Żona od kochanki różni się zasadniczą sprawą: ta druga wygląda powalająco zawsze.*

*zbieżność postaci i faktów jest przypadkowa i została wykorzystana na potrzeby tego materiału

Kobiety szybko rozszyfrują koleżankę uwikłaną w romans. Inaczej się ubiera, jej usta tykają jak niebezpieczne ładunki, a kołysaniem bioder mogłaby zahibernować połowę męskiej części biurowca.

Żona już tak nie zaskakuje. Jest poznana na wylot jak każda z greckich wysp. Jest przewidywalna niczym święta kościelne i wzbudza emocje jedynie wtedy, kiedy z nieokazywanym od dawna temperamentem wyrywa pilota podczas finału Ligi Mistrzów.
Jest grupa facetów, która damsko-męskie emocje lubi odnajdywać na gruncie motoryzacji. Przecież żadna kobieta nie będzie się zastanawiać nad tym, czy tylny zdrzak z dyfuzorem naśladującym sportowe bolidy dostarczy jej więcej przyjemności w obcowaniu z samochodem. W motoryzacji kobiety kierują się najczęściej pragmatyzmem podyktowanym też lekką ułomnością w ocenianiu wysokości krawężników, rozmiarów dziur czy namierzaniu zapadniętych studzienek, skądinąd zawsze zaprojektowanych pod ślad koła. Czyli: precz ze sportowymi kołami.

Dlatego też są pospolite samochody kompaktowe oraz ich wersje będące czymś w rodzaju samochodowej kochanki. Ich pesel zwykle oznaczany jest dwoma skromnymi, a jakże ważnymi literkami GT. To oczywiście skrót od Gran Turismo, czyli aut stworzonych do szybkiej turystyki. Termin obowiązywał raczej w dawnych czasach, kiedy faktycznie można było wcielić się w rolę jeźdźca, który zmierzał kontynent za sterami mocnej maszyny.
Ale GT jest dzisiaj wabikiem, który – by pozostać w konwencji damskich skojarzeń – najlepiej oddają słowa Helmuta Newtona, fotografika-skandalisty, który odważnie zaglądał obiektywem w najciekawsze zakamarki kobiecego piękna. „Kiedy widzę kobietę, zawsze natychmiast patrzę na jej buty i mam nadzieję, nosi wysokie obcasy, gdyż właśnie szpilki sprawiają, że kobieta wygląda sexy i niebezpiecznie”.

Kompakty GT wyglądają i sexy, i niebezpiecznie. KIA cee”™d już w bazowej odsłonie została tak nakreślona przez Petera Schreyera, by przyciągnąć na dłużej wzrok. Nasze czarne GT to są właśnie te newtonowskie szpilki. Koła już zwiastują potencjał spod maski. Choć nie tylko te 204 konie sprawiają, że auto zyskuje statut auta szybkiego. Ono dostarczy wrażeń, kiedy moc posłusznie zostanie wysłana na asfalt. Cee”™d GT jest wyważony i skalibrowany tak, że szybkie łuki możecie kierownicą kroić z precyzją chirurgicznego skalpela.

A przy tym matowo-zamszowe fotele Recaro otulają talię niczym zakochany partner w tańcu.
W bliskim sąsiedztwie prawego kciuka kierownica wzbogaciła się o skromny przycisk GT. Zmieniamy nim centralny wyświetlacz z tradycyjnym prędkościomierzem. Oto cyferki odmierzające prędkość schodzą na drugi plan. Wiodące wskazania dla kierowcy to teraz ciśnienie doładowania turbiny 1,6-litrowego silnika oraz wartość wykorzystywania momentu obrotowego podczas przyspieszania. A to fajne uczucie.

Tekst: Rafał Radzymiński
Obraz: Joanna Barchetto