Posłuchaj ikony motorsportu

Jazda na wyższym poziomie

Swoją legendę Maserati zbudowało za sprawą bezkonkurencyjnych niegdyś wyścigówek. Ale to pierwszy SUV w przeszło 100-letniej historii daje marce największe powody do zadowolenia. Kto chętny na przejażdżkę Levante?

Najpierw je słychać, a potem widać. Charakterystyczny dźwięk Maserati ma dumnie obwieszczać ich rodowód. A jest się czym chwalić. Założony w 1914 roku przez Alfieri Maserati warsztat zajął się budową samochodów do ścigania. Do pracy zaangażował m.in. trzech uzdolnionych braci, którzy mieli i smykałkę do mechaniki, i niezłe doświadczenie w branży samochodowej. Owocem współpracy były maszyny, które ucierały nosa takim ikonom ówczesnego motorsportu jak Auto Union czy Mercedes.

Cywilne Maserati zaczęto budować dopiero w latach 50. Dzisiaj to cenne kąski na rynkach kolekcjonerskich. Po osławionych sportowymi sukcesami poprzednikach, łatwo było marce kusić zamożnych klientów na swoje produkty. Niestety, gorzej ten biznes wyglądał od kulis, więc jak w każdej pięknej baśni, muszą być też i sceny dramatu, by na koniec wszystko szczęśliwie się ułożyło.

Otóż nastał czas przejmowania firmy przez kolejnych właścicieli. Swoisty miks: od pasjonatów po bezdusznych księgowych. Kiedy jedni próbowali wskrzeszać legendy, inni ogłaszali koniec marki. Na szczęście zaprawionej w bojach włoskiej marce pozwoliło to tylko kuć twardy i niezłomny charakter.

Renesans Maserati trwa odkąd giganci z koncernu Fiata skupili włoskie legendarne stajnie. Marka odżyła, bo była blisko Ferrari. Czerpała z jego zaplecza technologicznego, więc jeśli macie to szczęście spotkać np. kilkunastoletnią słynną limuzynę Quatroporte czy rasowe GranTurismo, to musicie wiedzieć, że najpewniej ryczy pod ich maskami silnik V8 od Ferrari.

Dzisiaj Maserati stoi lepiej niż kiedykolwiek. Za sprawą SUV-a Levante marka zaczęła sprzedawać rekordowe ilości maszyn – oczywiście wciąż mówimy tu o wielkościach na miarę firm legendarnych, a nie masowych. Włosi potrafią zadbać też o unikatowość swoich produktów. Przy okazji limitowanych serii (jak nasze Levnte ze zdjęć) współpracują np. z renomowaną, też z przeszło stuletnią historią, pracownią tapicerską Ermenegildo Zegna. Przepiękne fotele z plecionej skóry powlekanej jedwabiem to są te smaczki, o których pamięta się o wiele dłużej, niż cena jaką przyszło za nie zapłacić. 

Na fali popularności Porsche, AMG czy innych mocnych maszyn, widok słynnego trójzęba na wielkim wlocie powietrza wciąż jest czymś egzotycznym. A co ciekawe, Maserati jest najtańszą furtką wejścia w świat samochodów egzotycznych, sportowych i z tak bogatą historią. Słynne logo jest niezmienne odkąd zaprojektował je jeden z braci Maserati. Kiedy siedziba mieściła się jeszcze w Bolonii, na jego Piazza Maggiore od pięciu już wieków stał mitologiczny Neptun, którego trójząb od zawsze symbolizował siłę i odwagę. Mario Maserati uznał, że idealnie oddaje on ducha walki ich samochodów.

Miałem okazję posłuchać przy przyspieszaniu Levante z pozycji kabiny i poczuć gen Maserati na który marka pracowała przeszło 100 lat. Takich cech się nie da podrobić. Jak kiedyś na torach, i dzisiaj ta mieszanka emocji, charakteru i rywalizacji bije z tego logo na zawołanie. Tylko musicie pamiętać, że Maserati to nie jest samochód dla grzecznych tatusiów.

Tekst: Rafał Radzymiński, obraz: Kuba Chmielewski

Mazurek Premium Cars

Cyklowi felietonów motoryzacyjnych patronuje salon Mazurek Premium Cars – miltidiler samochodów luksusowych nowych lub prawie nowych. W felietonach wykorzystujemy wybrane auto z oferty salonu. Tym razem towarzyszyło nam 430-konne Maserati Levante SQ4 rocznik 2020, przebieg 51 km (cena 560 tys. zł, nowy wg specyfikacji 900 tys. zł)

Więcej na: mazurek.com.pl

Mazurek Premium Cars

Olsztyn, ul. Lubelska 29

mazurek.com.pl