Historie wielkich firm zwykle zaczynały się w garażu. Tylko co decyduje o tym, że ktoś umiał je z tego garażu wyprowadzić? Mimo że zabudowy aut ciężarowych i dostawczych oraz „szycie” im plandek na miarę jak najbardziej kojarzą się z garażem, to historia firmy MP Group wpisuje się w kanon pionierskiej przedsiębiorczości, która buduje kapitał biznesowy Warmii i Mazur.

To było nietypowe zlecenie jak na firmę, która obsługuje branżę transportową i przemysłową w plandeki i zabudowy samochodowe. Zamówienie przyszło z Gdańska i miało uświetnić 25-lecie Solidarności ogromnym banerem zakrywającym słynny „zieleniak” – wieżowiec w centrum miasta. Zgrzewany specjalną technologią miał 1750 mkw. powierzchni, ważył tonę, a na ścianie budynku montowała go ekipa alpinistów.

– Jeśli klient precyzyjnie określi nam czego potrzebuje, na 99 procent zrealizujemy to – ze stanowczością przekonuje Piotr Dzierzgowski, właściciel MP Group. 

Po chwili przyznaje, że lubi nietypowe wyzwania, choć nie kryje, że dostarczają mu one też i stresu. – Ale chcemy realizować takie pomysły, bo wzbogacamy dzięki nim naszą wiedzę i budujemy potencjał firmy na przyszłość – podkreśla.

Ten potencjał zbudował od przysłowiowego zera. Dzisiaj jest największą tego typu firmą w północno-wschodniej Polsce i liczącym się graczem na scenie krajowej. Specjalizacja: zabudowy nadwozi do samochodów ciężarowych i dostawczych, produkcja przyczep i naczep oraz plandek jako produkcja plandek z pasją. Te ostatnie posłużyły jako wstęp do biznesu z samym początkiem lat 90. Piotr Dzierzgowski świadczył wówczas usługi transportowe starym Fordem Transitem z przerobionym silnikiem Mercedesa. Wkrótce nabył pierwszą ciężarówkę, z kiepską plandeką. U progu transformacji ustrojowej ciężko było z oponami do ciężarówki, a co dopiero z plandeką.

Może samemu spróbować ją naprawić? – to pytanie okaże się kluczem do przyszłego biznesu.

Odnalazł w Łodzi hurtownię handlującą materiałami do plandek i sprzętem do ich budowania.

I co pan by chciał? – usłyszał na początku wizyty w hurtowni.

Odpowiedź: naprawić własną plandekę, ale i dla przyszłych klientów.

Budżet wystarczył na pięć rolek materiału i kilka podstawowych narzędzi. Biznes rozpoczął w wynajętym po Polmozbycie przy ul. Piłsudskiego w Olsztynie starym garażu. Można było do niego wjechać np. Żukiem, bo ciężarówka chowała się już tylko do połowy.

Żuk jest autentycznym przykładem, bo przyjechał nim pierwszy klient. Produkcja pierwszej plandeki szybko obnażyła nieestetyczne zmarszczki plandeki (klient machnął ręką, a wpłacone 50 zł zaliczki kazał przeznaczyć na… rozwój firmy). Z pomocą przyszedł doświadczony w warsztatach PKS kolega (po sześciu latach dał się w końcu przekonać i przeszedł do Mazurskich Plandek zostając szóstym pracownikiem w firmie Dzierzgowskiego, a dzisiaj jest kierownikiem).

Do Mazurskich Plandek klienci przyjeżdżali prosto z ulicy. Często tiry, bo pocięte przez złodziei plandeki były prawdziwą plagą.

Przełom w branży nastąpił wraz z wejściem Polski do Unii Europejskiej. Nowe przepisy wymusiły bowiem na krajowych przewoźnikach wyższe standardy taboru. 

Dzisiaj firma MP Group ma swoją siedzibę w rozbudowanych zakładach w Barczewie. W biurze właściciela kilka piłek od rugby z podpisami zawodników świadczy o sentymencie do dyscypliny. Grał 10 lat, dzisiaj wspiera drużynę. – Rywalizacja w biznesie i sporcie jest porównywalna, choć na innej płaszczyźnie. Też trzeba umieć zbudować zespół i o wszystko zawalczyć – przyrównuje.

MP Group zatrudnia 60 osób. MP w nazwie pozostało po Mazurskich Plandekach, a rozbudowane sektory, którymi zajęła się firma, stworzyły dużą grupę producencką. Obsługuje kompleksowo branżę transportową w takim zakresie, by klienci nie musieli tracić czasu na przewożenie sprzętu po kolejnych firmach montujących inne podzespoły. Proces projektowania zabudów i przyczep jest skoordynowany z producentami podwozi, więc konstruktorzy MP Group pracują już na wytycznych fabryk. Gotowy asortyment (zabudowy pod każde potrzeby, konstrukcje nadwozi, kontenery, windy, autolawety, aż po oplandekowanie z gotowymi reklamami – wszystko z akredytacją Przemysłowego Instytutu Motoryzacji oraz Instytutu Transportu Samochodowego) praktycznie wyczerpuje potrzeby każdej branży.

Reklamy na plandekach to dzisiaj podstawa promocji firm (MP Group do dzisiaj współpracuje ze wspomnianą hurtownią z Łodzi). Ma jedyną w regionie wielkoformatową drukarkę pozwalającą robić na plandekach nadruki szerokie na 3,2 m (to ona drukowała gigantyczny baner Solidarności).

Istotą tego biznesu jest – jak podkreśla właściciel – technologia i jakość wykonania. Sam ma obsesję na punkcie perfekcji. – Miałem okres w biznesie, że chciałem być przy produkcji dosłownie wszędzie, przy każdej realizacji. Dzisiaj nie ma już takiej potrzeby, bo nasza kadra jest nauczona rzetelnego podejścia do pracy: że lepiej czegoś nie zrobić jeśli ma wyjść kiepsko – zaznacza. – Dlatego przy logotypie naszej firmy figuruje hasło przewodnie „tworzymy przyszłość”, które oznacza dokładnie to, że klient będzie zadowolony z naszej produkcji na lata, a nie tylko w okresie gwarancji. Stale podkreślam, że nie można oszczędzać pieniędzy na czymś, co nas potem nie satysfakcjonuje. Wierzę, że na końcu i tak obroni się jakość towaru – dodaje.

Dlatego zamówienia składają tu wielkie firmy nawet z głębi kraju, jak choćby znany browar, który pod kampanię piwowarską zamontował tu plandeki z reklamami na 140 samochodach.

Ale trafiają się też i tragikomiczne przypadki. Otóż po 15 latach od zamontowania pierwszej plandeki klient wrócił tu nie dlatego, że była już zniszczona, tylko że zwyczajnie zamarzyła mu się już inna. I kiedy wracał tą swoją ciężarówką podekscytowany, rozdarł ją o konary drzewa.

Tekst: Rafał Radzymiński, obraz: Jakub Chmielewski, archiwum MP Group

W kolejnym numerze przedstawimy drugi filar rodzinnego biznesu – produkcję i wynajem modnych w ostatnich latach hal namiotowych (halenamiotowe.net).

MP Group

Barczewo, ul. Prosta 6

www.mpgol.pl