Jak należy pić whisky? Tak jak lubisz – sugeruje kiper w olsztyńskim Whisky Bar Highlander. Mity o rzekomym profanowaniu wody życia, jak się ją określa, najbardziej śmieszą samych twórców whisky.

Najczęściej mieszamy z colą, wodą, wodą kokosową i zieloną herbatą. Picie whisky ma sprawiać przyjemność, więc miksowanie powinno pozostawić się indywidualnym gustom. „To tak jak z seksem – nie można komuś wpaść do sypialni i powiedzieć: stary, źle to robisz” – tak o mieszaniu whisky powiedział Bryan Kinsman, master blender Glenfiddich, najstarszej i numer 1 single malt whisky na świecie. – „Więc jak należy pić whisky? Tak jak lubisz” – dopowiedział facet, który ma nosa do whisky. I to dosłownie.

Kinsman musiał wiedzieć, co mówi. Odpowiada za smak flagowego produktu najstarszej rodzinnej firmy w Szkocji i gdyby się mylił, to szóste pokolenie rodziny Grant, które prowadzi dzisiaj biznes, prędzej zmieniłoby słynne butelki z trójkątnych na kwadratowe. Mimo iż są znakiem rozpoznawczym niemal od połowy ze 128-letniej tradycji firmy.

Nie stresujcie się więc, kiedy wpadniecie do Highlandera i będziecie trzymać 20 ml trunku w cenie nawet kilku tysięcy złotych za butelkę i słowa Kinsmana będą wam kazały dolać zwykłej wody za złoty pięćdziesiąt. Otóż kubki smakowe bronią się przed wysokoprocentowym alkoholem, doznając wręcz lekkiego paraliżu, dlatego delektowanie się pełnią uwolnionej kompozycji smakowej whisky wymaga spożywania trunku 17-20 procentowego.

Olsztyński Highlander, jeden z bardziej cenionych whisky barów w kraju (do wyboru 100 gatunków whisky), a od czerwca firmowany marką Glenfiddich, daje czasem możliwość poobcowania miłośnikom trunku z kimś, kto kulturą spożywania whisky umie wręcz zahipnotyzować. Ale nie liczcie na to, że zrozumiecie whisky. To jest jak obserwowanie drzewa (to nawet podobne i czasowo), którego gałęzie rosną w trudnym do przewidzenia kierunku. Zaś procesu, który zachodzi w dębowych beczkach po burbonie przez przynajmniej 10 lat, nikt nie jest w stanie przewidzieć z góry. Do tego każda whisky ma swój optymalny wiek do spożycia i dalsze jej leżakowanie już niewiele dobrego wniesie w sensie walorów zapachowo-smakowych. Ale urok tego trunku polega na tym, że nikt nie wie, kiedy ten optymalny wiek następuje.

Każda partia rocznika to wkład pracy ludzkich rąk i kunsztu oraz wiedzy tych, którzy wciąż wzbogacają swoje rzemiosło i robią rzetelne notatki z degustacji. To nos blendera i skład partii beczek zadecydują o finalnym produkcie. Z wnętrzem odkorkowanych beczek whisky może więc być jak z wnętrzem Rolls-Royce’a, innego flagowego towaru wyspiarzy. Efekt deski rozdzielczej wyłożonej zamówionym drewnem czereśni, zależeć będzie przede wszystkim od tego, jakie kawałki z obrzękami i ciekawym, złożonym układem słojów, dobierze fachowiec.

Na dolnym pokładzie Highlandera, czyli Lowalandzie (olsztyński pub, odkąd ma dwa piętra, odzwierciedla nieco XIX-wieczny podział Anglii wynikający z wielkości płaconego podatku od destylarni, na Highlands i Lowlands), delektujemy się różnymi rocznikami, próbując wychwycić różniące je nuty smakowe. To fascynujące, że whisky, do wytwarzania której wykorzystuje się ledwie wody, jęczmienia i drożdży, w efekcie końcowym może się tak skrajnie różnić. Poza tym piękno tego trunku polega też na tym, że w danej whisky każdy ma prawo do swoich własnych skojarzeń aromatyczno-smakowych.

Jeśli więc chce się poszukać odpowiedzi na pytanie, dlaczego ludzie potrafią oddać kilka tysięcy złotych za kolejkę (!) unikatowego trunku i odnajdować w tym sens, to może na to pytanie pomoże odpowiedzieć choć jeden wieczór z kiperem, który w trakcie degustacji potrafi zaszczepić chęć dalszego zgłębiania tematu. To jak spotkanie z ulubionym poetą, który obnaża swój proces twórczy. A to dopiero jest poezja.

Ten tekst powstał dopiero trzy tygodnie po tym, jak Mateusz Zabiegaj, polski ambasador marki Glenfiddich, barwnym stylem (to on cytował Kinsmana i przekonywał, że stara whisky nie musi smakować starym paskiem od spodni) opowiedział w Highlanderze, czym jest filozofia tworzenia i kultura obcowania z whisky. Na te niespełna trzy tygodnie przepadłem w sieci, by bez podłoża teoretycznego od razu nie przepaść… wiadomo jak. I im więcej drążyłem temat, tym bardziej rosłem w przekonaniu, że wszystkiego o whisky nikt nigdy się nie dowie. Więc nie miałem kaca. Polecam.

Wygraj wieczór konesera z whisky
Mamy dla was 10 zaproszeń na zamkniętą degustację whisky w Highlander Whisky Bar. Jak je zdobyć? Polubcie i śledźcie nasz profil FB. Wkrótce opublikujemy tam szczegóły.

Rozmawiał: Rafał Radzymiński, Obraz: Joanna Barchetto

Highlander Whisky Bar
Olsztyn, Stare Miasto 29/32
www.highlander.pl