Czasem trudno jest dogodzić właścicielom aut. Chcieliby komfortowej limuzyny, która mało pali. Pakownej, ale i sportowej. No i powinna być luksusowa, ale najlepiej gdyby nie irytowała innych. I cóż polecamy?

Warty dwa mln złotych Rolls-Royce Phantom musi mieć schowany w drzwiach elegancki parasol, bo inaczej nie wypada. Naśladując dobre wzorce, Czesi pochylili się nad pomysłem Wyspiarzy i już 17 lat temu zaskoczyli klientów zgrabnym gadżetem, który w razie niepogody nie stawiałby właściciela Skody w niedogodnej sytuacji.

Skoda Superb to wzorzec dyskretnego luksusu. Idealnie wpisuje się w powiedzenie, że mniej znaczy czasem więcej. Zaprojektowana jest z takim samym przeznaczeniem jak auta segmentu premium klasy wyższej, choć nie musi tego ostentacyjnie obwieszczać. Jeśli więc pan prezes nie lubi drażnić widokiem na firmowym parkingu, Superb daje mu ten spokój.

Wiemy to z doświadczenia, które zafundowała nam odmiana Laurin&Klement. Znawcy wiedzą, że tak sygnowane Skody oferują tę zaskakującą nutę prestiżu. Jest to też swoisty hołd dla twórców marki, dwóch panów Vaclavów, właśnie Laurina i Klementa, którzy w 1895 roku dali podwaliny pod dzisiejszą markę Skoda. Mniej wtajemniczonym przypomnimy, że Superb, to nie jest nowość marki, którą znamy ze współczesnych czasów. Otóż była to wiodąca czeska limuzyna produkowana przed i tuż po wojnie. 

I cóż oferuje nasz Superb w nieco zaskakującym czerwonym kolorze.

Mocnego 190-konnego diesla, napęd 4×4, skrzynię DSG, wykwintne wykończenie, masowane i klimatyzowane fotele oraz mnóstwo przestrzeni. Kiedy pojawił się Superb pierwszej generacji w 2001 roku, który łudząco podobny był do popularnej Octavii (choć bazował na Audi A4 i Passacie), z miejsca okrzyknięto, że miejsca na tylnej kanapie oferuje więcej niż S-klasa Mercedesa w wersji long. Do dzisiaj ilość przestrzeni w tej część kabiny imponuje rozmachem. Pan prezes może rozłożyć się wygodnie i rozmyślając o kolejnej umowie lub założyć nogę na nogę jakby siedział na naradzie w sali konferencyjnej.

Superbem podróżuje się w zaskakującej ciszy. Przy 100 km/h ma się ochotę ponaglić szofera, by przestał się już wlec z prędkością 60 km/h. Zaś przy 200 km/h jedynie szybko przesuwający się krajobraz za oknami informuje, że prędkość jest naprawdę spora. Bo ani szum powietrza, ani zadyszka silnika, ani nerwowe zachowanie auta niczego nie zdradzają.

Zdumiewające jest to, że przy spokojnej jeździe w trasie ten niemały przecież samochód potrafi utrzymać wynik spalania poniżej pięciu litrów na każde 100 kilometrów. Po mieście rzadko przekraczał zaś osiem. Jak ktoś ma ochotę, to może się też pobawić w ekologiczny styl jazdy. Będzie dostawał od auta noty. Nam udało się otrzymać nawet 90 proc. tych maksymalnych.   

Superb dobitnie pokazuje, jak czuwają nad bezpieczeństwem pasażerów nowe auta. Zagapisz się i doprowadzisz do niebezpiecznej sytuacji? Dostaniesz ostrzeżenie, a jak je zignorujesz, auto i tak samo zacznie hamować. Samo też hamuje w zakresie do 210 km/h jeśli skorzystamy z aktywnego tempomatu, co udowodniło podczas jazdy ekspresową trasą, która zakończyła się objazdem na czas remontu i, niestety, korkiem. Superb sam wyhamował przed autem, zaś kiedy ono uszyło, wystarczy musnąć pedał gazu i auto znów „trzyma” właściwy dystans do niego. Jest to więc bardzo wygodne w jeździe w zatłoczonym mieście, gdzie co chwila trzeba hamować, bo Superb wyręcza z tego. Systemy asystujące kierowcy można aktywować, bądź korygować czułość ich ustawień z pozycji menu centralnego wyświetlacza. Genialnie spisują się światła smart light assist. Możemy raz włączyć funkcję świateł drogowych i nikogo nie będziemy oślepiać, ponieważ rozpoznają one nadjeżdżające z przeciwka auta i odpowiednio przysłaniają swój strumień światła.

Pokładowym dobrodziejstwem jest też multitechnologia. Na ekranie wyświetlacza możemy korzystać z tego, co mamy w swoim smartfonie – wystarczy sparować obydwa urządzenia. Z kolei za pomocą karty SIM któregoś z operatorów, na pokładzie Skody wszyscy mogą korzystać z szybkiego internetu LTE. 

Na koniec wróćmy więc do naszego wstępu z oczekiwaniami kierowców. Jeśli wśród oczekiwań wobec auta jest jeszcze wygodne i bezpieczne biuro, to w zasadzie mamy już chyba z tego koncertu życzeń komplet. 

Tekst: Rafał Radzymiński, obraz: Michał Bartoszewicz

Skoda Superb – cena od 86 650 zł, wersja na zdjęciach: 2,0 TDI 190 KM 4×4 DSG Laurin&Klement – cena od 163 250 zł