W Polsce najczęściej kupowanym modelem wśród klientów indywidualnych jest Toyota Yaris. Czy zatem debiutująca właśnie najnowsza generacja odjedzie konkurencji nawet bez pożegnania?

Toyota jest najwartościowszą i najcenniejszą marką motoryzacyjną świata. Jestem ciekaw ile warta jest sama nazwa Yaris, bo obok Corolli i Land Cruisera – ikon samochodowych – właśnie Yaris jest tym trzecim modelem, który w przyszłości będzie mieć „pomnik za zasługi”.

Nigdy nie wzbudzał ten model we mnie głębszych emocji. Ot, mądrze przemyślany typowo miejski pojazd zaspokajający podstawowe potrzeby komunikacyjne. Za to znam rodziny, które z jednym Yarisem nie potrafią się rozstać i przez kilkanaście lat. Toyota wiedziała jak pozyskuje się kolejnego domownika: ma być solidnie zrobiony i nie psuć się. A od takich przyjaciół się nie odwraca.

Ale oto nadeszły wyczekiwane emocje. Trzeba być ślepcem, by nie dostrzec rewolucji stylistycznej jakiej dokonała ostatnio japońska marka. Wreszcie z sylwetek Toyot uderza i dynamika, i proporcja, i spójna tożsamość. Wnętrza nabrały sportowej atmosfery. Nowa Corolla od miesięcy jest hitem sprzedaży. A właśnie opadła kotara okrywająca nową generację Yarisa. Będzie wyścig w rodzinie? Yaris już do tej pory jest najczęściej kupowanym w Polsce samochodem przez klientów indywidualnych (i to daleko z przodu). Nie tych firmowych czy flotowych, gdzie często kieruje się innymi aspektami. Jeśli jest to osobisty wybór klienta, to rekord w skali całego kraju daje wiele do analizy – że ten samochód jest naprawdę niezły ze wszech miar. 

Więc co to będzie się działo z nową generacją, która wygląda naprawdę świetnie?

Przedsmak wprowadziła już wersja Yaris GR. To skrót od GAZOO Racing, czyli rajdowej komórki Toyoty. Ten Yaris to diabeł i postrach w jednym. Samochód z rodowodem WRC i jedyny cywilny Yaris z napędem na cztery koła. Plus silnik 1,6 turbo (261 KM), superlekkie nadwozie i wyczynowe podzespoły. Przyspieszaliście kiedyś Yarisem w 5,2 s do setki? 

Taki Yaris GR to wyjątek w ofercie Toyoty (cena od 143 900 zł), ale wszystko wokół tego modelu tak się zmieniło, że za kojarzenie go z wozidłem dla emeryta można będzie wkrótce nieźle oberwać. Od kogo? Właśnie od całej rzeszy zróżnicowanych klientów, których nowy Yaris uwiódł emocjami. Stworzony został na bazie nowoczesnej platformy co przekłada się na nową jakość jazdy. Do dyspozycji mnóstwo inteligentnej technologii (szok: już od najtańszej wersji w standardzie wszystkie systemy bezpieczeństwa, włącznie z aktywnym tempomatem i poduszką powietrzną pomiędzy kierowcą, a … pasażerem). Napęd podzielony jest oczywiście, jak u Toyoty, na wersje benzynowe i hybrydową. Przeprojektowany akumulator litowo-jonowy ma większą pojemność, a samoładujący się układ hybrydowy jest w stanie odzyskać więcej energii. Dzięki temu hybrydowy Yaris może nawet przez 80 proc. czasu jazdy w mieście korzystać wyłącznie z trybu elektrycznego, a w trasie jechać bez paliwa nawet do 130 km/h. 

Yaris jest przykładem tego, że auta miejskie przestały być już tylko… miejskie. Wygodą, prowadzeniem, a nawet przestronnością pukają do bram kompaktów. Zresztą porównajmy same proporcje i wymiary Yarisa pierwszej generacji i opisywanej czwartej: długość wzrosła aż o 30 cm, rozstaw osi o 19 cm, szerokość o osiem, zaś wysokość zmniejszyła się o trzy cm. 

Nigdy nie lubiłem być krawcową przy opisywaniu sylwetek aut, ale wymiary w kontekście proporcji są ważne, bo one budują styl i charakter. A nikt nie chce już dzisiaj jeździć obłymi mydelniczkami. Kupujemy emocje i Toyota poczuła to jak za dawnych dobrych czasów. 

Tekst: Rafał Radzymiński, obraz: Toyota

Toyota Yaris silniki benzynowe: 1,0 72 KM – ceny od 58 900 zł,
1,5 121 KM (również z automatem) – ceny od 63 900 zł

hybryda 1,5 116 KM – ceny od 76 900 zł

Toyota Mir-Wit
Olsztyn, al. Obrońców Tobruku 11
www.toyota-olsztyn.pl

fb/ToyotaOlsztyn