HISTORIE Z WARMII I MAZUR, KTÓRE PRZESZŁY DO HISTORII, CHOĆ NA HISTORII O NICH NIE USŁYSZYSZ.

 

ciekawostki 3

CZŁOWIEK
„Sekret Kopernika” – tak piszą o niej historycy. Bywa nazywana femme fatale, konkubiną lub tylko przyjaciółką, kuzynką i gosposią słynnego astronoma. Kim była naprawdę Anna Schilling? Pewne jest, że po separacji z mężem (lub owdowieniu), wraz z kilkorgiem dzieci, przeprowadziła się do Fromborka, by prowadzić dom kanonika. Był rok 1538, Anna miała około 48 lat. Pochodziła z zamożnej rodziny gdańskiej, podobno była doskonale wykształcona i wyjątkowo urodziwa. Czy mogło łączyć ją coś więcej z 65-letnim Mikołajem Kopernikiem? Przekonany był o tym biskup warmiński Jan Dantyszek – nieprzychylnie nastawiony do rewelacji autora teorii heliocentrycznej – który zażądał, by publicznie potępić Kopernika za związek z kobietą. Jednak kanonik Reich, przyjaciel astronoma, zapewnił w liście z 23 stycznia 1539 roku, że nie zauważył nic niewłaściwego. Dantyszek nakazał więc samemu Kopernikowi, by usunął Annę Schilling z jego domu. Po kilkukrotnej wymianie korespondencji Anna wyjechała do Gdańska. Nie pozwolono jej na powrót do Fromborka nawet po śmierci astronoma. Jej dalsze losy są nieznane, ale w tekstach wielu badaczy przeszła do historii jako najjaśniejsza gwiazda Mikołaja Kopernika.
Obraz: teja.com.pl

 

ciekawostki 4

WYDARZENIE
Jesienią 1945 roku do Olsztyna przyjeżdżać zaczęli pierwsi aktorzy Teatru Jaracza. Przyrzeczono im mieszkania w willach i dobre gaże. Tymczasem część zakwaterowano w ocalałych hotelach, większość zaś w garderobach, a nawet za kulisami. W teatrze brakowało wody, z powodu uszkodzonych rur nie działała kanalizacja ani centralne ogrzewanie, w wielu oknach brakowało szyb. Nie było podstawowego wyposażenia typu maszyny do szycia czy pisania, a przede wszystkim – pieniędzy. Gdy stało się już jasne, że zmiany szybko nie nadejdą, aktorzy i pracownicy teatru sami posprzątali zaniedbany budynek. Kurtynę uszyto z worków, które następnie pofarbowano. Ponieważ materiału zabrakło, aktorom wystawały spod niej nogi. Po serii omyłek postanowiono, że premierową sztuką będzie „Moralność pani Dulskiej” w reżyserii Artura Młodnickiego. 18 listopada 1945 roku Eugenia Śnieżko-Szafanglowa weszła na scenę jako tytułowa bohaterka. Wystąpiła w szlafroku, na który złożyli się wszyscy pracownicy. Resztę kostiumów pożyczono od osób prywatnych. Widownia była wypełniona do ostatniego miejsca, sztuka nagrodzona wielokrotnymi brawami. Jednak jeszcze przez długie miesiące kasa teatralna była pusta.
(Więcej: „Jest teatr w Olsztynie” Tadeusza Prusińskiego)
Obraz: kultura.wm.pl

 

ciekawostki 2
MIEJSCE
W tej historii jest dużo „naj”. Franz von Rose był największym kolekcjonerem sztuki Prus Wschodnich, architektem i mecenasem kultury. Gdy w 1860 roku został właścicielem pałacu w Döhlau (dzisiejsze Dylewo), założył park uchodzący za najpiękniejszy w tej części Europy. Nic dziwnego – zaaranżował go Johann Larass, najsłynniejszy na tych terenach projektant ogrodów. W 1884 roku Franz poznaje Adolfo Wildta, najwybitniejszego rzeźbiarza modernistycznego z Mediolanu. Podpisuje z artystą umowę o prawie do pierwokupu i sprowadza go do majątku w Dylewie. Powstaje 40 monumentalnych rzeźb parkowych z marmuru, a wśród nich Medalion Larassa – popiersie ogrodnika. Uciekającej przed wojną rodzinie von Rose udaje się uratować tylko niewielką część kolekcji. W 1945 roku Rosjanie podpalają dylewski dwór i rozkradają cenniejsze przedmioty – podobnie lokalna ludność powojenna. Rzeźby poszukiwane w całej Europie niszczeją w zaniedbanym parku, przez przypadek odkryte zostają dopiero w 2001 roku. Jednak opieszałe działania konserwatora zabytków uprzedzają złodzieje, którzy w biały dzień wywożą półtonowy medalion, najwspanialszą rzeźbę Wildta… Pozostałe dzieła niedawno odzyskało Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie.
Obraz: dylewo-dohlau.pl

 

ciekawostki 1

RZECZ
Wygląda niepozornie, często jak zmokła kura czy kot, ale błędem byłoby zlekceważenie go. Gdy nie zostanie dobrze nakarmiony, obsypie dziecko wszami, a nawet spali całe gospodarstwo. Rozpieszczany (lubi kluski i jajecznicę), przyniesie domostwu dobrobyt, zazwyczaj kosztem sąsiadów. Spotkać można go najczęściej w nocy z czwartku na piątek, zazwyczaj podczas ulewy. Do domu wejdzie kominem i puści z niego snop iskier. Kłobuk – bo tak mu na imię – ludowy demon, siejący niegdyś postrach w warmińsko-mazurskich wioskach, do czasów współczesnych przetrwał w człekokształtnej postaci jako jedna z pamiątek turystycznych regionu. Z pluszowym uśmiechem towarzyszy pruskim babom na odwiedzanych tłumnie stoiskach z suwenirami. Ale bądźcie ostrożni. Choć opiekuje się wybranym domowym ogniskiem, to ma dość makabryczną proweniencję. Zgodnie z ludowymi wierzeniami w kłobuka zamienia się zmarłe nieochrzczone dziecko lub płód, a także duch zmarłego, którego zakopano pod progiem budynku…

Wyszperała w historii: Katarzyna Sosnowska-Rama