W rozłożonym fotelu, spod którego elektrycznie wyjechał mi podnóżek, ułożyłem się wygodnie do masażu. W Citroenie C4 Picasso, tak właśnie mija przerwa w podróży.

Lazuli blue – nawet nazwą lakieru można wzbudzić wyobraźnię o pięknym południu Francji. Mi od razu przywracają w pamięci obrazki z kultowego „Żandarma…” z Louisem Defunesem, który wokół Saint-Tropez przemieszczał się Citroenem Mehari, prostym rekreacyjnym autem stworzonym na bazie 2CV.

No właśnie, Citroen był już wszystkim w swojej niemal 100-letniej historii, od reprezentacyjnej limuzyny ratującej prezydenta przed zamachem, przez spartańskie autka, które zmotoryzowały powojenną Francję, aż po przyjaciół rodzin. Marka potrafiła bowiem wkupić się jako członek rodziny. Będąc kiedyś na zlocie klasycznych „cytryn”, jeden z właścicieli przyznał mi, że Citroen jest jedynym znanym mu samochodem, w którym potrafi zasnąć w podróży jego córka. Oczywiście nawiązał tu do komfortu, które gwarantują słynne zawieszenia.

Najnowsze C4 Picasso nie ma zawieszenia hydropenumatycznego, ale i tak komfort podróżowania słusznie wylansował C4 Picasso do ulubionych pojazdów europejskich rodzin.

Słowo „rodzina” musiało wisieć nad biurkami chyba wszystkich inżynierów, którzy brali udział w konstruowaniu Picasso, bo wsiadając do auta nie mamy wątpliwości, jakie priorytety rządzą na tym pokładzie. Ma być wygodnie na każdym z pięciu foteli (dłuższa o 16 cm wersja Grand ma siedem foteli). Te z tyłu można przesuwać i rozkładać, więc z trójki pasażerów jeden może spać, drugi czytać, a trzeci składać klocki Lego na stoliczku, zresztą podświetlanym lampkami LED. Ważne: pasażer w środku nie ma pod nogami niewygodnego tunelu – podłoga jest płaska, a pod nią dodatkowe schowki.

Citroen nie byłby sobą, gdyby nie wykonał jakiegoś stylistycznego przewrotu. C4 Picasso ma znaną fanom marki panoramiczną przednią szybę. Po odsunięciu daszków przeciwsłonecznych do tyłu, kierowca i pasażer obok mają wrażenie, że jadą pod gołym niebem. Można wówczas rozglądać się za skoczkami spadochronowymi. Nasi skoczkowie z kolei przyznali, że z góry trudno jest wypatrzeć Citroena z panoramiczną przednią szybą. Wierzymy im.

Pozostając przy wygodzie jazdy, to pasażer siedzący z przodu ma jej najwięcej. W pakiecie Lounge dostajemy bowiem kilka rodzajów masażu (jak i w fotelu kierowcy), ale i dodatkowy podnóżek elektrycznie wysuwany spod fotela, więc w podróży faktycznie można zasnąć, jak wspomniane dziecko.

Jednak komfort w ujęciu Citroena ma szersze znaczenie, niż tylko wygodne zawieszenie i fotele. Bierze się pod uwagę rozmaite oczekiwania pasażerów: od komfortu akustycznego, przyjemnej obsługi urządzeń, przez intuicyjne technologie i cały pakiet systemów bezpieczeństwa, po przyjemny zapach aplikowany przez dyfuzor w desce rozdzielczej. W celu przyjemności dokupuje się fiolki „Perfume de ambiente” z różnymi zapachami: kwiatowymi, waniliowymi, morskimi czy tropikalnymi.

Nie wiem czy to powszechne skojarzenie, ale na mnie od zawsze dobrze działa elegancki flakonik z subtelnym napisem „perfume de Paris”.

Citroen aplikuje swoim nowym modelom silnik, który słusznie otrzymał prestiżowy tytuł „International Engine of the Year”. To trzycylindrowa jednostka 1,2 o niezwykłych walorach pracy. Bardzo temperamentna i ekonomiczna. Nasza testowa wersja sprzęgnięta była dodatkowo z automatyczną skrzynią (przełącza się ją subtelną dźwigienką przy kierownicy, jak w zabytkowych samochodach). Kultura pracy tej skrzyni dopisana jest do wymienionego wcześniej pakietu „przyjemna podróż”.

Dla amatorów silników diesla wciąż są słynne 1,6 HDi, które ową sławę zbudowały przy pomocy marnego apetytu na paliwo. Sięgam właśnie do katalogu po dane techniczne i w rubryce „cykl pozamiejski” widnieje śmieszne 3,5 litra. Teoretyczny zasięg wynosi więc 1570 km. Szybko posiłkuję się serwisem maps.google.pl i wygląda na to, że wyruszając z Olsztyna do Paryża, pierwsze tankowanie powinno być 60 km przed stolicą Francji. Ale myślę, że nawet po 17 godzinach podróży w C4 Picasso, i tak wszyscy będą chcieli wyjść na tzw. rozprostowanie nóg.

Tekst: Rafał Radzymiński
Obraz: Michał Bartoszewicz, arch. skydive.olsztyn.pl

Na zdjęciu: Citroen C4 Picasso Shine 1,2 aut. PureTech, cena 102 990 zł (wersja podstawowa od 71 990 zł)

Podziękowania za pomoc w realizacji sesji dla Aeroklubu
Warmińsko-Mazurskiego – organizatora szkoleń lotniczych
i lotów zapoznawczych oraz skoków spadochronowych w tandemie.