Cóż za przypadek – tylko wsiadłam za kierownicę najnowszego Citroena C5 Aircross, a w radiowej Trójce Marek Niedźwiedzki serwuje najnowszą płytę francuskiego piosenkarza Patricka Bruela. Nie dość, że Citroen rozpieszcza jazdą, to jeszcze Bruel dorzuca swoje. Jedźmy więc gdziekolwiek, skoro jest tak rozkosznie. 

Kiedy pytasz o komfortowy samochód, to o czym wtedy myślisz? O miękkim jak trampolina zawieszeniu czy siedzeniach typu kanapy z cieszącym oko fasonem obicia? 

Otóż każdy kierowca i pasażer ma swoją definicją komfortu jazdy. Citroen uznał, że jedna sprawa nie czyni samochodu właśnie komfortowym, choć kiedy w połowie lat 50. wprowadził swoje hydropneumatyczne zawieszenia, faktycznie postrzeganie wygody podróżowania zmieniono już na zawsze. Ale dzisiaj marka definiuje go znacznie szerzej, bo i wyzwania przed współczesnymi autami są inne. Komfort to bezpieczeństwo, cisza, wygoda, piękno wokół czy funkcjonalna obsługa. 

C5 Aircross, jeśli tylko samym wdziękiem miałby uwodzić, to już mu się to udaje. Awangarda w sylwetce Citroenów jest jak dominujący gen, który się przekazuje pokoleniom. Auto można spersonalizować pod swoje gusta – samych wariantów kolorystycznych jest 30. Ale to kocie spojrzenie LED-ami śmiało wkomponowane w maskę, to jedynie preludium do tego, czym wita wnętrze. Francja elegancja! – chce się zawiwatować. Tu właśnie odnajdujemy kolejne składowe komfortu – pomysł na niebanalną atmosferę. Styliści Citroena nie mają chyba ram w których nakazuje im się twórczo pracować, bo jest tu i dużo odwagi, i nietuzinkowe pomysły. Całość sprawia takie wrażenie, że nie żałujesz pieniędzy, które zostawiasz za te droższe wersje wyposażenia. Zerwij więc ze smutkiem i ciesz się dizajnem. Sam wolant do zmiany biegów automatycznej skrzyni, choć z zasady nie wymaga dotykania, chcesz mieć pod ręką, bo i wygląda obłędnie, i do tego styl jego pracy przy przełączaniu jest arcyprzyjemny. Swoją drogą tak też działa ośmiobiegowy automat (jest również tryb zmiany przełożeń łopatkami przy kierownicy).

Ot, mały detalik miły w podróży – odgłos klikających kierunkowskazów. Kto powiedział, że mają być jak bijący metronom. Tu jest przyjemne pulsowanie, które nie zaburza nawet chłoniętej z radia subtelnej aranżacji Patricka Bruela. 

Multitechnologia w C5 Aircross dostarcza i wygody, i zabawy. I poczucia, że współczesny samochód przejmuje wiele rzeczy za ciebie, zostawiając ci tę najważniejszą – delektowanie się jazdą. Działający online system Citroen Connect Navi dostarcza aktualnych danych z sytuacji drogowych (korki, objazdy), o pogodzie, a nawet i aktualnych cen paliw na najbliższych stacjach.

Gdyby tak jeszcze nie trzeba było wysiadać przy tankowaniu… Przynajmniej w C5 Aircross. Bajońsko wygodne fotele, nie dość, że cieszą oko krojem tapicerki (zainspirowane konstrukcją mebli), zwyczajnie nie chcą wypuszczać ze swych objęć. Z tyłu wreszcie ktoś pomyślał o wielodzietnych rodzinach – są trzy indywidualne fotele takiej samej wielkości, każdy niezależnie przesuwany o 15 cm i z regulowanym oparciem.

Ciekawie prezentuje się wirtualny, 12,3-calowy kokpit w miejscu klasycznych zegarów. Można ustawić kilka jego wariantów i nawet w całości mieć mapę nawigacji. 

C5 Aircross ma wysoki na 21 cm prześwit, jak przystało na samochód przystosowany do wycieczek po bezdrożach. Nie ma napędu na cztery koła, a „wspomagacz” w trudniejszych warunkach. To system Grip Control – za pomocą pokrętła możemy modyfikować trakcję, by sprawniej jechać na śniegu, piachu czy w ogóle przełączyć się na tryb offroad.

No i wróćmy na koniec do tego słynnego komfortu resorowania. Citroen opracował technologię, wykorzystaną po raz pierwszy w C3 Aircross – progresywnych ograniczników hydraulicznych w amortyzatorach. Nie wdając się w zawiłości techniczne, opatentowany przez Citroena system tłumi drgania wywołane i tymi drobnymi, i tymi dużymi nierównościami. I to się sprawdza, albo inaczej – docenia się. Jadąc po kiepskich dziurawych drogach, auto faktycznie dobrze izoluje podróżnych od podłoża. Może nie jest się jeszcze między ziemią, a niebem, ale to już jakaś namiastka tego. Kiedyś Citroen firmował swoje auta hasłem „polubisz każdą drogę”. Widać nieźli są w tym i dzisiaj. 

Tekst: Rafał Radzymiński, obraz: Arek Stankiewicz

Na zdjęciach: 

Citroen C5 Aircross Shine BlueHDi 180, cena 137 900 zł
(wersja podstawowa od 86 900 zł)

W sesji gościnie wystąpiły Adrianna Surowik i Justyna Stefańska.

Resma

Olsztyn, al. Obrońców Tobruku 5
www.resma.pl