Oto jak z marzeń i pasji Teresa Wiśniewska stworzyła butik z indywidualną biżuterią.

Jeśli w środku leży kask budowlany i buty robocze na zmianę, to jest to samochód Teresy Wiśniewskiej. Od 15 lat z powodzeniem prowadzi wraz z mężem salon
z drzwiami i nie zamierza z niego rezygnować. Dlatego z placu budowy często jedzie do Galerii Warmińskiej i tu jest w swoim drugim żywiole – w świecie biżuterii.

Coffret, z francuskiego kuferek, to butik, który powstał z marzeń i pasji. W kuferku są same „perełki” – okazy w jednym egzemplarzu. – Cała biżuteria przeszła przez moje ręce, była dokładnie obejrzana i osobiście wybrana. O każdym wyrobie mogę dużo opowiedzieć – nie kryje Teresa Wiśniewska, właścicielka Coffret.

Kocha biżuterię i kocha podróże. Z każdego kraju na pamiątkę przywozi kolczyki, naszyjniki, pierścionki. Największe wrażenie zrobiły na niej wyroby w meksykańskim Taxco, zwanym miastem srebra. – Stamtąd przywiozłam piękny naszyjnik złożony ze stu łańcuszków – dodaje.
Zwykle jednak odwiedza z grupą przyjaciół kraje europejskie. Przed każdą podróżą dużo czyta, by później „robić za przewodnika”. Oprowadza po muzeach, opowiada o sztuce.

Kiedy więc rzuciła pomysł sklepu z biżuterią, mąż bez wahania odparł: „Masz artystyczną duszę, spełnij swoje marzenia”.
Sklep zrodził się w głowie w październiku ub. roku na targach biżuterii w Warszawie. – Zobaczyłam ozdoby, jakie sama chciałabym nosić, a wiedziałam, że nie kupię takich w Olsztynie.

Niełatwo było uzyskać lokal w Galerii Warmińskiej, w której sieciowe sklepy miały już zarezerwowane miejsce. O swoim pomyśle opowiadała jednak z taką pasją, że osoba decydująca o tzw. komercjalizacji lokali, stwierdziła: to może się udać.
Do otwarcia „Kuferka” przygotowywała się niemal rok.

W lutym pojechała na targi w Wilnie i zakupy do nieistniejącego jeszcze sklepu. Później do Wenecji, skąd przywiozła znane na świecie szkło murano, którego technologia wytwarzania sięga XIII wieku. Z Wenecji do pobliskiej Vicenzy na jedne z najbardziej prestiżowych targów – Vicenza Oro.
Na biżuterii zna się doskonale. Wie, jak rozpoznać prawdziwy turkus wydobywany w Iranie, z którego korale warte są tysiące euro, od tego tańszego, z odpadów potem sprasowanych, które dominują w krajowej ofercie. Najbardziej ceni polski bursztyn. Ma w swoich zbiorach bardzo rzadki okaz, w którym zastygło osiem muszek.

Lubi włoskie wzornictwo, ale polskich projektantów uważa za doskonałych. Stąd w gablotach Coffret kuszą ceramiczne wyroby Doroty Gulbierz czy unikalna kolekcja Doriana Grabowskiego.

Mimo wyjątkowości towaru w Coffret ceny zaczynają się od 35 zł. I można znaleźć prawdziwe cacuszka. Jeszcze przed świętami ściągnie z Barcelony biżuterię ze stali szlachetnej łączonej ze skórą. – Chciałam, by to był taki sklep dla moich przyjaciółek. Miejsce w którym można porozmawiać, poprzymierzać. U nas nawet wybrzydzanie jest mile widziane. Byle klient chciał ze mną porozmawiać.

Jeśli szuka czegoś wyjątkowego, na przykład czarnych pereł, to ja mu je sprowadzę – mówi z entuzjazmem.
Pasją zaraziła syna Przemka. – Znakomicie opowiada o jubilerskich wyrobach i jest doskonałym kompanem we wspólnych podróżach – przyznaje Teresa Wiśniewska.

Tekst: Karolina Bergman
Obraz: Joanna Barchetto,
Retusz: Jakub Grabarczyk,
Modelka: Akademia Urody Brigitte,
Make up: Danuta Śmigielska