Chcemy integrować ludzi, którzy mają w sobie iskrę, talent, chcą się uczyć międzynarodowego języka kultur – mówi Anna Mucha, aktorka związana z Instytutem Kosmopolis, organizatorem Wama Film Festival. Seanse, warsztaty i spotkania czwartej edycji odbędą się w Olsztynie 9–15 października.

MADE IN: Temat wielokulturowości do którego nawiązuje idea festiwalu, jest w Polsce coraz bardziej sporny, choćby w kwestii uchodźców. Jak kultura, branża filmowa reaguje na to?

Anna Mucha: Nastroje związane z uchodźcami są w każdym środowisku skrajne, ale to nie moja działka i nie chcę się w to zagłębiać. Z mojego doświadczenia wiem natomiast, że tam, gdzie ludzie z różnych kultur łączą się i rozmawiają, z poszanowaniem swoich praw i odmienności, zawsze powstaje coś dobrego. Przez ponad rok żyłam w USA, uczyłam się w międzynarodowej szkole filmowej. I konkluzja po tym doświadczeniu jest taka, że potęga amerykańskiego przemysłu filmowego, jego pozycja lidera wynika z tego, że jest zlepkiem geniuszy z różnych części świata. Nikt nie zagląda sobie w paszporty. Uczą się od siebie, kują rzeczywistość codzienną ciężką pracą, determinacją. I tak naprawdę to jest jedyną istotną definicją człowieka i twórcy – co sobą reprezentuje, a nie skąd pochodzi. Wama Film Festival ma za zadanie pokazać ten potencjał w filmie, podczas spotkań, warsztatów.

Podczas festiwalu kładziecie duży nacisk na polsko-ukraińskie relacje, będą m.in. organizowane warsztaty filmowe dla młodzieży obu narodowości.

To wynika ze specyfiki Warmii i Mazur, ale język ukraiński słyszę też wokół siebie na co dzień w Warszawie. Wydaje mi się, że Ukraińcy mają u nas dzisiaj wizerunek ludzi ciężko pracujących. Są tu potrzebni, więc są doceniani. Może to utopijna wizja świata, ale ja w nią wierzę. Poznaję ludzi wykształconych na Ukrainie, pracujących często poniżej swoich kompetencji. Na Warmii mam nadzieję spotkać jednak takich, którzy nie będą musieli iść na kompromisy, tylko spełnią się w swoich działkach. Bo kultura, film są przestrzenią, gdzie ważna jest wrażliwość, oko, ekspresja. Zaprosiliśmy też twórców z innych części Europy, m.in. z Francji i Litwy, którzy będą wymieniać się doświadczeniami.

Takie są idee Instytutu Kosmopolis, który organizuje festiwal?

Chcemy integrować ludzi, którzy mają w sobie iskrę, talent, chcą się uczyć języka kultur. Do tej pory byłam bardziej związana z innym naszym festiwalem filmowym – Kameralne Lato w Radomiu, który ma profil społeczno-profilaktyczny. I choć na początku nie zakładaliśmy tego, stał się festiwalem międzynarodowym. Bo nie ma znaczenia, jakie przyjmiemy hasło: profilaktyka, dialog czy wielokulturowość. Liczy się człowiek i jego historia. W tym roku zasiądę w jury Wama Film Festival, poprowadzę warsztaty. Do tej pory bywałam na Warmii i Mazurach głównie po to, aby naładować akumulatory.

Ma tu pani swoją bazę?

Mam tu swoje miejsce na ziemi, azyl, w którym bywam od lat. Cudne miejsce nad jeziorem, gdzie są świetne nalewki, domowy chleb. Region ma jedną wadę – odciąga mi przyjaciół z Warszawy. Część osób z mojego otoczenia zdecydowało się porzucić stolicę i rozpocząć sielskie życie na warmińsko-mazurskiej wsi, w bliskości z naturą. To miejsce, gdzie w każdej chwili można rozpocząć wszystko od nowa, przewartościować, poznać inspirujących ludzi, którzy przybyli tu z różnych stron. Dlatego właśnie serce regionu jest odpowiednim miejscem na festiwal, który ma inspirować do zmian.

Rozmawiała: Beata Waś, obraz: Instytut Kosmopolis

Do 18 września można zgłaszać się do udziału w międzynarodowych warsztatach filmowych, które odbędą się 8–14 października w Olsztynie. Wiek uczestników: 16–19 lat. Głównym tematem warsztatów będą zagadnienia społeczne związane ze wspólnym funkcjonowaniem różnych grup etnicznych i narodowych, ze szczególnym uwzględnieniem Polski i Ukrainy. Metody pracy, to nowatorska technika video-eseju i video-recenzji. W programie WAMA FF również pokaz specjalny filmu dokumentalnego „Opera o Polsce” w reż. Piotra Stasika. Info: wamafestival.pl