W NIEMAL STULETNIEJ HISTORII CITROEN JUŻ NIE RAZ ZATRZĄSNĄŁ ŚWIATEM SAMOCHODÓW. TAK PRZEŁOMOWYMI ROZWIĄZANIAMI TECHNICZNYMI, JAK I AWANGARDOWĄ STYLISTYKĄ, KTÓRA ŁAMAŁA OBOWIĄZUJĄCE KANONY. WIĘC KTÓŻ, JAK NIE CITROEN, ODWAŻYŁBY SIĘ WPROWADZIĆ SZALONEGO CACTUSA?

Citroen to nie tylko ikona francuskiej motoryzacji, ale też całego tamtejszego przemysłu, mody i kulturotwórczej kreacji. Z dumą i nieskrywaną satysfakcją podkreślamy, że początki Citroena można ulokować 200 kilometrów od Olsztyna, w Warszawie. Tam właśnie pod koniec XIX wieku przybył francuski przemysłowiec Levie Citroen w poszukiwaniu nowych kierunków rozwoju rodzinnego biznesu. I zakochał się w Polce o wyjątkowych imionach Masza Amelia. Młoda para wróciła do Paryża. Ich piąte dziecko, André, już jako świetne wykształcony inżynier konstruktor i doświadczony przemysłowiec, stworzył markę samochodową Citroen. I znów wracamy do Polski, tym razem już z André (przyjeżdżał tu kilkakrotnie). Otóż w Łodzi w zakładach tekstylnych poznał technologię kół zębatych o daszkowym uzębieniu, które napędzały duże maszyny. Był pod wrażeniem ich trwałości, więc we Francji rozpoczął produkcję, tyle że nie drewnianych, jak w Łodzi, a metalowych. Tak oto doszliśmy do logo Citroena – dwóch charakterystycznych daszków. Te szewrony z kół zębatych, oczywiście w kolejnych swoich ewolucjach, zdobią do dzisiaj maskę każdego Citroena.

Błyskotliwy André Citroen dostarczał światu wielu nowinek – swoje patenty lokował i do kultowego Titanica, i do Rolls-Royce’ów. W motoryzacji zresztą marka zaskakiwała świat wielokrotnie. W 1934 roku wypuściła model z przednim napędem, co po francusku oznacza Traction Avant. Tak też nazwała słynny do dzisiaj model. W 1955 roku zaś podczas premiery modelu DS (deese z francuskiego to bogini), który hydrauliką miał sterowane dosłownie wszystko, a stylistyką bardziej przypominał spodek kosmiczny, świat na jego punkcie oszalał.

Jeszcze słowo nie padło o Cactusie, ale to tło historyczne pozwala wyjaśnić, że jego stworzenie było kolejnym krokiem pozaszablonowego myślenia Citroena.

Zresztą debiut Cactusa Francuzi zaplanowali dokładnie w 136. rocznicę urodzin André Citroena. Stylistyka auta szybko została doceniona – Cactus otrzymał tytuł World Car Design of the Year 2015. Z kolei panele drzwiowe airbump stały się chyba najczęściej komentowanym detalem motoryzacyjnym ostatnich lat. Otóż ten sprytny zabieg stylistyczny jest też i praktyczny, bo owe panele to termoplastyczny poliuretan z komorami wypełnionymi powietrzem, które amortyzują uderzenia do 4 km/h. Można więc bez obaw zostawić Cactusa na ciasnym parkingu, bo już nikt więcej go nam zwyczajnie nie poobija.

MadeIn_Nr022_web_144MadeIn_Nr022_web_145

Cactus to synonim swobody i awangardy. Jeśli nie lubisz, kiedy zwraca się na ciebie uwagę, nawet o nim nie myśl.

Wnętrze zaprojektowano w nieco minimalistycznym stylu (np. uchwyty w drzwiach naśladują rączki wiekowych walizek, a tylne szyby nie opuszczają się, a jedynie uchylają), ale nie mylić tego ze spartańskim wykończeniem. Stylista miał pomysł i na nadwozie, i na wnętrze. Te wszystkie sprytne zabiegi pozwoliły zaoszczędzić na masie auta, z którą walczy dzisiaj każdy producent, że o ekologach nie wspominając. Bo wówczas można mieć słabszy silnik, który nie męczy się przy rozpędzaniu nadmiaru kilogramów, no i odwdzięcza się przy tankowaniu. A podstawowy Cactus waży nieosiągalne dla tego gabarytu aut 965 kg! Nic dziwnego, że udaje mu się spalić i cztery litry na każde 100 km spokojnej podróży.

Sama jazda trochę przypomina starą citroenowską szkołę – jest miękko i przyjemnie. Miękko w zasadzie jest już na postoju, rozsiadając się w samych fotelach, wręcz kanapowych.

Styl auta aż prosi się o skonfigurowanie go z żywymi i szalonymi kolorami. Jak choćby nasz z sesji w odcieniu Hello Yellow. Bawić się możemy czterema kolorami airbumpów i całą paletą kolorów felg, więc tylko od odwagi zależy ostateczny jego fason. Ale jest też w portfolio C4 Cactus w iście monochromatycznej odmianie „W” – jego wyjątkowy styl mają podkreślać białe koła, biały lakier i jasne panele. Całość wygląda jak Alpy w sezonie.

Tekst się kończy, muzyka się już skończyła. Świadomie leciała w tle francuska klasyka. Kiedy Dalida śpiewa w duecie z Alainem Delonem, masz już pewność, że żadna piosenka nigdy przedtem, ani nigdy potem, nie zostawi takiego klimatu. Wiadomo: Francja-elegancja.

A może, zerkając na Cactusa, ekstrawagancja.

MadeIn_Nr022_web_146MadeIn_Nr022_web_147

Tekst: Rafał Radzymiński, obraz: Kuba Chmielewski

Na zdjęciu – Citroen C4 Cactus More Life 1,2 PureTech 82 – cena 58 590 zł

Sesja została zrealizowana w olsztyńskim salonie Citroena,
pierwszym w Polsce z nową stylizacją wnętrza.
W sesji wzięli udział modele: Anna Kowalik i Zbigniew Terlikowski.

Resma

Olsztyn, al. Obrońców Tobruku 5
www.resma.pl