Cennik naszej testowej Skody Octavii Scout przekracza 200 tys. zł. Chyba nikt nie kupuje Octavii za takie pieniądze, nawet w najlepiej skonfigurowanej wersji Scout. Ale Skoda pokazała tym samym, że jej samochody nie znają granic i stają się niezłymi kompanami w podróży.

66,5 tys. zł kosztuje świetnie przyjęta na rynku najnowsza Skoda Scala – już w podstawowej wersji dobrze wyposażone auto kompaktowe. Ale to wciąż o 700 zł mniej, niż kosztowało samo doposażenie naszej testowej Skody Octavii Scout.

Scout to już dzielniejszy i atrakcyjniejszy model od pozostałych w gamie Octavii. Napęd na cztery koła i podwyższony o 30 mm prześwit dodają atutów nie tylko w terenie, ale też i w zimowych warunkach w mieście. Ileż to razy desperacko szukając miejsca do postoju, kusiły nas te mocniej zaśnieżone na skraju parkingów. Nie masz takiego Scouta, szukasz dalej.

Ale co my tu o zimie w środku upalnego lata.

Tej Octavii szczególnie przyglądaliśmy się ze względu na szereg bajerów, które zwyczajnie umilają i ułatwiają codzienne funkcjonowanie. Skoda ze swoim słynnym Simply Clever, znana jest bowiem z pozornie prostych rozwiązań, które zaskakująco wyręczają w codziennych sytuacjach. 

Ot, zwykła butelka wody, którą w upalne dni odkręca się za kierownicą po kilkanaście razy – pomyślcie, ileż to razy puszczaliście kierownicę, by odkręcić nakrętkę. Tutaj jest to prostsze i bezpieczniejsze. Otóż we wnęce na butelkę są wypustki, które pod naciskiem ręki próbującej odkręcić butelkę, zwyczajnie blokują jej spód. Proste? Genialne proste, tylko dlaczego nikt inny wcześniej tego nie wymyślił?

W bagażniku, prócz haczyków na torby, siatek, latarki i podwójnych podłóg, znaleźliśmy coś a’la hamak podwieszany pod roletę. Jeśli wieźliście kiedyś mamie, albo dziewczynie kwiaty, zawsze był problem, gdzie je położyć, by w całej okazałości dojechały do celu. To rozwiązanie daje taką gwarancję. 

Po raz pierwszy Skoda ujęła jednym z takich prostych rozwiązań właśnie w Octavii, kiedy to za szybę, za specjalny uchwyt, można było wsunąć bilet parkingowy lub identyfikator, który nie musi „fruwać” po desce rozdzielczej. Z każdym rokiem i modelem tych przemyślanych rozwiązań przybywa: otwierasz klapkę do tankowania paliwa, a tam jest wsunięta skrobaczka do szyb, którą można też mierzyć… stopień zużycia opon. W drzwiach jest już słynna parasolka, a sam otwór ma ujście dla wody, bo przecież to normalne, że jak się używa parasola, to zwykle jest mokry. W naszej Octavii w konsoli środkowej pojawiło się kolejne proste urządzenie. Malutki box z przegródkami na smartfon i brelok od auta. Przy bezkluczykowych systemach zwykle rzucamy je w podręczne miejsce. Tutaj ma swoje dedykowane miejsce. Prosta rzecz, ale przy codziennym użytkowaniu cieszy nie mniej, niż pierwsza klimatyzacja, którą miałem kiedyś w aucie.   

I teraz najważniejsze – te dodatki umilające funkcjonowanie z autem kosztują niekiedy po 200-300 zł. 

Trochę drożej, bo 450 zł, kosztuje pokładowe gniazdko 230V. To dopiero pole do działania. Gdyby się uprzeć, to i sokowirówkę można wykorzystać w trasie. Ktoś pomyśli – do ładowania telefonu jak znalazł. Też skorzystałem, ale tylko dlatego, że mój smartfon nie ma jeszcze opcji ładowania polem indukcyjnym. A Skoda – owszem.

No dobrze, ja tu wymieniam proste rozwiązania za drobnych kilkaset złotych, a tu dodatkowego wyposażenia mamy aż za 67,2 tys. Np. za cztery tys. zł mieliśmy niezależny system ogrzewania. Za pomocą breloka zdalnie uruchamia się w aucie wentylację. Kiedy planujemy wsiąść do rozgrzanego na słońcu auta, takie schładzające przywitanie jest bezcenne. Bądź ogrzewanie zimą.

Dzięki funkcji Care Connect możecie się zdalnie łączyć z samochodem za pomocą smartfona. Wychodząc wieczorem z marketu lub kina, np. nacisnąć klakson albo światła dotykając ekranu telefonu. Już przypomnicie sobie, gdzie zaparkowaliście. 

Z kolei dokupując system Infotainment Online, dostajemy w pakiecie roczny abonament na korzystanie z usługi. To jest bajer, który pozwala na nowo spojrzeć na samochody. Jednym kliknięciem wiesz o pogodzie wszystko w dowolnym mieście na ziemi, masz pakiet wiadomości, informację o najbliższych parkingach łącznie z ilością miejsc. To samo ze stacjami paliw i ich aktualnymi cenami. Interesuje cię któraś? Dotknij i już prowadzi cię do niej nawigacja. Swoją drogą, możesz nią sterować poleceniami głosowymi. 

„Wspomagaczem”, który jest nieoceniony w mieście jest system Rear Traffic Alert. Otóż kiedy wycofujemy z miejsca parkingowego np. prostopadle do ulicy, ileż to razy ryzykujemy, nie widząc czy z boku nadjeżdża inny samochód. Czujniki Octavii, nie dość, że dostarczą nam informację o zbliżającym się pojeździe (dwa stosowne komunikaty: na żółto i czerwono), to nawet gdybyśmy mimo wszystko zachowali nienależytą ostrożność i wycofywali, Skoda sama zahamuje, nie doprowadzając tym samym do stłuczki.

Jesteśmy też świadkami zmiany pokoleniowej wskaźników. Te konwencjonalne powoli odchodzą w zapomnienie. W testowej Octavii Scout mieliśmy opcjonalny virtual cockpit (dopłata 2200 zł) – zestaw cyfrowych wskaźników. Na ciekłokrystalicznym wyświetlaczu można je konfigurować na wiele sposobów, od ascetycznych, przez sportowe, po obejmujące niemal cały wyświetlacz nawigację (wyświetlacze zmieniają się też w zależności od wybranego trybu jazdy: eco, sport, offroad). Nawet osobie zapatrzonej w klasykę, ta praktyczna nowoczesność udowadnia, że nie ma co się obrażać na nowe czasy, nowe technologie i nowe spojrzenie na codzienność w aucie. Dzisiaj auta stają się perfekcyjnymi multimedialnymi urządzeniami. A skoro bez multimediów, rozrywki i informacji nie wyobrażamy sobie życia, twórcy samochodów doskonale o tym wiedzieli już na etapie pomysłu na taką Skodę Octavię A.D. 2019.

Tekst: Rafał Radzymiński, obraz: Michał Bartoszewicz

na zdjęciach: Skoda Octavia Scout 2,0 TDI 184 KM 4×4 DSG, cena od 134 500 zł