Podobno na nabrzeżu Jeziora Śniardwy można spotkać łosie, które słyszały od dzikich koników polskich, że czaple widziały tutaj ludzi, którzy na pokładzie największych statków na Mazurach odpoczywają, bawią się na weselu czy szkolą na konferencji. Kormorany mówią, że oni tak nawet pracują. Naprawdę!

Macie dwie możliwości, by osobiście się o tym przekonać. Pierwsza, to spakować menażki, śpiwory i z kompasem wyruszyć wzdłuż Jeziora Śniardwy, wypytując napotkane zwierzęta czy to mit, czy prawda. Jeśli jednak przeraża was namiastka przygód Juliusza Verne’a, czyli „W 80 kilometrów dookoła jeziora” (tak, Śniardwy są największym jeziorem w Polsce, zwanym też Morzem Mazur), pozostaje drugie wyjście. Zabrać walizki, biznesowe albo rodzinne, wpisać
w nawigację „Hotel Robert’s Port”, a GPS doprowadzi was do Starych Sadów nieopodal Mikołajek. Czy kormorany miały rację, będziecie mogli sami sprawdzić z pokładu statku.

Tylko którego? Gałczyński? Mikołajki? Kazimierz? Sybilla? Oto pomocny przewodnik.
K. I. Gałczyński – największy statek pasażerski na Mazurach. Ma trzy pokłady, taras widokowy, dużą salę restauracyjną i nietypową historię: sprowadzany był z Niemiec, długimi kanałami, przez długi czas, a hotel wciąż utrzymuje kontakt z przedstawicielem stowarzyszenia historycznego, które śledzi losy statku i przechowuje związane z nim dokumenty. Gałczyński może ugościć nawet 250 osób, więc często staje się dryfującym centrum biznesu: konferencji czy szkoleń połączonych z firmowymi bankietami. Na Wielkanoc przewozi gości hotelowych ze święconką, a podczas Dni Mikołajek – orkiestrę dętą.

Mikołajki – najbardziej ekstrawagancki z całej floty, z czerwonym, welurowym wnętrzem, nawiązującym do egzotyki Bliskiego Wschodu. Do niedawna nosił nazwę Szeherezada, ale opowieści o jego możliwościach, krążące po korporacyjnym świecie, bynajmniej nie należą do baśni z tysiąca i jednej nocy. Przyjmie 150 gości, przygotuje catering, zaserwuje drinki i jeszcze zatańczy – na wodach Mazurskiego Morza.
Kazimierz – jest najszybszym i najbardziej szykownym statkiem w Mikołajkach. Ogrzewany w środku, obity drewnem, ze stylowym barem w kształcie żaglowca. Urodziny, rocznice, a nawet wesela do 120 osób nie stanowią dla niego wyzwania.

A poprawiny na jego pokładzie to już standard w ofercie Hotelu Robert’s Port. Sybilla – najmniejszy w porcie. Może być miejscem na romantyczną kolację przy świecach lub ekspresową taksówką wodną, która dobije do każdej kładki. Gwiazdy muzyczne wprost z jej pokładu wchodzą na scenę, z jej deku oglądane są pokazy lotnicze. Pomieści około 25 osób zaproszonych na kameralne przyjęcie połączone z wodnym spacerem po Mazurach.

Z pokładu każdego statku, wypływającego na Jezioro Śniardwy, można zobaczyć półwysep Wierzba, który dziko żyjące koniki polskie obrały za swój dom. Jeśli dopisze szczęście, spotkacie także łosie, mieszkańców Puszczy Piskiej, która porasta brzegi jeziora Bełdany. W wodzie towarzyszyć wam będą stada łabędzi i kormoranów, w szuwarach brodzące czaple, na horyzoncie – zachodzące słońce. I teraz najważniejsza decyzja: na jak długo możecie zacumować w Hotelu Robert’s Port?

Tekst: Katarzyna Sosnowska-Rama
Obraz: Joanna Barchetto

HOTEL ROBERT’S PORT **** – lake resort & spa
11-730 Mikołajki | Stare Sady 4
+ 48 87 429 84 00
recepcja@hotel-port.pl | www.hotel-port.pl