KOCHA MALARSTWO, WŁÓCZENIE SIĘ PO MUZEACH I PODGLĄDANIE PRZYRODY – NAJWIĘKSZEGO DZIEŁA SZTUKI. Z TYCH INSPIRACJI ORAZ KOLOROWYCH SZNURKÓW, KAMIENI CZY KORALIKÓW JOANNA KOSTAŃCZUK TWORZY BIŻUTERIĘ, KTÓRA KIEDYŚ DO NIEJEDNEJ GALERII SZTUKI MOŻE TRAFI. NA RAZIE USZCZĘŚLIWIA FANKI SUTASZU, KTÓREGO TAJNIKI BĘDĄ POZNAWAĆ UCZESTNICZKI WARSZTATÓW Z CYKLU AURA KOBIET.

 

Brzmi wytwornie, wygląda egzotycznie i takie ma pochodzenie. Sutasz (z francuskiego soutache) oznacza plecionkę lub szamerunek – ozdoby naszywane na wojskowe mundury. Jest rodzajem haftu ręcznego, sposobem tworzenia biżuterii, która od niedawna podbija czerwone dywany, choć znana była już w starożytnych Chinach.

Joanna Kostańczuk zobaczyła ją cztery lata temu i z miejsca zapragnęła mieć: – Uwielbiam rękodzieło, ale cena była zaporowa. Dlatego postanowiłam sama spróbować. Metodą prób i błędów, bez internetowych tutoriali, wyważałam już dawno (jak się okazało) otwarte drzwi – wspomina.

Ale efekt był tego wart, co potwierdziły koleżanki i koleżanki koleżanek, a następnie już całkiem nieznane osoby – z mieszkankami Stanów Zjednoczonych włącznie. Chęć posiadania sutaszu była tak duża, że powstało Yokoart – kolekcja ręcznie robionych kolczyków, kolii, wisiorów i bransoletek o niepowtarzalnych kolorach, kształtach i artystycznej duszy. – Sztuka interesowała mnie od zawsze – opowiada Asia. – Studiowałam kulturoznawstwo, kocham malarstwo, regularnie odwiedzam muzea i galerie. Z tego też powodu pochłonęło mnie rękodzieło. Bo na karierę artystyczną byłoby już za późno – żartuje.

Choć sutasz to wyjątkowo czasochłonne zajęcie, to nie zrezygnowała z pracy redaktor naczelnej Telewizji Elbląskiej. Po pracy dziennikarskiej pochyla się więc nad igłą – przez cztery-siedem godzin dziennie. – A zdarzały się takie zamówienia, że nie spałam trzy dni – rzuca lekko. Bo większa kolia powstaje nawet dwa miesiące.

– To jeszcze hobby czy już poświęcenie? – pytam zdziwiona. – Może już nie hobby, ale cały czas sprawia mi ogromną przyjemność – odpowiada i tłumaczy: – Praca w dziennikarstwie jest szybka i nerwowa. Choć to również moja pasja, to przy sutaszu naprawdę odpoczywam. Mam spokój i czas, którym w pełni dysponuję, ręce są zajęte, ale głowa wolna. Słucham audiobooków (które też determinują charakter biżuterii) lub sobie rozmyślam. I tylko rodzina śmieje się, że mam już tego tyle, że mogłabym gotować zupy z koralików i robić kanapki z filcu – zdradza ze śmiechem.

Filcem również się interesowała, jednak to sutasz prawdziwie ją wciągnął. – Jest precyzyjny, wytworny i ekskluzywny. Daje tyle możliwości, że można z nim zrobić wszystko. A ja lubię eksperymentować.

Jako pierwsza zaczęła tworzyć wielopoziomowe, trójwymiarowe kwiaty. Teraz opracowuje metodę wykorzystania oszlifowanego węgla do ozdoby biżuterii. – Bardzo ładnie opalizuje, w różnych odcieniach – entuzjastycznie obrazuje.

Prócz tradycyjnie używanych w sutaszu kaboszonów (specjalnych kamieni ze szkła, pod które podkłada się wybrane wzory czy zdjęcia) wykorzystuje to, co przynosi natura i ukochana sztuka. – Zbieram oszlifowane przez morze kamyki i drewienka. Komponując kolorystykę, wzoruję się na prawdziwych kwiatach, bo wiem, że nic lepszego niż przyroda nie wymyślę. Albo podpatruję dawne rękodzieło w elbląskim muzeum. To mój przyczynek do promowania regionu. Powstałym kolekcjom nadaję też lokalne nazwy, np. Elbląg czy Frombork. Może zaintrygują kogoś w Stanach?

aura2    aura1

Spełnia również indywidualne marzenia. Ratuje rozsypane perły, oprawia rodzinne pamiątki, np. zdjęcia czy zegarki. Daje drugie życie zniszczonym pantofelkom koleżanki albo tworzy całą kolekcję ślubną. Zdarzają się nietypowe zamówienia – jak wieczorowa kolia z żukami. Projektów nigdy nie musi szkicować, układa je w głowie.

Gdy pytam o plany i marzenia związane z Yokoart, odpowiada, że chciałaby znaleźć trochę czasu, by zrobić coś dla siebie. – Szewc bez butów chodzi – śmieje się.

Pasją tworzenia będzie zarażać uczestniczki warsztatów Aura Kobiet, cyklu prowadzonego w Aura Centrum przez osoby z Warmii i Mazur, promujące region i odkrywanie nowych zainteresowań. – Chcę pokazać, że rękodzieło wymaga cierpliwości, lecz to umiejętność, której można się nauczyć. W zamian za to mamy chwile tylko dla siebie, satysfakcję, że spod naszych rąk może wyjść coś tak pięknego – bez kończenia studiów jubilerskich. I jeszcze te reakcje znajomych, którzy nie mogą uwierzyć, że wykonało się to samemu – puentuje z mocą.

 

Tekst: Katarzyna Sosnowska-Rama

Obraz: Anna Dembińska

 

Aura Kobiet to cykl bezpłatnych warsztatów dla pań – wszystkich, niezależnie od wieku i prowadzonego stylu życia. Pomysłodawcą i realizatorem projektu jest centrum handlowe Aura Centrum. Pierwsze zajęcia zostały zorganizowane w styczniu 2015 roku. Od tego czasu kilkadziesiąt kobiet miało możliwość rozwijania swoich zainteresowań w takich obszarach, jak moda, makijaż, fotografia, psychologia czy kulinaria. W tym roku do tematów typowo lifestylowych dołączą również zagadnienia praktyczne, związane z finansami, edukacją i medycyną.

Spotkania mają kameralny charakter – bierze w nich udział kilkanaście pań, co gwarantuje swobodną atmosferę i bliski kontakt z prowadzącym. Prelegentkami podczas warsztatów są osoby z pasją, specjalistki w swoich dziedzinach, które potrafią zarażać własnym hobby, dzielić się umiejętnościami i inspirować pomysłami.

Najbliższe warsztaty Aura Kobiet odbędą się 25 czerwca 2016 roku. Ich tematem będzie sztuka sutaszu. Prowadząca: Joanna Kostańczuk. Aby wziąć w nich udział, wystarczy wejść na stronę www.aurakobiet.pl, wypełnić formularz i odpowiedzieć krótko na pytanie związane z tematyką nadchodzącego spotkania. Na podstawie udzielonych odpowiedzi wyłonione zostaną panie do udziału w warsztatach. Zapisy ruszają 16 maja.