Która marka najlepiej przyspiesza? Odpowiedź prawidłowa na Warmii i Mazurach: Hyundai. Koreański producent już wyrósł na drugą najsilniejszą markę samochodową w regionie, a to dopiero ten rok jest wysypem nowości w olsztyńskim salonie, który sięgnął po tytuł dilera Hyndaia w Polsce w roku 2020.

Odkąd Hyundai wprowadził pikantne oznaczenie N-line, klienci zamawiają takie wersje, choćby mieli dłużej poczekać na odbiór. 

N-Line oznacza sportowo stylizowane wersje modeli. Genezą jest tu ostry hot hatch, którym Hyundai bez kompleksów wdarł się w segment mocnych kompaktów spod szyldu GTI. Media branżowe zachwyciły się Hyundaiem i30 N niczym bajkowym Kopciuszkiem. Bo oto nigdy nieobecny gracz nagle zakasował rywali.

N-ka ma zaawansowaną technologię, sportowe osiągi, więc i wcale nie jest tania. Ale auta wyglądające jak wysmakowane wersje N, można mieć już niemal w każdym modelu Hyundaia – nazywają się N-Line. – Niektóre modele cieszą się taką popularnością wersji N-Line, że są już sprzedane nim trafią jeszcze na produkcję w fabryce – obrazuje Dariusz Słowakiewicz, kierownik sprzedaży w olsztyńskim salonie Hyundai Daszuta. – Klienci po prostu chcą dopłacić za bardziej rasową estetykę stylistyczną auta.

Salon konsekwentnie przebija się ze swoimi nowościami do świadomości klientów. Ostatnie lata systematycznie pnie się do czołówki sprzedaży i poprzedni rok zakończył na drugim miejscu w regionie. To m.in. za pozycję marki Hyundai w regionie oraz jakość satysfakcji tutejszych klientów, salon Hyundai Daszuta został dilerem roku 2020 w marce Hyundai w Polsce. To drugie tak ważne trofeum, bo podobny tytuł salon uzyskał za rok 2018.

W olsztyńskim salonie już w końcówce 2020 roku pojawiło się kilka nowości (piękny Santa Fe, i10, i20, zmodernizowany i30), ale w tym roku będziemy oglądać ich aż siedem: Tucson we wspomnianej wersji N-Line oraz w wersji plug-in, jest już odświeżona Kona, również w wersji elektrycznej, nowa Elantra, zmodernizowany i30 N, wersje i20 N, Kona w wersjach N-Line, całkowicie nowy, rewolucyjny i futurystyczny elektryk Ioniq 5 z nową koncepcją wnętrza Living Space oraz nowość w gamie modelowej i to już na wiosnę – Bayon. To miejski crossover, czyli przedstawiciel najpopularniejszego ostatnio segmentu, który wypełni przestrzeń między nieco większą Koną, a mniejszym i20, który kiedyś figurował w rekreacyjnej wersji Active. – Nie ukrywamy, że na tak świetne wyniki sprzedaży wpływa również całkowicie odmłodzona gama modelowa. A jest ona u nas teraz tak rozbudowana, że mamy dzisiaj mocnego przedstawiciela w każdym segmencie – zauważa Dariusz Słowakiewicz. 

W koncertowej orkiestrze Hyundaia pierwsze skrzypce gra najnowszy model – Tucson. Od lat jest motorem napędowym sprzedaży, a debiutujący niedawno model wygląda zjawiskowo niczym koncept przyszłości. Przód, z przenikającym się gdzieś z głębi atrapy oświetleniem, które wygląda raczej jak mieniące się klejnoty, to jedna z tych śmiałych wizji, które koncerny zwykle pokazują na targach na długo przed premierą. Tu już seryjnie. 

Stylistycznie to dwa kroki w przód. Wnętrze Tucsona urządzone jest na nowoczesną nutę i ma kilka bajerów, które wywołują miły uśmiech zaskoczenia. Otóż po włączeniu kierunkowskazu np. prawego, prawy zegar na wskaźnikach zamienia się w obraz z kamery zza prawego tyłu auta. Po to, by przed skrętem, dla bezpieczeństwa mieć pełen ogląd sytuacji tuż za autem. Bardzo praktyczne i wygodne. Na tyle, że po przesiadce do innego auta natychmiast odczuwasz brak takiego systemu. 

No i coś, co jest relaksem dla podróżników. Otóż kiedy macie dość radia, irytujących wiadomości, a nawet muzyki, system audio ma tu wgrane dźwięki natury. Puśćcie sobie las pełen życia, spokojne fale morskie, deszczowy dzień, albo ciepło przy kominku lub… ogródek kawiarniany. Ten ostatni jest ciekawym doświadczeniem – jedziesz autem, ale jakbyś siedział przy filiżance w miłym lokalu z otaczającym cię, acz niedokuczliwym, gwarnym życiem.

Więc w nowym Tucsonie nawet szybki wyjazd do sklepu może być przy okazji i pobytem nad morzem.

Tucson debiutuje też we wspomnianej wersji N-Line i długo oczekiwaną hybrydą typu plug-in, czyli z możliwością ładowania z gniazdka i jeżdżeniem na samym prądzie do 50 km (klasyczna hybryda też jest). Plug-in ma aż 265 koni mocy. Jeździliśmy tym samym napędem w większym i o około 300 kg cięższym Santa Fe, który robi fenomenalne wrażenie, więc mniejszy Tucson dostarczać będzie jeszcze większej dozy emocji. 

Wersja N-Line wyróżnia się ekskluzywną stylizacją oraz sportowymi akcentami zarówno na nadwoziu, jak i we wnętrzu oraz elektronicznie sterowanym zawieszeniem ECS, które czyni jazdę w mieście jeszcze bardziej komfortową, zaś przy dynamicznym prowadzeniu bardzo precyzyjną i pewną. Nic dziwnego, skoro przy konstruowaniu wersji N brali udział wybitni rajdowcy z Hyundai Motorsport, którzy drugi raz z rzędu zdobyli dla marki tytuł mistrzów świata WRC w klasyfikacji producentów.

Tekst: Rafał Radzymiński, obraz: Hyundai

Na zdjęciach:

Hyundai Tucson – cena od 99 900 zł

Hyundai Kona Electric – cena od 155 900 zł 

Hyundai Santa Fe – cena od 157 900 zł

Hyundai Ioniq 5 – światowa premiera 23 marca

Hyundai Daszuta

Olsztyn, Tuwima 23

tel. 89 541 84 66

www.daszuta.hyundai.pl