Każda bajka ma happy end. Ten w Pałacu Warlity jest wyjątkowo spektakularny. Otwarta w lipcu rezydencja skupia to, co w regionie najlepsze: niezwykły krajobraz, historyczną architekturę, wysmakowany dizajn, kulinarne dziedzictwo, no i warunki do wyciszenia i rozwoju.

Nie zdarzyła się jeszcze wizyta gości podczas której Edyta nie wyciągałaby starych zdjęć. Ci, którzy tu trafiają, chcą wiedzieć wszystko: jaka jest historia XIX-wiecznego pałacu, czy parkiety są z prawdziwego dębu, z jakiego jeziora pochodzi sandacz na talerzu, no i czy w nocy straszy. Oglądając archiwalne fotografie trudno uwierzyć, że ruina bez dachu, z zabitymi oknami, wybrakowanymi ścianami i otoczona gęstwiną chaszczy, to dzisiejsza rezydencja. Spektakularna metamorfoza trwała 13 lat. Tyle czasu potrzeba było, aby z pietyzmem odnowić każdą cegłę, położyć nową więźbę, dach, stolarkę i zaplanować każdy szczegół wyposażenia. Aby trzy hektary dzikiego terenu nad jeziorem Platyny z pomnikowymi drzewami, zamienić w park przypominający świetnością pierwotny projekt z 1894 roku autorstwa Johanna Larassa, ówczesnego mistrza aranżacji ogrodów.

 – Dokumentów dotyczących historii pałacu znaleźliśmy niewiele, ale wystarczyły, aby przywrócić mu wygląd sprzed 160 lat. Z trzema wyjątkami: zmieniliśmy kolor elewacji z różowego na beżowy, zrobiliśmy okna w dachu i powiększyliśmy taras. Kiedy konserwator zabytków zobaczył rozpościerający się z niego widok na jezioro i park, od razu wydał zgodę – tłumaczy Edyta, współwłaścicielka Pałacu Warlity.

To ten widok sprawił, że w 2005 roku Edyta i Ireneusz Kostrzewowie postanowili podjąć wyzwanie. Objeździli Warmię i Mazury wzdłuż i wszerz oglądając zabytkowe obiekty, aż trafili do byłego majątku Wilhelma von Weitzla w Warlitach Małych. Decyzja o kupnie zapadła niemal natychmiast. Potencjał obiektu o powierzchni prawie 1,4 tys. mkw. i jego otoczenia, wyłaniał się w miarę postępu prac remontowych. Właściciele w dużej mierze współpracowali z lokalnymi firmami, m.in. Dżus GK Architekci, a meble projektował Jacek Suszek z Olsztyna.

 – Zależało nam, aby każdy element rezydencji był wysokiej jakości, tworzył spójną wizję – tłumaczy Edyta, związana z branżą reklamową. – W międzyczasie powstał pomysł, aby stworzyć tu miejsce, które będzie inspirować i cieszyć również innych.

Pensjonat z dwunastoma klimatycznymi pokojami połączył historię z nowoczesnością. W obiekcie znajduje się także sala kinowa, salon z biblioteką i kominkiem, małe SPA. Ogromny teren sprawia, że goście swobodnie wypoczywają nie wchodząc sobie w drogę. Na oryginalnie stylizowanych bujawkach między parkowymi drzewami można zaszyć się z książką. Spacerować po ogrodzie ziołowym, biesiadować przy wędzarni z profesjonalnym piecem chlebowym czy relaksować na drewnianym pomoście obok którego czekają kajaki i rowery wodne. Nad malowniczym jeziorem stanął panoramiczny szklano-drewniany pawilon gdzie będą organizowane przyjęcia i imprezy. A jeśli ktoś marzy, aby celebrować rodzinne uroczystości, plenerowe wesela wyłącznie w gronie rodziny – może wynająć rezydencję na wyłączność. 

 – W lipcu pojawili się tu pierwsi goście. I w kolejny weekend wrócili, przywożąc także znajomych – tłumaczy Edyta. – Podkreślają, że czują się u nas jak w domu, a może nawet lepiej. Miejsce ma niesamowitą energię, którą czuliśmy już podczas pierwszej wizyty. Razem z pracownikami wkładamy nasze serce, aby przyjezdni również mogli ją poczuć. 

Na stronie booking.com, gdzie można rezerwować pobyt powtarza się opinia: wszystko na najwyższym poziomie. Bywalcy podkreślają kameralność miejsca, jego ciszę, spokój i możliwość zwolnienia tempa. Nie brakuje też pochwał dla nowoczesnej, regionalnej kuchni inspirowanej filozofią slow food i własną manufakturą produktów regionalnych.

 – Świeżo, sezonowo i w mistrzowskiej oprawie wizualnej – wylicza Edyta. – Zamiast wszechobecnej coca-coli w menu, stawiamy na lemoniadę z sezonowych owoców. A także nasz domowy chleb, lokalne świeże ryby i wędliny z olsztyneckiej wędzarni. W każdy weekend proponujemy gościom coś nowego z naszej kuchni. To miejsce sprzyja celebracji życia za pomocą wielu zmysłów. I ułatwia zbliżenie między ludźmi. Posiłki na naszym tarasie z widokiem na park i jezioro w ciepłe dni oraz wieczory sprzyjają długim rozmowom. 

Dlatego Edyta chce, aby pałac stał się miejscem zdrowych relacji. Sama jest szczęśliwą żoną i mamą, ale prowadząc biznes i obserwując otoczenie, wie jak bardzo zaburzony jest kontakt w rodzinach, wśród znajomych, pracowników firm.

 – Kilka osób przy stole w ciszy wpatrzonych w smartfony w oczekiwaniu na posiłek, to w tej chwili stały widok w restauracjach – przyznaje. – Chcielibyśmy poprzez warsztaty i eventy zachęcać ich do odnawiania prawdziwych, głębokich relacji. Myślę, że nasz kameralny pensjonat i bajkowe otoczenie to dobre tło dla takich działań. Jest tu tyle inspirujących bodźców, że łatwo zapomnieć o wirtualnym świecie i telefonie.

Tekst: Beata Waś, obraz: Łukasz Wajszczyk

Pałac Warlity

Warlity Małe 8, 11-015 Olsztynek

89 522 73 26, 515 434 007

info@warlity.pl

www.warlity.pl