To jeden z tych przypadków, kiedy za samochodem oglądasz się niczym za ponętną kobietą.

Znajomi, znajome, czasem ktoś z rodziny pytają, jaki bym im polecił samochód. W zamian odpowiedzi ode mnie też dostają pytanie. Pierwsze, które otwiera rozdział do świata motoryzacji: a jaki ci się spodoba?

Samochody to emocje. Jeśli ktoś w tej relacji w ogóle ich nie czuje, może kupić sobie cokolwiek do jeżdżenia. Pewnie nawet nie będzie kojarzył, jaką ma wersję, a po wyjściu z siatami z marketu będzie szukał wzrokiem „takiego srebrnego”. Nie wiem jak wy, ale ja nawet z poziomu parkingu chcę już czuć do samochodu tę chemię, która targa zmysłami. Która pozwala odróżnić kuszącą linię auta od nudnej, która obiecuje mi każdy przejechany wspólnie kilometr za atrakcyjnie spędzony czas. Chemię, która nie daje jednoznacznej odpowiedzi na pytanie: czy brunetki, czy blondynki, ale czy zwyczajnie zaiskrzyło między nami.

Ten model muskał moje zmysły, kiedy pojawił się jeszcze na bilbordach zwiastujących jego rynkowy debiut. Wiemy, że tworzenie nowych samochodów poprzedza staranne wysondowanie rynku – czy trafi w potrzeby współczesnego użytkownika. Mam wrażenie, że styliści Arkany wywrócili stół do góry nogami i rzucili hasło: zróbmy sexi auto, zobaczymy, czy klienci odwdzięczą się miłością.

Marka Renault ma dość sporo premier w swoim portfolio, które zrobiły furorę na rynku. Bo właśnie dostarczały emocji. Dzisiaj, kiedy nawet biedne krowy są pod lupą unijnych ekologów, emocje nie muszą oznaczać piekielnej mocy pod maską. Emocje to smak, styl, dizajn, detale, proporcja, wykończenie. Dlatego w samochodach ważne jest, by korzystać z szerokich możliwości personalizowania wybranych przez siebie modeli. Klienci od jakiegoś czasu doceniają to, stąd marnie sprzedają się wersje z najtańszych rewirów cennika. Kiedy odbierałem do testu Arkanę w stylizacji R.S. Line, jej urok sprawił, że nawet jesienna pogoda dostarczyła mi wspomnień słonecznego lata.

Arkana wpisuje się w trend stylistyki crossovera typu coupe. Choć wyżej zawieszona, co dostarcza wygody wsiadania, wysiadania i siedzenia, to jednak jej sylwetka nie stroszy się nad jezdnią niczym SUV. Tutaj jest powiew dynamiki, lekkości, dobrze zaakcentowano te partie nadwozia i przetłoczenia, które decydują o postrzeganiu bryły. Styliści często mówią w swoim żargonie, że „dobrze siedzi na kołach”.

A jak jeździ Arkana? A jak sobie życzysz. Technologia, którą sterujesz z poziomu tabletu może zmienić twoje auto od zachowawczego eko-wozika, po domieszkę pieprzu i chilli, kiedy skonfigurujesz sobie trochę ustawień pod sport (np. czy kierownica ma reagować z mięsistym oporem i precyzją skalpela, którą uwielbiają mistrzowie toru, czy raczej masz dzisiaj dzień leniucha). Wtedy też ambientowe oświetlenie możesz zmienić jednym dotknięciem. Jest wiele tonacji do wyboru, od relaksującego błękitu, po ostrą czerwień jak ta bijąca z ust kobiety, na widok której pocą się już same myśli. Dobierz więc sobie charakter auta do chwilowego nastroju i pragnień.

To wciąż jeden samochód, a różne jego oblicza. Więc kiedy wrócimy do pytania ze wstępu – jaki mi polecasz samochód, odpowiedź wciąż drzemie gdzieś w emocjach każdego z nas. Kiedy jeździłem Arkaną po mieście, czułem na światłach spojrzenia z boku. Miała wściekły rudy kolor, a to zawsze pozostawia trochę intrygi.

Tekst: Rafał Radzymiński, obraz: Arek Stankiewicz

na zdjęciach: Renault Arkana R.S. Line,
TCe140 EDC – cena 136,9 tys. zł
(cena wersji podstawowej ZEN od 113,9 tys. zł)

Alcar Renault

Olsztyn, ul. Lubelska 39a

alcar.renault.pl

fb/AlcarOlsztyn/