Osada ukryta w lesie będzie azylem dla tych, którzy na co dzień żyją w miejskim zgiełku. O powodach, dla których chce być częścią społeczności Warmii i Mazur, mówi Anna Dereszowska, aktorka filmowa i teatralna, współwłaścicielka posiadłości w Ławkach koło Giżycka.

Made IN: Ile czasu zajmuje dojazd z Warszawy do Ławek?

Anna Dereszowska: Średnio 3 godziny i 15 minut. Kiedy zjeżdżam z dwupasmówki nr 7 na boczne drogi, wzdłuż których ciągną się warmińsko-mazurskie pola i lasy, schodzi ze mnie stres. Budowa domu co prawda jeszcze trwa, mamy poczucie, że ciągle coś nam umyka, że jesteśmy w niedoczasie, ale i tak każdy przyjazd tu pomaga naładować baterie. Oddalając się za każdym razem od Warszawy mamy poczucie, że serce zaczyna zwalniać. Stolica daje dużo możliwości, ale ma w sobie dziki pęd, dlatego wymarzyliśmy sobie miejsce, gdzie czas płynie inaczej. Natchnęła nas dodatkowo pandemia, możliwość pracy zdalnej.

Szukaliście domu na Mazurach czy to on was znalazł?

Mój narzeczony Daniel, pochodzący z Warmii, rozglądał się za działką w internecie. Jednohektarowe siedlisko w Ławkach nie było wyeksponowane w sieci, może dlatego długo czekało na swojego nabywcę. Kiedy Daniel je znalazł, uznaliśmy, że jest świetne, ale dla nas za drogie i za duże. Czuliśmy jednak, że musimy je zobaczyć. Gdy otworzyła się brama, wpadliśmy po uszy. Nie byliśmy w stanie myśleć o niczym innym! Dzisiaj słyszymy od wielu znajomych: jeśli kiedykolwiek będziecie chcieli sprzedać siedlisko, dzwońcie w pierwszej kolejności do nas.

Co urzeka w tym miejscu?

Dom ukryty w 30-letni lesie, bliskość jeziora. Stwierdziliśmy, że nie będziemy ingerować w otoczenie, robić kwietników, sadzić rododendronów. Będzie to miejsce dzikie i nazwiemy je „Wolny las”. Czas tu naprawdę zwalnia. Chcemy być tu niezależni, choćby pod względem energetycznym. Domy — nasz i gościnny oraz pole glampingowe, albo małe domki, które tu powstaną – zasilają panele fotowoltaiczne i pompy ciepła. Jeśli zrobimy mini przystań nad jeziorem, będzie to strefa ciszy, wyłącznie z jednostkami pływającymi ładowanymi energią słoneczną. Planów mamy bardzo dużo, zobaczymy, co z nich wyniknie. To nasza pierwsza taka inwestycja, wciąż zaskakują nas sytuacje, które mają miejsce na budowie.

Sytuacje straszne czy śmieszne?

Małe dramaty, które z perspektywy czasu nas śmieszą. Mierzymy się z budową w trudnym momencie, zaskoczyła nas nie tylko pandemia, ale i podwyżka cen materiałów. Nie obyło się bez problemów z fachowcami, mieliśmy różne zawirowania. Nie wchodząc w szczegóły – trudno znaleźć chętnych, którzy dokończą po kimś robotę, w dodatku bez dokumentacji. Na szczęście na miejscu spotkaliśmy wielu życzliwych ludzi. Z pomocą przyszła nam Paula Nowak, dyrektor regionalna
dużej warmińsko-mazurskiej, ale – co ważne – wciąż rodzinnej firmy Markety Budowlane Jasam. Działają na rynku od ponad 20 lat i mają wielkie doświadczenie. Pogadałyśmy po babsku, wykorzystała swoje kontakty zbudowane poprzez firmę i znalazła fachowca, który pomógł nam dokończyć instalację elektryczną. Od Jasamu otrzymaliśmy kompleksowe doradztwo na najwyższym poziomie. Pracownicy firmy pomogli nam dobrać jakościowe materiały na budowę, bo tak duża firma obsługuje inwestycje w pełnym zakresie. Jest więc szansa, że zdążymy do września sfinalizować budowę domu. Wówczas rusza w telewizji TVN Style oraz platformie VOD Player.pl emisja drugiej części programu „Budując marzenia”, w którym opowiemy o naszych wyzwaniach związanych z budową.

Korzystacie wyłącznie z lokalnej bazy wykonawców, produktów?

Tu kupujemy materiały, korzystamy z usług lokalnych fachowców, rzemieślników, rękodzielników. Staramy się, aby siedlisko wkomponowało się w przestrzeń. Domy są pokryte dachówką ceramiczną, elementy konstrukcyjne, elewacja powstają częściowo z drewna rozbiórkowego starych mazurskich budynków gospodarczych. Piękne stare deski oraz meble wykonane z drewna z odzysku (m.in. stół do jadalni z litego kawałka kilkusetletniego dębu znalezionego gdzieś w stodole) dostarcza nam również regionalna firma Regalia. Wujek Daniela, mieszkający pod Olsztynem, robi ze starego drewna meble do pokoju naszej córki. Nalegamy, aby zostawić drewno w pierwotnym stanie, aby historia zapisana w jego słojach była widoczna. Nawet deski na podłogę wybraliśmy te gorszego gatunku, aby było jak najwięcej sęków. Poznaliśmy tu mnóstwo ludzi z pasją, którzy robią inspirujące rzeczy, m.in. Justynę, zajmującą się ceramicznym rękodziełem, która tworzy dla nas kafle w kolorze wulkanicznym, z których powstanie kominek. Chcemy być częścią społeczności Warmii i Mazur. Mamy wrażenie, że tu relacje międzyludzkie są głębsze. 

Zamieszkacie tu na stałe?

Będziemy dzielić nasze życie między stolicę i Mazury. W Warszawie jest szkoła naszej córki i nasza praca. Oboje z Danielem lubimy prowadzić samochód, wykorzystuję czas za kółkiem na próby, naukę tekstów, śpiewam. W domu w Ławkach powstaje garderoba z wyciszonymi ścianami, gdzie będę mogła awaryjnie nagrywać reklamy głosowe, audiobooki, piosenki. Podczas pandemii nagrywałam je w pokoju synka obłożonym kołdrami i poduszkami, więc mam wprawę.

„Wolny las” będzie otwarty dla wszystkich?

Nie będziemy oferować pobytu w siedlisku na portalach rezerwacyjnych. Wiemy z doświadczenia, że informacja o fajnych miejscach rozchodzi się drogą pantoflową, a my mamy dużo znajomych. Nie chcemy zbytnio dzielić przestrzeni siedliska, tworzyć zasieków między naszym domem, a bazą przeznaczoną dla około 20 gości. Nasze kolejne dziecko, które niebawem przyjdzie na świat, zatrzyma mnie na parę miesięcy w domu. Będzie okazja, aby zżyć się z Mazurami, oswoić nową sytuację i być może jesienią przywitać tu pierwszych gości.

Rozmawiała: Beata Waś

Obraz: Daniel Duniak, Marek Ciesielski

www.jasam.eu

Olsztyn, al. Piłsudskiego 66

Działdowo, ul. Marii Skłodowskiej-Curie 35

Dobre Miasto, ul. Fabryczna 6

Ostróda, ul. Słowackiego 24

Nidzica, ul. Traugutta 24

Morąg, ul. Zamkowa 34

Lidzbark Warmiński, ul. Piłsudskiego 3