Rodzina najbardziej pożądanej i przełomowej serii Volvo jest teraz dostępna bardziej niż kiedykolwiek przedtem. Skąd ta kusząca teza? 

Ile trzeba mieć pieniędzy, by jeździć Volvo? Odpowiedzi na takie pytanie tracą już na aktualności. 

Dzisiaj w salonie szwedzkiej marki prędzej usłyszy się pytanie: na jaką miesięczną ratę wynajmu możesz sobie pozwolić? I wtedy dopasujesz sobie adekwatny model Volvo. Coraz częściej bowiem decydujemy się na formę długoterminowego najmu, którego miesięczną ratę otrzymujemy wraz z pełnym pakietem serwisowym i ubezpieczeniowym. – Dzisiaj „kupuje się” ratę, a nie samochód – obrazowo przedstawia sprawę Dobiesław Sosnowski z olsztyńskiego salonu Volvo Nord Auto. – Dla wygody jazdy klient może też posługiwać się kartą paliwową, zaś fakturę za tankowanie opłaci po miesiącu użytkowania lub nawet co kwartał.

Największym udogodnieniem jest jednak to, że po zakończeniu umowy auto zwyczajnie zwraca się i odpada tym samym kłopot z jego sprzedażą na rynku wtórnym.

Umowy długoterminowego najmu można dobrać pod własne potrzeby: okres trwania od dwóch do czterech lat, z wpłatą startową od zera do 45 proc. wartości auta i planowanymi przebiegami od 15 tys. rocznie aż do 250 tys. km w ciągu czterech lat.

Choć oferty wynajmu dotyczą całej gamy modelowej marki, to teraz najkorzystniej wypada na jej tle rodzina 90: sedan S90, kombi V90 i SUV XC90. Ta seria dostała bowiem wsparcie importera marki i np. SUV-a można kupić nawet o 50 tys. zł taniej. Wstęp do świata „90” wyceniono teraz na 149 900 zł – to startowa cena sedana S90. Jeszcze do niedawna było to niemal 190 tys. zł.

Rodzina Volvo 90 to synonim nowego rozdziału marki jeśli wziąć pod uwagę dizajn. Trudno nie rozpoznać ich stylu jako typowo „volvowskiego”, jednak zdefiniowanego na nowo. Pierwszy na scenie zagościł SUV XC90 i z miejsca podbił serca klientów, również tych zapatrzonych dotychczas w niemiecką konkurencję. Potem kropkę nad „i” postawiły sedan (S90) i ikona szwedzkiego rodzinnego auta – kombi (V90). Rewolucję przeszły wnętrza tych luksusowych aut: z powściągliwą elegancją, pozornie ascetycznym, ale kryjącym bogactwo wygód sterowanych za pomocą dużego centralnego tabletu i przestrzennym dźwiękiem audio oddającym nastrój filharmonii w Göteborgu. Zaś samo auto uruchamiane jest czymś, co budzi skojarzenia z pięknie oszlifowanym diamentem. Szwedzi po raz kolejny ujęli odbiorców swym przemyślanym podejściem do codziennych czynności, w których smak prostoty łączy się z jakością.

By dać okazję podelektować się tym „made by Sweden” szerszemu odbiorcy, marka prowadzi też program Volvo Selekt. To dział używanych aut, ale pozyskanych z rynku tylko tych w najlepszym stanie. Żeby auto zostało zakwalifikowane do programu Volvo Selekt musi przejść skrupulatną, obejmującą 100 punktów kontrolę zgodnie ze standardami marki. Wszystko po to, by upewnić się, że proponowane klientowi Volvo, z maksymalną metryczką wieku pięć lat, wciąż jest niemal jak nowe. Mało tego, ma wgrane najnowsze oprogramowania do systemów, co sprawia, że staje się zwyczajnie lepszym samochodem. Takim egzemplarzom udzielana jest roczna gwarancja (wraz z Assistance) na terenie Unii Europejskiej i można nabyć je za pomocą dogodnych form finansowania, podobnie jak nowe auta. I teraz najciekawsze: jeśli z jakiś powodów będziemy chcieli wymienić wybrany model na inny, możemy to zrobić bez konsekwencji w ciągu 30 dni lub przed przejechaniem 1500 km. 

Tekst: Rafał Radzymiński, obraz: archiwum Nord Auto

Nord Auto
Olsztyn, ul. Warszawska 117 D
www.nordauto.dealervolvo.pl