Renoma ich ciast wychodzi daleko poza małą manufakturę w secesyjnej kamienicy. Dlatego Kawiarnia Moja otwiera drugi lokal – w sercu Olsztyna. A w nim, oprócz sprawdzonych słodkości, smaki dzieciństwa odkryte na nowo oraz warsztaty z ich przyrządzania.

Bywają pory dnia, że trudno tu o wolny stolik. Ale nikomu nie śpieszy się, aby zwolnić miejsce i z powrotem wtopić się w tłum na ulicy. Wystrój w klimacie retro, subtelna muzyka i ciasta o których krążą legendy. Zapadasz się w ludwikowski fotel i czas staje w miejscu. Przynajmniej do momentu, aż z talerzyka zniknie kawałek torcika, bezy, szarlotki, strudla, albo słynnego sernika. Delikatny, rozpływający się w ustach, posypany wiórkami czekolady, od 10 lat jest cukierniczym hitem po który przed świętami w Mojej ustawiają się kolejki. A konkurencja nie próbuje nawet go skopiować. Sekret tego ciasta tkwi w jakości twarogu sprowadzanego od renomowanego dostawcy z regionu. 240 kg mąki przyjeżdża tu co miesiąc z młyna w Reszlu, a prawie 2,5 tys. jajek z fermy „szczęśliwych kur” żyjących na wolnym wybiegu.

– Mamy klientów, którzy są z nami od początku istnienia firmy – przyznaje Alicja Derdoń, właścicielka marki Moja. – Mają swoje pory odwiedzin, rytuały, ulubione wypieki. Jednym z sekretów naszych wyrobów jest powtarzalność smaku, dzięki stałej jakości surowców. Dlatego nie miewamy „słabszych dni”.

Sekretne receptury przechowywane w grubych zeszytach powstały nawet kilka dekad temu, kiedy właściciele Mojej zaczynali przygodę z gastronomią. Wśród notatek, wycinki z gazet i kilka skserowanych przepisów ze starej mazurskiej książki kucharskiej podsunięte przez regionalnego historyka. Wśród receptur – marcepan królewiecki. – Marcepan poznałem dzięki mojej babci, u której w latach 70. spędzałem dzieciństwo pod Pasłękiem – wspomina Tomasz Derdoń, technolog żywienia, współwłaściciel Mojej. – Opowiadała nam o przedwojennych przysmakach: marcepanie, brukowcu i czekoladzie. Te dwa pierwsze brzmiały dla nas tajemniczo. Któregoś dnia zrobiła marcepanowe ciasteczka według starej receptury, a my pomagaliśmy jej parzyć i obierać migdały. Proces był długi i żmudny, ale smaku tych ciastek nie sposób zapomnieć. Wiedziałem, że któregoś dnia wrócę do marcepana. Dzięki babci zaczęła kiełkować we mnie pasja kulinarna, którą kontynuowałem w szkole gastronomicznej.

Zawodowa droga Alicji i Tomasza wiodła m.in. przez renomowaną niemiecką restaurację z gwiazdką Michelin. Po dziesięciu latach prowadzenia olsztyńskiej kawiarni z szyldem sieci Dziedzictwo Kulinarne Warmia Mazury Powiśle, są gotowi na kolejne wyzwanie. Tym bardziej, że mała manufaktura ciast na zapleczu kawiarni ledwo nadąża z zamówieniami. W sercu starego miasta, w zabytkowej kamienicy przy rynku, w maju zawiśnie szyld drugiej kawiarni „Moja”. A specjalnościami lokalu, oprócz sprawdzonej oferty ciast, będzie marcepan królewiecki i brukowiec – tradycyjne produkty związane z historią regionu.

– Wypiekany marcepan w formie baby pruskiej, muszli św. Jakuba, monety z Kopernikiem czy pralin – wymienia pomysły Alicja. – Taki, który łatwo zapakować i zabrać w podróż. Na Warmii, oprócz słoiczków miodu, brakuje tradycyjnych słodkich wyrobów, które turysta może zabrać do domu. Nasze marcepany połączą legendarny smak z regionalną symboliką. A niejeden reprezentant starszego pokolenia przeżyje u nas podróż w czasie do krainy dzieciństwa.

Brukowiec – mazurska odmiana piernika, widnieje na liście Produktów Regionalnych i Tradycyjnych. Jego składnikiem jest syrop buraczany, także wpisany na tę listę. Małe kawałeczki ciasta piernikowego nadziewa się powidłami śliwkowymi i lepi z nich kulki, a po upieczeniu powstaje nierówne ciasto przypominające formą bruk. – To druga specjalność, która będzie reprezentowała region – tłumaczy właściciel. – Kiedyś pieczono go przed żniwami, wykopkami i zjadano w przerwach między pracą w polu, popijając mlekiem. Zachowuje smak i świeżość nawet przez dwa tygodnie.

Nowa, klimatyczna siedziba Mojej, to nie tylko miejsce na chillout przy kawie i cieście, ale też miejsce, gdzie dzieci i dorośli będą rozwijać kulinarny talent. W programie warsztatów, które będą odbywać się w oddzielnej sali z zapleczem kulinarnym, m.in. nauka pieczenia ciast i domowego chleba. – Zależy nam przede wszystkim, aby mieć lepszy komfort pracy – tłumaczy Alicja. – By oferować produkty wysokiej jakości bez konserwantów i przyśpieszaczy, zwiększyliśmy ilość nowoczesnych pieców i wyposażenia kuchni. Szyld prestiżowej sieci Dziedzictwa Kulinarnego zobowiązuje, aby rozwijać misję: wydobyć na światło dzienne zapomniane receptury związane z historią regionu. I zarażać innych pasją odkrywania tych niedocenionych skarbów.

Tekst: Beata Waś, obraz: Michał Bartoszewicz

Cukiernia Moja

Olsztyn, Stare Miasto 17/21 lok. 32

Kawiarnia Moja

Olsztyn, ul. Dąbrowszczaków 10

tel.: 506 796 771, 577 216 565

ala@kawiarniamoja.pl