Tymi dwoma modelami Toyoty można przejechać świat wzdłuż i wszerz. Więc ludzie użytkują je tak  na tym świecie od półwiecza.

Za te pół wieku Toyota Land Cruiser miałaby prawo się na mnie obrazić, bo jej zasługi w docieraniu do trudnych miejsc na świecie trwają już od 67 lat. Zresztą zwiastun możliwości auta był już podczas promocji w 1951 roku. Otóż w obecności przedstawicieli japońskiej policji i urzędników, kierowca testowy Ichiro Taida dojechał nim do szóstej stacji kolejki górskiej na górze Fuji – na 2390 metrów. Rozgłos murowany. Poważanie też.

Młodszy Hilux świętuje z kolei w tym roku okrągłe pół wieku. Bierzemy więc obydwóch twardzieli na urodzinową sesję.

Gdyby komuś tak się przytrafiło, że przeczyta ten tekst 21 marca, niech wzniesie toast za tego dzielnego pikapa, bo to dzień jego narodzin. Tak przy okazji dodam, że mój akurat też, ale skoro do dzisiaj narodziło się aż 18 mln Toyot Hilux, to można od razu krzyknąć: król jest tylko jeden!

Osiem generacji najpopularniejszego pikapa świata (w Polsce również najpopularniejszego) można kupić w 180 krajach, ale zobaczyć – idę o zakład – w każdym kraju jaki istnieje na mapie i istniał przez ostatnich pięć dekad. Ale jest jeden twardziel, który tę stawkę przebija – to wspomniany Land Cruiser. Dobre 15 lat wcześniej to właśnie nim ludzie docierali w najdziksze zakamarki Afryki, a tam nikt przed samochodem nie rozkładał dróg. Co ciekawe, wiele tych samochodów wciąż dzielnie służy na czarnym lądzie.

Jakie są dzisiaj te ikony bezdroży? Kiedy otworzyłem drzwi do najnowszego Land Cruisera, z politowaniem potraktowałem te piękne jasne skóry i dywany w kabinie. Za chwilę pojadę przecież w niezłe błoto (to zamiast urodzinowego śmietankowego tortu) i elegancki beż zmieni się w… aż mnie dreszcze na samą myśl przeszyły. Oszczędzając wam nerwów przeskoczę już kilka akapitów i dodam, że obawy były nieuzasadnione, bo w ciężkim terenie, z luksusowej kabiny Land Cruisera w ogóle się nie wysiada. Zwyczajnie nie ma potrzeby, bo ten czołg spełnia każde rozkazy. Pojedzie tu, zjedzie tam, wyjedzie z tego i z tamtego. I tak może manewrować pewnie aż wypali całe paliwo z 87-litrowego zbiornika.

Byłby to długi i nudny wykład na temat zastosowanej w nim technologii, ale systemy sprawiają, że on wjeżdża na góry bez dotykania stopą pedału gazu (to system Crawl Control), wertepy nie wiem jakie by musiały być, by któreś z kół straciło kontakt z podłożem (to zasługa układu zmiennej sztywności stabilizatorów KDSS, dzięki którym uzyskuje się niewiarygodne wykrzyże kół), a system Multi-terrain Select gwarantuje pokonanie KAŻDEGO rodzaju nawierzchni. Ale wiecie co jest najpiękniejsze w tym wszystkim? Że wy siedzicie w luksusowo urządzonym wnętrzu, które wręcz rozpieszcza. To wszystko, co jest pod podwoziem, haruje w pocie czoła, a wy za kierownicą spędzacie czas jak na błogim seansie.

Taki jest Land Cruiser – dla ludzi, którzy nigdy nie chcą doznać uczucia zawodu. I oczekują tyle bezpieczeństwa, ile jest tylko fizycznie w stanie zapewnić im samochód.

A co na to 50-latek Hilux? Na urodziny zafundowano mu słusznie nazwaną wersję Invincible 50 Chrome Edition. Ale nawet i z taką wersją Hilux nie oszuka, kim jest jego kierowca. O ile z Land Cruisera można wysiąść w dobrym garniturze pod filharmonią, to z Hiluksa albo w drelichu ekipy remontowej, stroju leśniczego lub… kombinezonie rajdowym. Tak, tak, Hilux podkreśla swoją pancerną konstrukcję w najtrudniejszym dla sprzętu rajdzie świata – Dakarze. W tym roku stanął na drugim i trzecim stopniu podium, a jak przyznali najbardziej doświadczeni zawodnicy, tegoroczna edycja była absolutnie najtrudniejsza. Toyotą Hilux ukończyła też tegoroczny Dakar załoga, w której pilotem jest olsztynianin Sebastian Rozwadowski.

Ale niezniszczalność tego auta doskonale sprawdziło nieobliczalne trio w dawnych odcinkach kultowego Top Gear, kiedy to wymęczonego Hiluksa helikopter ustawił na szczycie wieżowca, a ten został zburzony. Wygrzebany przez koparkę mocno zmasakrowany Hilux, po zamontowaniu akumulatora, który z pewnością nie przeżyłby operacji, odpalił za pierwszym razem.

I cóż tu dodać, siedząc na urodzinowych zdjęciach na błotnistych pagórkach? Hilux fruwa po nich jakby luzując tylko jeden guzik w koszuli, nawet bez podwijania rękawów. Te same trasy zaliczaliśmy Land Cruiserem. Nie zająknął się nawet, ale jakoś żal było tę luksusową maszynę upadlać w tych poligonowych warunkach. Hilux zaś podświadomie wysyła kierowcy sygnał, że jest mu wszystko jedno co się z nim zrobi, bo wie, że prędzej odpuści człowiek, niż jego konstrukcja. Gdzie jest więc jego limit? Sprawdź. O ile potrafisz.

 

 

Tekst: Rafał Radzymiński, obraz: Michał Bartoszewicz

 

 

 

 

 

 

Na zdjęciach:
Toyota Land Cruiser 2,8 D-4D 177 KM Invincible – cena 287 000 zł
(najtańsza wersja od 209 000 zł)
Toyota Hilux 2,4 D-4D 150 KM aut. SR5 (podwójna kabina) – cena 159 900 zł
(130 000 zł netto), najtańsza wersja 109 300 zł (88 900 zł netto)

Toyota Mir-Wit
Olsztyn, al. Obrońców Tobruku 11
www.toyota-olsztyn.pl