Niemal 40 procent mieszkańców Warmii i Mazur cierpi na nadwagę i otyłość. Nie dajmy się.

Wystarczy słuchać własnego organizmu. Często nie zauważamy, gdy ciało próbuje powiedzieć nam, że jest głodne, spragnione, zmęczone. Zazwyczaj z braku czasu ignorujemy te sygnały. Doprowadzamy się do stanów ekstremalnych. A potem? Objadamy się w późnych godzinach, chodzimy przemęczeni, niewyspani, spragnieni – zaczyna opowiadać Dorota Jesiołowska-Sołoducha, dietetyczka z Centrum Stomatologiczno-Medycznego Polkard. – Pytam pacjenta: co jadł pan wczoraj na śniadanie? Odpowiada: Wczoraj? …Wczoraj? Wiem co załatwiłem, gdzie byłem, z kim się spotkałem. Ale co jadłem, nie mam pojęcia. Ludzie nie przykładają wagi do tego co spożywają. A przecież pokarm jest jak paliwo dla silnika.

Działająca w Polkard poradnia leczenia chorób metabolicznych to jedyne miejsce w Olsztynie, gdzie w ramach ubezpieczenia NFZ można rozwiązać problemy z nadwagą i otyłością. Trafiają tu zazwyczaj pacjenci skierowani przez lekarzy innych specjalności. – Otyłość jest powodem wielu zaburzeń metabolicznych: nadciśnienia, cukrzycy, hiperlipidemii, chorób stawów. Dlatego lecząc te choroby, należy na początku uporać się z nadwagą – zaznacza Jerzy Milejski, specjalista chorób wewnętrznych w poradni.

Przychodzą tu też i ci, którzy sami z siebie chcą rozwiązać ten problem. – Miałam niedawno pacjentkę, która postanowiła schudnąć, żeby pierwszy raz w życiu pójść z dziećmi na basen. Inny pacjent trafił do nas, bo z powodu nadwagi nie mógł chodzić z kolegami na siatkówkę.

I czuł się samotny – podaje przykłady Dorota Jesiołowska-Sołoducha.

– Lecząc takie osoby opieramy się na trzech prostych sprawach: odżywianie, ruch, farmakoterapia – wylicza Jerzy Milejski. – Czasem wystarczą naprawdę niewielkie zmiany. Przykładowo: jeśli przez brak czasu często jemy w restauracjach, zamiast ziemniaków zamówmy kaszę, zamiast batona zjedzmy owoc. Naszym zadaniem jest dokładnie opracować program zmian w stylu życia, który ma poprawić wyniki pacjenta.

Prawie 40 procent mieszkańców Warmii i Mazur cierpi na nadwagę i otyłość.

Ich odsetek rośnie z roku na rok. Mariusz Gibowicz, specjalista chorób wewnętrznych w Polkard, szybko wylicza główne powody problemów z nadwagą: – Obfitość wysoko przetworzonych produktów spożywczych, które można szybko przygotować do spożycia, zbyt słodka dieta, szybkie tempo życia, brak ruchu.

Dietetyczka Dorota Jesiołowska-Sołoducha dodaje: – Półki z produktami mało przetworzonymi są przecież w każdym supermarkecie. Niestety te artykuły nie są tak kolorowe, atrakcyjne, ich marki nie są reklamowane. Większość ludzi omija te towary i idzie w stronę tych, które krzyczą: jestem fit! A często ze zdrowym odżywianiem produkty te nie mają wiele wspólnego. Ich skład przeraża dietetyków.

Jednym ze skutków otyłości jest też systemowa patologia układu żylnego, potocznie znane jako żylaki. W Polkard leczy się je laserem. I to takim, że zawstydziłby nawet Obi-Wan Kenobiego i jego świetlny miecz. W rękach Krzysztofa Pomorskiego, specjalisty chirurgii ogólnej, staje się niezwykle wszechstronnym urządzeniem: leczy grzybicę stóp, trądzik, problemy z nadpotliwością. Głównie jednak rozwiązuje temat żylaków. – W żyłach mamy zastawki, które sprawiają, że krew płynie w stronę serca. Kiedy zastawki są słabsze lub uszkodzone, krew zaczyna się cofać – mówi Krzysztof Pomorski. – Kiedy siedzimy lub stoimy, krew nie ma sił płynąć do serca.

I powstaje zespół przewlekłej choroby żył dolnych. Leczenia przyczynowego nie ma. Można zlikwidować objawy choroby, poprawić komfort życia, zniszczyć skutki, czyli żylaki.

I tu pojawia się wyglądający kosmicznie laser. Krzysztof Pomorski: – Żylaki można usuwać i klasycznym zabiegiem chirurgicznym, ale wymaga on znieczulenia ogólnego. Laserem możemy zamykać żyły bez usuwania ich, a chwilę po zabiegu pacjent może wstać i pieszo wrócić do domu. Często pacjentki pytają co dzieje się z odcinkiem żyły, która została zamknięta laserem. W naszych nogach są dwa układy żylne. Żyły głębokie w mięśniach i żyły powierzchowne, które widać pod skórą. Te układy pracują niezależnie. Układem wewnętrznym płynie ponad 80 procent krwi. Gdybyśmy nawet wyłączyli cały układ żył powierzchniowych, układ wewnętrzny przejmie jego rolę. A my usuwamy przecież tylko chory fragment.

Taki zabieg to jednak finał złożonego leczenia. Zanim laser zostanie użyty, patologię układu żylnego leczy się specjalistycznymi pończochami i farmakologią. Dlatego Krzysztof Pomorski zachęca pacjentki do zmiany trybu życia: więcej się ruszać i zdrowiej jeść. Czasem te proste metody wystarczają.

Tekst: Michał Bartoszewicz
Obraz: Joanna Barchetto