Miażdżycę i inne choroby układu krążenia, które przedwcześnie każą się żegnać z życiem, można zwalczyć metodami, które amerykańska medycyna stosuje już od dziesięcioleci. Jednym z prekursorów takich metod w Polsce jest doktor Dariusz Siwik, z powodzeniem praktykujący w trzech miastach: rodzinnym Białymstoku, Warszawie i Olsztynie. Chorujesz – przeczytaj. Nie chorujesz – przekaż chorym.

Tętnice w naszym ciele to życiodajne rurociągi. Gdy latami pracujemy w stresie i źle się odżywiamy, w ich ściankach tworzą się zwapnione zgrubienia. Uwypuklając się do wewnątrz stopniowo zwężają średnicę przepływu krwi. Tętnice mówią wtedy: koniec dostawy. Finał: zawał serca. Często udar mózgu.

Każdy ma wśród najbliższych znajomych, a pewnie i w rodzinie, tych ze zdiagnozowaną miażdżycą czy po zawale serca. Żyje się już z podpisanym wyrokiem, choć jeszcze z niesprecyzowaną datą wykonania. – Zawsze szukałem skutecznych metod, którymi można pomóc pacjentom w takich obszarach, w których medycyna konwencjonalna nie do końca sobie radzi – zwierza się Dariusz Siwik, lekarz medycyny, absolwent Akademii Medycznej w rodzinnym Białymstoku. Po studiach krótko pracował na oddziale kardiologii w Szpitalu Wojewódzkim w Białymstoku, a potem wyjechał do USA. – Tam, u zaprzyjaźnionych rodzin lekarskich, po raz pierwszy spotkałem ludzi, którzy się chelatowali i tam też poznałem tę terapię – dodaje.

Pracując jeszcze za granicą, zajął się już chelatacją w Polsce. Dzisiaj, po 20 latach, jego trzy przychodnie, w Białymstoku, Warszawie i Olsztynie, są jednymi z najbardziej doświadczonych placówek medycznych, które stosują tę metodę w profilaktyce i terapii chorób układu krążenia. – Chelatacja EDTA nie jest metodą niekonwencjonalną. Jest w pakiecie terapii refundowanych w innych państwach. W polskich szpitalach jeszcze do niedawna stosowana była jako płatny zabieg. Moim zdaniem wcześniej czy później wrócimy do stosowania chelatacji w naszych szpitalach – przewiduje. – Większość metod stosowanych w moich przychodniach wypełnia luki, którymi chwilowo nasza klasyczna medycyna się nie zajmuje. W przypadku miażdżycy chelatacja jest bardzo skuteczną metodą, a jeśli jest możliwość, należy wykorzystać wszystkie sposoby, by uniknąć operacji chirurgicznej, bo to zawsze jest silna ingerencja w organizm i trzeba liczyć się z powikłaniami.

Czym jest chelatacja? Najprościej ujmując – podaniem w formie kroplówki organicznego związku chemicznego EDTA (wersenian dwusodowy, EDTA to skrót od angielskiej nazwy EthyleneDiamineTetraAcetic), który wiąże metale ciężkie, w tym cząsteczki wapnia. Związki te są rozpuszczalne w wodzie, nie wchodzą w reakcję z płynami ustrojowymi i łatwo są usuwane z organizmu przez nerki.

Chelatacja czyści tętnice ze złogów lipidowo-cholesterolowych. Samo słowo chelat pochodzi z greckiego (chele) i oznacza kleszcze. Bo tak, obrazowo ujmując, działają chelaty – niczym kleszcze chwytają toksyczne metale i wydalają je z organizmu. Zabieg poprawia w ten sposób ukrwienie, co ma wpływ na funkcjonowanie całego organizmu.

Zdolności te po raz pierwszy wykrył niemiecki badacz w latach 30. ub. wieku, a po raz pierwszy wypróbowano je pod koniec lat 40. w USA przy skutecznym odtruwaniu pracowników fabryki akumulatorów ołowianych.

Od tamtej pory związkiem EDTA interesowało się wielu naukowców. Powstało 17 tys. prac naukowych na ten temat. Dr Garry Gordon, który od 40 lat prowadzi w Stanach badania nad chelatacją EDTA (praktykuje ją tam ponad 2000 lekarzy, lecząc tą metodą milion pacjentów rocznie), uznał oficjalnie, że „to najbezpieczniejszy i najbardziej skuteczny sposób, aby oczyścić organizm z toksyn, metali ciężkich i osadów wapnia, które przez lata odkładają się w tętnicach tworząc złogi”.

Medycyna konwencjonalna doskonale zna roztwór EDTA – jest on używany do konserwacji krwi (może być przechowywana w bankach krwi do czterech tygodni), serce do przeszczepu transportuje się w 100-procentowym roztworze EDTA, stosuje się go w leczeniu zaburzeń rytmu komorowego i przy hiperkalcemii (podwyższony poziom wapnia we krwi).

Prócz chelatacji, głównymi zabiegami wykonywanymi w przychodniach doktora Dariusza Siwika, są ozonoterapia oraz leczenie wysokimi dawkami witaminy C.

Odkryty 170 lat temu ozon ma zdolność zabijania drobnoustrojów: bakterii, wirusów, grzybów i pierwotniaków. Ozon działa przeciwzapalnie, pobudza układ immunologiczny poprzez uwalnianie przez organizm czynników obronnych, a także produkcję białych krwinek, które osłaniają przed wirusami, bakteriami, grzybicami i nowotworami. Ozon aplikuje się dożylnie w formie zastrzyku w ściśle określonych dawkach i odstępach czasowych. Leczy ponad 130 chorób i dolegliwości. Najwięcej pacjentów pozbyło się tą metodą boreliozy (zdecydowanie najwięcej pacjentów na Warmii i Mazurach oraz Podlasiu po nieskutecznych terapiach antybiotykowych) i opryszczki. Ozon działa również na astmę i wirusowe zapalenie wątroby.

– Ozonoterapii też uczyłem się 20 lat temu od swoich kolegów lekarzy w Stanach i w Rosji – opowiada doktor Siwik. – Pierwszy zabieg pokazali mi Amerykanie, potem widziałem go w Moskwie i w miejscowości Kaługa. Są tam ośrodki, gdzie ozonem leczy się od ponad 40 lat. Prócz Stanów i Rosji, w Europie również Niemcy powszechnie podają ozon bezpośrednio do krwi, tak jak ja to robię. W Polsce są gabinety, które podają pacjentom ozon w kroplówkach lub też stosują inną metodę – do niewielkiej ilości wcześniej pobranej krwi wtłaczają ozon i wpuszczają ją ponownie do krwiobiegu. Według mojej oceny są to metody mniej skuteczne – wyjaśnia.

Wśród stosowanych w Centrum Medycznym Doktor Siwik jest jeszcze kilka innych terapii. Podawana jest pacjentom, w zależności od potrzeby, w wysokich stężeniach witamina C, ale też i inne substancje oraz witaminy, których zadaniem jest wspomóc organizm w walce z najczęstszymi chorobami XXI wieku.

Tekst: Ewa Domaradzka-Ziarek
Obraz: archiwum prywatne, www.shutterstock.com

Doktor Siwik Medyczne Centrum

Olsztyn, ul. Janowicza 30a, tel. 604 450 000

Warszawa, ul. Dzika 4a, tel. 22 746 91 91

Białystok, ul. Rzymowskiego 43/28, tel. 85 744 97 97

www.chelatacja.com www.doktorsiwik.pl