochodem, a dopiero po nim przyjmowany jest kolejny. Wszyscy skupiają się wtedy właśnie na nim, bez nerwowego zerkania na nowego „pacjenta”.

madein_nr019_poziom_109

– Najwdzięczniejsze w naszej pracy jest to, że my uprawiamy pasję, ludzie płacą nieraz za to naprawdę ciężkie pieniądze, a przy okazji się cieszą – dodaje Mateusz. – Bo właśnie zobaczyli efekt na stojącej obok maszynie. Docieramy czasem do właścicieli ciekawych aut, którzy dość sceptycznie są nastawieni do powłok ceramicznych czy do kosmetyki na najwyższym poziomie. Często sami wracają, kiedy są pod wrażeniem auta znajomego. A potem przyznają, że póki nie zobaczyli efektu po pierwszym myciu zrobionego już auta, byli przekonani, że to jakiś pic – dopowiada.

Bling Factory wprowadziło więc usługę długofalowej opieki nad autami klientów, by cały czas wyglądały perfekcyjnie. Zbudowali na tyle duże zaufanie (studio znajduje się na terenie niedostępnym dla osób z zewnątrz, z wszelkimi polisami ubezpieczeniowymi), że auta odbierają spod firm właścicieli i odstawiają w wyznaczonym czasie. Reakcja właściciela? Bezcenna.

madein_nr019_poziom_108

Tekst: Rafał Radzymiński, obraz: Łukasz Wajszczyk

Bling Factory

Olsztyn, ul. Lubelska 43i

kom. +48 668 685 446

e-mail: studio@blingfactory.pl

www.blingfactory.pl