Niesie przekaz aby wierzyć w siebie i rozwijać talenty w rodzinnym regionie. O nietuzinkowym portrecie Kopernika, który patronuje akcji społecznej #GenWarmiiiMazur zainicjowanej przez Urząd Marszałkowski w Olsztynie rozmawiamy z Robertem Listwanen, zaangażowanym w projekt olsztyńskim malarzem.

MADE IN: Bohaterami twoich prac są często idole ze świata sztuki – filmu, muzyki. Kopernik odbiega od takich osobowości.

Robert Listwan: Bo przywykliśmy postrzegać go sztampowo, w sposób narzucony przez szkołę, historię. Wybitny astronom, pokazywany zawsze w tej samej pozie na obrazach czy pomnikach. A zwiedzając Olsztyn trzeba jego postać przy zamku koniecznie potrzymać za nos. Przez wieki dorobiliśmy mu pewien wizerunek, narzuciliśmy mity. A przecież był rewolucjonistą, odważnym facetem, miał jaja aby przeciwstawić się potężnemu Kościołowi. A wcześniej jako dziecko pewnie też wspinał się po drzewach, może broił, miał swoje marzenia. I ktoś te marzenia i talenty dostrzegł, skoro zainwestował w jego wszechstronne wykształcenie, dał możliwość tworzenia śmiałych teorii.

Twój obraz niesie przekaz motywacyjny?

Pokazuje młodego, zuchwałego chłopaka z charakterystyczną fryzurą, jaką kiedyś miał mój nastoletni syn. Chciałem przez ten komiksowy wizerunek rozluźnić sztampę jaka narosła wokół Kopernika. Niesie przekaz aby wierzyć w siebie, bo każdy z nas ma równe szanse na starcie. Tylko potrzebujemy żeby ktoś w nas uwierzył i inspirującego środowiska aby móc rozwinąć skrzydła. I takim środowiskiem są niewątpliwie Warmia i Mazury, które w jakiś sposób wpłynęły na rozwój Kopernika i jego decyzję żeby tu osiąść. Studiował przecież we Włoszech, bywał w świecie, a jednak wybrał tutejszy kawałek krajobrazu.

Też bywałeś w świecie, a tworzysz w Olsztynie.

Nawet jak obudziłbym się pijany gdzieś w Bawarii, to wiedziałbym, że nade mną rozpościera się „obce” niebo. Jestem może bardziej niż większość ludzi wyczulony na bodźce jak światło, nasycenie zieleni czy układ chmur. Ale uważam, że jesteśmy uprzywilejowani mogąc mieszkać w takim regionie. Mogłem zostać po studiach w Gdańsku, miałem wystawy i propozycje w różnych częściach świata, ale tylko tu potrafię tworzyć. Bo czuję się u siebie. Mam z pracowni widok na Łynę, park, starówkę, gotycki zamek. Po co mi szukać inspiracji gdzie indziej? Ludzie płacą grubą kasę, żeby spędzić tu weekend, a my mamy to na wyciągnięcie ręki.

Pandemia obudziła prawdziwy boom na własny kawałek zieleni, odpoczynek z dala od tłumów.

Spotykam coraz więcej ludzi, którzy nie tylko pod wpływem pandemii wracają tu po latach spędzonych na emigracji, pracy w dużych miastach. Stwierdzają, że można połączyć spokojne życie w bliskości jezior i zarabianie zdalnie, przez internet. W końcu to tylko dwie godziny drogi ze stolicy. Inwestują w ziemię, nieruchomości i zaczynają życie od nowa. Rozkręcają tu fajne inicjatywy, biznesy jak choćby nowatorski glamping Beescamp nad Ukielem.

Akcja gen Warmii i Mazur ma namawiać do powrotu tutaj?

Skoro Kopernik wybrał to miejsce do życia, to inni geniusze mniejsi czy więksi też mogą się tu wybić i zrealizować marzenia. Czasami trzeba jednak czasu aby do tego dojrzeć. Wyjechać „za chlebem”, naharować się w korporacjach, nazbierać kasy, osiwieć i stwierdzić, że chce się zmiany, spokoju. Zawsze wydaje nam się, że gdzie indziej jest lepiej, są większe możliwości. Pytanie tylko jakim kosztem. Dlatego jestem przekonany, że to nie miejsce jest kluczem do sukcesu, ale wiara w siebie. Jeśli będziemy swoim dzieciom mówić, że są zdolne i mogą osiągnąć wszystko, pozwalać im popełniać błędy i iść za własnymi marzeniami, to będą spełnione wszędzie. A pejzaż Warmii i Mazur zostanie w ich sercach nawet jak wyjadą za ocean. I kiedyś pewnie zawoła do powrotu.

Rozmawiała: Beata Waś, obraz: Michał Bartoszewicz