Psie nieszczęście potrafi zamienić w historię z happy endem. Ma ich na koncie tyle, że nie starczyłoby łap w olsztyńskim schronisku, aby je zliczyć. Monika Dąbrowska swoją empatią do bezdomnych zwierząt zaraziła pół Polski. I ciągle jej mało.

Po latach mieszkania w akademiku UWM trafiła na stancję – wykończona fizycznie przez studencką dietę i brak ruchu. Ukochane zwierzaki w rodzinnym domu pod Kwidzynem odwiedzała tylko w święta. Zaczepiała za to wszystkie czworonogi z sąsiedztwa. – W końcu sąsiedzi, widząc mnie z daleka podczas spacerów z psami, zaczęli zmieniać trasę – śmieje się Monika Dąbrowska, wolontariuszka. – Stwierdziłam, że muszę poszukać psów, którym będę potrzebna.

Tak pięć lat temu trafiła do olsztyńskiego schroniska dla zwierząt z gotowym biznesplanem.

Pomysł na wspólny jogging z psami spodobał się dyrektorce, ale najważniejsza była reakcja zwierząt.

– Dostałam na próbę psa Rudego i po powrocie z leśnego truchtu komisja miała ocenić jego nastrój. Miał tyle energii, że nie nadążałam za nim! Szalał z radości, a ja dostałam zielone światło na akcję „Bieg na sześć łap” – wspomina.

Na pierwszą edycję w 2013 roku przyszło kilka osób. Monika docierała do mediów, instytucji, działała w internecie, zaczepiała biegaczy i zapraszała na trening do schroniska. Grono wolontariuszy rosło. Na piąte urodziny, które obyły się w mroźną lutową niedzielę, przyszło ponad 250 osób. Takiej imprezy schronisko jeszcze nie widziało. Kilka tortów, samochody pełne karmy i gadżetów. No i chyba żaden z kilkuset zwierzaków nie mógł narzekać na brak czułości lub choćby próbę kontaktu. Akcję podchwyciło do dzisiaj ponad 40 schronisk w Polsce.

– Jednak psy w klatkach potrzebują zainteresowania przez siedem dni w tygodniu, a nie tylko od święta – przyznaje Monika. – Trzeba było wymyślić coś, co pozwoli im zażyć ruchu i kontaktu z człowiekiem częściej. Postanowiliśmy połączyć tzw. środowiska wykluczone – ludzi i zwierzęta.

O tym jak podziałał na więźniów aresztu kontakt z bezdomnymi psami opowiedział film dokumentalny „6 łap zza krat”, który zdobył nagrodę na festiwalu Prison Movie. A mali pacjenci Szpitala Zdrowia Psychiatrycznego, którym Monika i wolontariusze z różnych środowisk zorganizowali animacje w towarzystwie psów, ze łzami w oczach rozstawali się po imprezie. Podobnie podopieczni Domu Opieki Społecznej w Olsztynie. Podczas klubowych Muzycznych Biegów na 6 Łap udaje się zebrać za każdym razem kilkaset kg karmy. Dwa razy w tygodniu Monikę z ekipą można spotkać nad jeziorem Długim, a w sobotę w Parku Centralnym. Integrują psy ze schroniska i polikliniki dla zwierząt w Kortowie. Tutaj również grupa psów czeka na adopcję. Ale zanim to nastąpi wolontariusze budują ich (i swoją) formę, uczą kontaktu z człowiekiem, zaufania. No i prezentują spacerowiczom zachęcając do adopcji. – Ludzie traktują mnie trochę jak pogotowie dla zwierząt i ptaków – tłumaczy Monika, laureatka Konkursu Babafest. – Choć nie starcza mi czasem doby, mam ogromną radość widząc jak przez te pięć lat wolontariat się rozwinął, a schronisko ożyło. I po tym jak najmniej urodziwy pies ze schroniska trafił na okładki gazet z nową panią. Nie tylko zwierzęta przechodzą metamorfozę. Zbuntowane nastolatki stają się odpowiedzialne i opiekuńcze, osoby na wózkach inwalidzkich czują się potrzebne innym. Bo pies nie ocenia. Jeśli damy mu kawałek serca, on pokocha nas całym sobą. Z dożywotnią gwarancją lojalności – zapewnia Monika.

Tekst: Beata Waś, obraz: Przemysław Frej 

Partnerem cyklu „Ludzie non profit”, prezentującego osoby zaangażowane w działalność społeczną, jest firma Hirpol. Firma prowadzi szkolenia z obsługi maszyn, wpływa na zmianę kwalifikacji osób, a tym samym rozwój rynku pracy Warmii i Mazur. Realizuje kursy przygotowujące do państwowych egzaminów Urzędu Dozoru Technicznego z obsługi wózków widłowych, żurawi, dźwigów, suwnic, podestów, wciągarek i podnośników oraz szkolenia BHP.

HIRPOL

Olsztyn – Centrala

Olsztyn, ul. Kajki 3/1

Oddział Gdańsk

Gdańsk, Al. Grunwaldzka 411

e-mail: kontakt@hirpol.pl

www.hirpol.pl