Na początku jest kamień, minerał, kawałek srebra. Pod wpływem muzyki, snów, albo krajobrazów Dorota Skrzeczyńska przetwarza je na dzieła sztuki. Wśród wyrobów sygnowanych marką Nisha DS na próżno szukać dwóch podobnych egzemplarzy.

Etniczny naszyjnik „Ebudae” ze srebra i kawałka błękitnej chryzokoli powstał pod wpływem znanego utworu Enyi. To kamień, który wyraża moc energii żeńskiej, a tytuł utworu „przypadkiem” ma podobne znaczenie. Dorota wybiera unikatowe egzemplarze kamieni i minerałów, którym nie może się oprzeć na targach czy w internetowych sklepach. O ile to możliwe, nie modyfikuje ich, jedynie „otula” srebrną zawieszką o minimalistycznym kształcie i oryginalnym łańcuszkiem, siateczką czy sznurem koralików. „Szklana wieża” z kryształu górskiego, „Tadż mahal” z chryzopazem, „Czapka niewidka” z kyanitem – klienci intuicyjnie sięgają po kamień, który według niektórych teorii pomaga wpłynąć na ciało i osobowość.

– Im dłużej pracuję z kamieniami, tym bardziej wciąga mnie tzw. litoterapia – metoda leczenia z wykorzystaniem ich – tłumaczy artystka, właścicielka marki Nisha DS. – Ale kamienie i minerały to przede wszystkim piękne, niepowtarzalne dzieła natury, które subtelnie ozdabiam, jak najmniej ingerując w ich kształt. Szukając unikatów kieruję się przede wszystkim „kolorem” uczuć, jakie we mnie budzą. Jedyna wada mojej pracy to żal, który zostaje po rozstaniu z nimi.

Szczypce dentystyczne, pilniki, mini wiertarka, walcarka – jej warsztat na pierwszy rzut oka nie przypomina artystycznego atelier. Zanim z pomocą specjalistycznych narzędzi zaczęła tworzyć biżuterię, szyła oryginalne ubrania z lnu i dzianiny. Dobierała niepowtarzalne guziki, zapięcia. A po wizycie w warsztacie jubilerskim, gdzie przyglądała się tworzeniu zamówionego pierścionka, rozpoczęła przygodę z biżuterią. Naszyjniki, kolczyki, bransolety, pierścionki – ich oryginalne kształty często przychodzą we śnie lub pod wpływem ulubionych dźwięków czy emocji.

– Jestem samoukiem, zgłębiłam tworzenie biżuterii metodą prób i błędów – przyznaje artystka. – Unikam produkcji masowej, sztampowych wzorów, nie chcę, aby moja twórczość była szufladkowana, ale wypełniała niszę. A niepowtarzalne egzemplarze kamieni po które sięgam i moja wyobraźnia, to gwarancja, że żaden z egzemplarzy nie będzie miał identycznej kopii.

Tekst: Beata Waś, obraz Michał Bartoszewicz, Nisha-DS Dorota 

Dorota Skrzeczyńska pochodzi z Warszawy, od kilku lat mieszka na Warmii. Z jej biżuterią można zapoznać się w Galerii Usługa Jazz Bar w Olsztynie oraz na stronie nisha-ds.eu