Cyfra 8 u BMW oznaczać może tylko jedno: wyczynowe emocje w luksusowym wydaniu. Jak to możliwe? Najbardziej ekscytujący model bawarskiego producenta zagościł już w Olsztynie.

Stało się to podczas wrześniowego salonu samochodowego we Frankfurcie w roku 1989. Marki, które w BMW upatrywały swojego rywala, mogły tego dnia wywieszać białe flagi na znak kapitulacji. Bawarczycy pokazali model 850i – ociekające elegancją i wyprzedzające technologicznie całą resztę, potężne 12-cylindrowe coupé. Od tamtej chwili „ósemka” w świecie luksusowych pojazdów stała się szczególną cyfrą, zarezerwowaną dla wysoce emocjonalnych modeli. Przez 10 lat produkcji seria 8 była absolutnie najdroższą pozycją w cenniku BMW. Dzisiaj to kolekcjonerskie cacka, które w zasadzie nic nie utraciły ze swej czarującej sylwetki. 

Po dwóch generacjach „szóstki”, które były potem kontynuatorami sportowych coupé u BMW, koncern z mocnym akcentem powrócił z serią 8. W czerwcu, podczas słynnego 24-godzinnego wyścigu w LeMans, specjalnie przygotowany M8 GTE zwiastował to, co już mogą kupować zamożni i pragnący ekstremalnych doznań zza kierownicy. Jeden cytat wiele tu im zobrazuje: „siła BMW serii 8 coupé leży w nadzwyczaj dużej rozpiętości między dynamiką godną torów wyścigowych, a szczególnie wysokim komfortem jazdy”.

Flagową odmianą jest BMW M850i xDrive. Jego podwójnie doładowana V-ósemka o pojemności 4,4 litra generuje 530 KM. Ale nie samą mocą żyje sportowe auto, a siłą ciągu na kołach. Jej jest aż 750 Nm w zakresie od 1800 do 4600 obrotów. Nic dziwnego, że sprint do pierwszej setki trwa ledwie 3,7 s.

Wersja 840d xDrive z kolei jest napędzana 320-konnym dieslem (4,9 s do setki). Obydwa współpracują z piekielnie szybką ośmiobiegową skrzynią Steptronic. Obydwa też mają w standardzie inteligentny napęd na cztery koła xDrive, który skonfigurowano z jeszcze większą preferencją tylnej osi.

Rewolucję wprowadzono w zestawie wskaźników. Nie ma już tych klasycznych, okrągłych zegarowych. Zastąpił je zestaw BMW Live Cockpit Professional, który przed oczami kierowcy stanowi 12,3-calowy, dowolnie konfigurowalny, cyfrowy zestaw wskaźników. Obsługę systemów pokładowych wspomaga na centralnej konsoli 10,2-calowy ekran dotykowy. 

Jakieś smaczki? Dla szukających ekskluzywności jest opcja rodem od jubilera – szklana aplikacja „Crafted Clarity” – to ręcznie wykonane ze szkła i zwieńczone szlifem diamentowym: dźwignia wybieraka biegów (z podświetlaną cyfrą 8), regulator głośności, kontroler iDrive oraz przycisk uruchamiający silnik. Z kolei za niespełna 15,5 tys. zł można zamówić superlekki, a superwytrzymały karbonowy dach. 

Z ciekawszych systemów wspomagających kierowcę jest asystent jazdy wstecz. Zapisuje on ruchy kierownicy na odcinku ostatnich 50 metrów przed zaparkowaniem pojazdu i potem na życzenie automatycznie cofa pojazd tą samą drogą. Kierowca musi jedynie kontrolować pedał gazu i hamulca. 

Opcjonalna jest też funkcja cyfrowego klucza. Otóż może być nim… wasz smartfon (póki co działają Samsungi z systemem Android). Jeśli smartfon potwierdzi tożsamość kierowcy, odblokowuje drzwi. Istnieje możliwość zdefiniowania nawet pięciu takich cyfrowych kluczyków, co znacząco ułatwi wspólne korzystanie z pojazdu, np. przez całą rodzinę. Pozostaje tylko rozwiązanie problemu kolejki do przejażdżki takim czymś jak M850i.

Tekst: Rafał Radzymiński, obraz: BMW Zdunek

Na zdjęciu: BMW M850i xDrive (w kolorze Niebieski Barcelona), 

cena od 589,5 tys. zł (wersja 840d xDrive od 476 tys. zł)