W ich hali produkcyjnej spokojnie można by kręcić sceny filmów science fiction. Na razie jednak olsztyńska firma Green Miles pomaga swoim klientom tworzyć inteligentne fabryki i wprowadza ich w erę czwartej rewolucji przemysłowej.

We connect technology – to przewodnie hasło ich działalności. Idealnie oddaje ich pomysł na biznes – kompleksową realizację projektów dla przemysłu, dzięki połączeniu kompetencji w dziedzinie automatyki, robotyki, budowy maszyn, IT, elektroniki i elektryki.

Green Miles, z siedzibą w Parku Naukowo-Technologicznym, swoją historią sięga 2011 roku. Wtedy automatyk Stanisław Kamiński założył swoją firmę. Dziś wraz z żoną Justyną Kamińską, która odpowiada za zarządzanie i marketing, kieruje kilkunastoosobowym zespołem, dzieląc uwagę pomiędzy biuro projektowe i halę produkcyjną.

Od kilku lat obsługują klientów z całej Polski, w tym polskie przedstawicielstwa międzynarodowych koncernów, ale z największą satysfakcją tworzą maszyny, roboty, testery i linie produkcyjne dla firm z regionu. – Cieszy nas rozwój Warmii i Mazur. Sami mamy słabość do Olsztyna i wróciliśmy tu po latach pracy w innych częściach kraju – przyznaje Stanisław Kamiński.

Specjalizują się głównie w branży automotive, ich maszyny produkują części dla Fiata, Nissana, Volvo czy Renault, a ostatnio także elementy oświetlenia kabiny luksusowej marki Jaguar. Niemal wszystkie ich produkty to prototypy, tworzone pod konkretne zamówienie i mające spełniać precyzyjnie określone potrzeby klienta. Dopiero jeden z ostatnich projektów Green Miles – zrobotyzowane stanowisko do lutowania – to produkt powtarzalny, który ma szansę znaleźć zastosowanie w wielu zakładach produkcyjnych. Jego wzór użytkowy został już złożony w polskim Urzędzie Patentowym. 

Zrobotyzowane ramię do lutowania zapewne rozwiąże problem deficytu pracowników zajmujących się tym monotonnym, ale i precyzyjnym procesem w wielu przedsiębiorstwach. Natomiast inne pomysły, które rodzą się w biurze projektowym Green Miles, mogą być odpowiedzią na zmartwienie wszystkich pracodawców, jakim jest obecnie brak ludzi do pracy. – Nie chodzi o to, by przez automatyzację procesu produkcji zastąpić człowieka, ale by przedefiniować jego rolę w przedsiębiorstwie produkcyjnym, zapewnić mu większe bezpieczeństwo, zwiększyć wydajność pracy przy jednoczesnym zmniejszeniu jej kosztów – tłumaczy Stanisław Kamiński. 

Nowinki techniczne i możliwość kreowania przyszłości w myśl koncepcji Industry 4.0, czyli integracji maszyn, systemów oraz IT, przyciągają do zespołu Green Miles młodych, pełnych pasji inżynierów i specjalistów od pracy warsztatowej. – Każdy z nich ma swój wkład w sukces firmy – wyjaśnia szef. – Czasem jeden świetny pomysł pomaga zaoszczędzić tydzień pracy całej ekipy. Jesteśmy tak silni, jak silny jest nasz zespół – dodaje.

Justyna Kamińska, jedyna kobieta w Green Miles, dba o dobrą atmosferę pracy, komunikację zarówno z klientami, dostawcami, jak i pracownikami w firmie. Odpowiada za finanse, negocjacje cenowe, marketing. Ma silny charakter, ale jednocześnie mnóstwo empatii. – Dajemy naszym pracownikom dużo swobody i samodzielności, a także poczucie, że są ważni, potrzebni. Godziny pracy są elastyczne, nie chcemy tu ram i procedur, które zabijają kreatywność, bo to na niej najbardziej nam zależy – mówi. Poza tym szefowa wnosi w pracę zespołu coś, z czym faceci nie zawsze dobrze sobie radzą – poczucie estetyki. To ona walczy o design ich produktów. Mają być nowoczesne, kompaktowe, ale nieprzerysowane. – W męskiej branży zero-jedynkowych inżynierów to może się wydawać kwestią drugoplanową, ale ja, jako kobieta, choć nie mam wykształcenia technicznego, widzę pewne rzeczy szerzej i wiem, że aby osiągnąć sukces, trzeba się wyróżnić. Na jednym z wykładów na studiach menedżerskich MBA w Polskiej Akademii Nauk dowiedziała się ostatnio, czym jest model zarządzania turkusowego. – I nagle mnie olśniło! – mówi. – Właśnie taki model, zupełnie nieświadomie, wprowadziliśmy w naszej firmie. Chcemy dawać pracownikom poczucie sensu, szansę na rozwój, tworzyć im przestrzeń na kreatywność i innowacyjność. Oczywiście, zdarzają się błędy, ale, gdyby nie one, nie byłoby rozwoju. Najważniejsze jest to, że każdy w ramach swojej przestrzeni umie te błędy niwelować i naprawiać, a nie zamiatać pod dywan – dodaje.

Niewątpliwie w kreatywnej pracy pomaga także piękna przestrzeń za oknem. – Chcemy łączyć potencjał przemysłu z najnowocześniejszymi technologiami, ale tylko w zgodzie z naturą – deklaruje Justyna Kamińska. – Nazwa naszej firmy, Green Miles, nawiązuje do zieleni, która nas otacza, do Olsztyna, który kochamy i do niezwykłej atmosfery Parku Naukowo-Technologicznego, w którym robimy milowe kroki w technologii.

Tekst: Karolina Bergman, obraz: Agnieszka Blonka

Green Miles Sp. z o.o.

Olsztyn, ul. Władysława Trylińskiego 14

www.greenmiles.pl