Od dwustu do trzystu godzin – tyle zajmuje kompleksowe przygotowanie ślubu i wesela, by dopiąć wszystko na ostatni guzik. Wedding plenner to opcja dla tych, którzy chcą w pełni cieszyć się wielkim dniem.

Data, ilość gości, budżet – to bazowe dane, aby po zaręczynach ruszyć machinę w ruch. Ale od czego zacząć? Szukania sukni, lokalu, zespołu na wesele? No i jak pogodzić przygotowania z codziennymi obowiązkami i pracą?

– Często parze młodej podczas dniu ślubu towarzyszy taki stres, że wiele szczegółów uroczystości im umyka, albo pamiętają wszystko jak przez mgłę – przyznaje Ilona Jabłońska, właścicielka firmy Magic Day Wedding & Event Plenner z Ostródy. – Konsultant ślubny usuwa młodej parze kłody spod nóg. Nie tylko bierze na siebie wszystkie przygotowania, ale też nieprzewidziane problemy związane z realizacją uroczystości.

Choćby to, że zamówiony tort nie dojedzie na czas czy świadek zostawił obrączki w domu. Takie historie Ilona mogłaby opowiadać godzinami. Dzień ślubu to dla niej czasem 17 godzin na nogach, w pełnej gotowości do przeprowadzenia uroczystości zgodnie z przygotowanym scenariuszem oraz ewentualnego „gaszenia pożaru”.

– Gość weselny niechcący porwał w tańcu tren od sukni panny młodej i wspólnie ze świadkową wzięłyśmy się do zszywania dziury – wspomina konsultantka. – Wtedy okazało się, że panna młoda bawi się cały dzień w sukni z widoczną przypiętą metką. Ale panowie młodzi nie są lepsi: jeden z nich zapomniał odpiąć od koszuli papierowy numer z pralni, który ukazał się oczom gości kiedy podczas jednej z zabaw zdjął marynarkę.

Ilona zdecydowała się zostać wedding plannerem po własnym ślubie. Tydzień przed uroczystością rozłożyła ją choroba. Walczyła z wirusem i piętrzącymi się trudnościami. Mimo pomocy rodziny i świadków nie było łatwo dopilnować każdego szczegółu i ślub kosztował ją sporo stresu. – Wtedy marzyłam, aby mieć przy sobie kogoś, kto mógłby mnie wyręczyć – przyznaje. – W dużych miastach już żaden ślub nie odbywa się chyba bez wedding plennera, ale w naszym regionie to wciąż niszowa funkcja. Ukończyłam szkolenie w prestiżowej Akademii Wytwórni Ślubów i zaczęłam działać. I kiedy goście weselni po raz pierwszy zaśpiewali mi „sto lat”, obsypali kwiatami, a rodzice młodych nazywali „weselnym aniołem”, utwierdziłam się w przekonaniu, że ta praca to rodzaj misji.

Od podpisania zlecenia jest w codziennym kontakcie z młodą parą. Jej klienci albo nie mają czasu na organizację ślubu, albo pomysłu. Lub potrzebują kogoś kto pokieruje nimi przez cały okres przygotowań. Wśród nich są mieszkańcy regionu, albo mieszkańcy innych części Polski, którym marzy się ślub na Warmii i Mazurach. Nie brakuje też polskich emigrantów, którzy decydują się na ślub w rodzinnym mieście, więc przygotowania odbywają się na odległość. Bez względu na zakres roli (kompleksowe lub częściowe przygotowanie ślubu, albo jedynie koordynacja kulminacyjnego dnia) Ilona poznaje ich codzienność, gusta, upodobania, doradza i wspiera. M.in. w przygotowaniu zaproszeń, doborze menu, stylizacji, opiece nad wystrojem kościoła i oświetleniem sali, rozsadzeniu gości, przygotowaniu weselnych atrakcji, formy podziękowań dla gości. – Nie mogę dać się ponieść emocjom, których w tym dniu jest nadmiar, ale przyznam, że często czuję się jak członek rodziny – nie kryje. – Odbywam długie rozmowy nie tylko z młoda parą, ale też rodzicami, którzy są równie przejęci całym wydarzeniem. Zdarzyło mi się, że świadkowa, w obawie że odbiorę jej funkcję, namówiła pannę młodą do rezygnacji z moich usług. Często refleksja przychodzi po fakcie, kiedy w czasie wesela zaliczamy jakąś wpadkę. Rodziny dla których przygotowuję śluby, niezależnie od ilości zaproszonych osób, jak twierdzą, nie wyobrażają sobie samodzielnego organizowania.

Tradycyjne huczne wesela zaczynają często przyjmować formę uroczystości bankietowej, plenerowej. Pary młode prześcigają się w pomysłach na akcje charytatywne i atrakcje dla gości, stylizacje i wystrój sali. – Zaznaczają w zaproszeniach, że zamiast bukietów wolą wino, kupony totolotka, zabawki dla podopiecznych z domu dziecka – wymienia pomysły. – Jedna z panien młodych zamiast kwiatów od gości zażyczyła sobie karmę dla ptaków. Ptactwo było lajtmotivem całej uroczystości. Hitem ślubnym są ozdoby z wykorzystaniem kolorystyki danej pory roku.

Terminy ślubów ustalane są często na dwa, trzy lata do przodu. Znajomość rynku ślubnego i obleganej weselnej infrastruktury pozwala Ilonie znaleźć podwykonawców, którzy spełnią niemal każdą zachciankę. – Oferta jest tak bogata i atrakcyjna, że trudno zdecydować się czy bliższy nam jest styl glamour, czy rustykalny – przyznaje konsultantka. – A ślub jest wtedy udany, kiedy staje się zwierciadłem osobowości pary młodej. Ja jestem od tego, aby wydobyć ich największe atuty. I sprawić, że będzie to pozbawiony niepotrzebnego stresu, prawdziwy „magic day”.

Tekst: Beata Waś, obraz: Karol Kryger, ©Versta/Shutterstock.com

Magic Day Wedding & Event Planner 

Ilona Jabłońska

tel. 513 054 641 

magicday.ij@gmail.com

www.magicdayij.pl