Wydawałoby się, że mistrza trudno jest zastąpić. A i oto jest nowy mistrz. Fachowcy z Volvo problem będą mieli dopiero za kilka lat, kiedy będą musieli wprowadzić jeszcze lepszy model, niż debiutujący XC60.

Każdy porządny człowiek i tak kiedyś wyląduje w Volvo – usłyszałem to radykalne stwierdzenie od człowieka, który jeździł już chyba wszystkimi wartymi grzechu samochodami. Zaliczył przy tym też i kilka poczciwych maszyn rodem ze Szwecji.

Coś więc w tej tezie musi tkwić.

Głębszej analizy tematu pewnie podjęliby się socjologowie, bo to wcale nie najdroższe samochody są gwarantem naszego wzorcowego wizerunku. Volvo niesie za sobą dużą porcję nieskazitelności i uznania, które wynika z przypisywanych marce wartości związanych z tradycją, troską, solidnością, ale też i nie wdawaniem się w przelotne zauroczenia modą. Przecież nie trzeba się za nią uganiać, a można wypracować swój styl i potem jedynie pielęgnować go, idąc z duchem czasu. Skandynawowie opanowali to w wielu branżach, od wzornictwa zaczynając, na ich słynnych domach kończąc. Trudno byłoby więc Szweda przekonać do domku z wystawną kolumnadą, skoro tradycja oraz krajobraz architektoniczny nakazują pielęgnowanie, a nie burzenie ładu estetycznego. Gdybyśmy zagrali w skojarzenia, to na hasło „szwedzkie” większość szukałaby odpowiedzi w słowach: przemyślany i rozsądny, solidny i trwały, skromny i racjonalny.

A jakie jest najnowsze XC60? Poprzednik pozostawił po sobie wysoko zawieszoną poprzeczkę. Ale rozkochani w nim klienci szybko przelali swoje uczucia w stronę nowego obiektu westchnień. To widać było podczas premiery, która zgromadziła użytkowników schodzącego ze sceny modelu (co ciekawe, wciąż najlepiej sprzedającego się SUV-a klasy premium). Wydaje się więc, że poprzeczka już jest pokonana.

Najnowsza odsłona nie pozostawiła złudzeń – stylistyczne jest kopią świetnie przyjętego na rynku większego XC90, modelu nowożytnej ery Volvo. Ale jak przyznał Thomas Ingenlath, główny stylista marki, nikt w Volvo nie chciał zbudować kolejnego niemieckiego auta.

XC60 czerpie więc pełnymi garściami ze starszego brata: ta sama architektura podwozia, ten sam układ zawieszenia, te same silniki, wreszcie przestronna kabina, no i ten sam pomysł na wnętrze. To ostatnie jest ascetyczne do bólu. Ilość przycisków jest absolutnie minimalna, zaś pełne dowództwo przejął 12,3-calowy dotykowy ekran w centralnym miejscu. Styliści zostawili też ten sam smaczek, co w serii 90 – pięknie wymodelowane pokrętło służące do włączania i wyłączania silnika. Wyglądem przypomina rodowy sygnet, zaś po bokach – oszlifowany diament. To nim pobudzamy do życia czterocylindrowy silnik. Akurat niezależnie od wersji, bo jak zapewne fani marki doskonale już wiedzą, tylko takie jednostki Volvo zaserwowało wszystkim swoim nowościom. 190-konny diesel, którym jechaliśmy z pilotem rajdowym Sebastianem Rozwadowskim* w plenery iście dakarowe, zrelaksował nas w podróży. Tym bardziej, że podczas korków na remontowanych trasach, aktywny tempomat wyhamowywał auto do zera, po czym ruszał, kiedy tylko i auto przed nami ruszało. Zwalniało nas to całkowicie z operowania pedałami. W trasie auto samo też pilnuje linii, więc pozycja kierowcy w siadzie tureckim i z założonymi rękoma, choć niewskazana, to możliwa jest w czasie jazdy. Na szczęście motorsport rządzi się swoimi „systemami” i mamy nadzieje, że nieoceniona rola pilota rajdowego na pokładzie jest niezagrożona.

XC60 czuwa też nad pilnowaniem linii, gdybyśmy np. przysnęli za kierownicą i auto zaczęłoby zjeżdżać z drogi (oczywiście wytyczonej pasami). Auto samo wyhamuje wówczas na poboczu. Zacznie też hamować, gdybyśmy zbyt szybko dojechali do auta przed nami (przetestowaliśmy kilkukrotnie), a także gdyby ktoś wyskoczył nam przed maskę (do 60 km/h). A w zakresie prędkości 50–100 km/h Volvo samo nawet ominie przeszkodę.

W dziedzinie bezpieczeństwa czynnego XC60 osiągnęło maksa. Ale pamiętajmy, że Volvo odważyło się niedawno na obietnicę, że od 2020 roku ani kierowca, ani pasażerowie nie zginą w ich nowym samochodzie. Trzeba być szaleńcem, albo mieć pełne zaufanie do opracowywanych systemów, by publicznie składać takie deklaracje. Jeśli jednak przeanalizuje się ostatnich 90 lat istnienia Volvo, w ciemno obstawiam wariant drugi.

Tekst: Rafał Radzymiński, obraz: Michał Bartoszewicz

Na zdjęciu Volvo XC60 D4 AWD Inscription – cena 213 200 zł
Wersja podstawowa – 184 500 zł

* W sesji gościnnie wystąpił pilot rajdowy Sebastian Rozwadowski. Od września rozpoczął cykl przygotowań do swojego trzeciego startu w Rajdzie Dakar, w którym znów będzie pilotował litewskiego kierowcę Benediktisa Vanagasa; w obecnym sezonie pilotuje Zbigniewa Staniszewskiego w Fordzie Fiesta R5 w pucharze szutrowym; zdobył mistrza Polski w Rajdowych Samochodowych Mistrzostwach Polski 2014.

Sesja zrealizowana w nieczynnej kopalni żwiru pod Nidzicą.

Nord Auto
Olsztyn, ul. Warszawska 117 D
www.nordauto.dealervolvo.pl