W historycznej części nidzickiego rynku powstało miejsce, które przypomina o przedwojennym klimacie tutejszych kawiarenek i towarzyskich spotkań. Czym jeszcze kusi dzisiaj „Kamieniczka”? 

Eduardo, młody grafik z Brazylii, który projektował szyld „Kamieniczki”, nie dowierzał, kiedy słuchał o historii miasta: „gdy w Nidzicy stał już zamek, nie było jeszcze nawet mojego kraju!”.

Szyld nawiązuje do zdobiących w rynku przedwojennej Nidzicy witryn kamienic, z estetyką i ładem, które dzisiaj można jedynie powspominać ze starych zdjęć. One zresztą też wniosły swój wkład do stworzenia klimatu „Kamieniczki” – przypominają na każdej ze ścian o urokliwym miasteczku będącym bramą na Mazury. – Nazwy dla naszego obiektu szukaliśmy wertując te przedwojenne zdjęcia i historię naszego miasta. Tożsamością nidzickiego rynku zawsze były kamienice, więc wybraliśmy jej językowe zdrobnienie, by podkreślić kameralny klimat tego miejsca – przytacza Ewa Bublijewska, właścicielka „Kamieniczki”.

Wykuty przez lokalnego kowala artystycznego szyld zdradza przy okazji charakter miejsca: kawiarnia – noclegi – restauracja. Widok z każdego z trzynastu pokoi rozdziela się w połowie właśnie na rynek i z drugiej strony na urokliwą panoramę wzniesionego na wzgórzu zamku krzyżackiego oraz odtworzonej z poszanowaniem historii XIX-wiecznej winiarni.

Nidzica wzbogaciła tym samym dość ubogą dotąd ofertę hotelarską, ale przede wszystkim dostarcza mieszkańcom miejsca do spotkań towarzyskich przy przysłowiowej kawie. A jednym z pierwszych gości był tu piosenkarz Janusz Laskowski, który zatrzymał się w „Kamieniczce” wraz z zespołem przy okazji koncertu w Nidzicy.

Klimat wnętrza, prócz wspomnianych reprodukcji zdjęć przedwojennej Nidzicy, tworzy elegancki wystrój ze stołami z kutego żelaza, retro lampami i pikowanymi fotelami. Całość w jednej tonacji. Architektka wnętrz, która czuwała nad wystrojem, zachwycona miejscem szybko bowiem ustaliła: tylko eleganckie odcienie szarości. 

Bardziej kolorowo wygląda za to wszystko co tu się serwuje. Podstawą wysoko aspirującej kawiarni jest…? Oczywiście, że kawa. W „Kamieniczce” podaje się sygnowaną pożądanym certyfikatem Dziedzictwa Kulinarnego Warmia Mazury Powiśle prosto spod morąskiej Palarni Kawy Lani Coffee. Urzeka koneserów, którzy przywiązują się do serwujących ją kawiarni. A do kawy w „Kamieniczce” – wypiekane na miejscu i wpisujące się w kanon fit ciasta i ciastka.

Kolejne dziedzictwo kulinarne trafia tu prosto do wafelków – lody naturalne Kroczek. Ich walorów reklamować nie trzeba, bo już każdy miłośnik zna te zaskakujące smaki od kilku sezonów. Ich asortyment zaczyna się od kultowej śmietanki z lat 50. poprzez bijący rekordy popularności słony karmel aż po zaskakujące… pietruszkowe. 

Restauracja sprofilowała się na pierogi i naleśniki. Ma być tradycyjnie, ale lekko. Większość receptur wprowadziła pracująca tu kucharka, która pielęgnuje kunszt już jako trzecie pokolenie. 

Coś na słodko? Naleśniki z mascarpone, karmelem z cukru trzcinowego i pomarańczowym likierem. A nie na słodko? Pierogi z kaczką gotowaną w warzywach, przyprawione papryką i podawane z żurawiną. – Dania bazują wyłącznie na naturalnych przyprawach i ziołach, bo w mojej kuchni nie ma nic sproszkowanego – dodaje pani Ula, szefowa kuchni. – Wydaje mi się, że nawet jestem trochę upierdliwa przy robieniu zakupów, bo skrupulatnie czytam etykiety i kiedy tylko widzę składnik oznaczony słynnym „E”, nie ma u mnie szans na wykorzystanie go.

Salę kawiarni oraz drugą podobną w podziemiu chętni już wykorzystują na imprezy okolicznościowe. Terminy komunijne na przyszły rok zarezerwowano z marszu. Czyżby skusiło jedno trafne hasło ze strony „Kamieniczki”?: „Pasja i zamiłowanie do wszystkiego co piękne, zamknięte w jednym uroczym miejscu w samym sercu Nidzicy”.

Tekst: Rafał Radzymiński, obraz: Paweł Koziński

Kamieniczka 

Nidzica, pl. Wolności 4 

www.kamieniczka.com 

fb /kamieniczka