Dzień dobry

Edytorial od zawsze jest naszym ostatnim twórczym tekstem, którym dopełniamy numer magazynu. Bo emocje przy tworzeniu każdego wydania, a w zasadzie relacje z napotkanymi przy tej okazji osobami, pozostawiają w nas refleksje, inspirację, uczą, otwierają nowe horyzonty myślowe. Nawet jeśli to ktoś, kogo już – wydawałoby się – znamy dość dobrze. Wspaniałą aktorkę Irenę Telesz-Burczyk zna każdy. Jej role oddają kawał jej osobowości, choć z drugiej strony jeśli tak dobrze umie zagrać przypisane jej postaci, to guzik ją znamy. Jaka jest naprawdę? Wywiad z nią był dla nas jak odsłonięcie teatralnej kotary przed zupełnie zaskakującym spektaklem. Chyba i ona, i my nie spodziewaliśmy się takiego kształtu rozmowy, ale kiedy w aurę spotkania wkrada się zaufanie, tor rozmów wytyczają szczerość i odwaga.

Poznawanie ludzi to sens istnienia. Można powiedzieć: człowiek plus idea to sens życia. Sens życia osób starszych jest kluczowy dla ich egzystencji. A odpowiedź na pytanie o sens życia zawiera się w powołaniu. Gdy człowiek podejmuje wolne decyzje, bez jakichkolwiek uwarunkowań, to właśnie po to, by spełniać swe przeznaczenie.

Piszemy te słowa, bo poruszamy w tym numerze inną wyjątkową postać. Sam o sobie mówił, że przerabia kolejne życie. Wydawałoby się, że suma złych doświadczeń ukształtowała piękno Alfonsa Kułakowskiego. Kiedy przed 90. urodzinami pytaliśmy, skąd czerpać siłę do działania po tym jak spaliły mu się tysiące obrazów namalowanych przez całe życie, przyznał, że tę siłę dają mu cel i motywacja. Jego celem było odtworzenie utraconych dzieł.

Przybliżyliśmy jego portret, by zwyczajnie dać szansę poznać tego niezwykłego artystę tym, którzy nie zdążyli – człowieka prostodusznego, nad wyraz skromnego, a z wielką skrytą mądrością.

Niestety, często bywa tak, że dopiero po czyimś odejściu chcemy zajrzeć za drzwi jego świata. Wcześniej brak nam atencji, albo wygodnie czekamy na dogodniejszy moment.

Poznawajmy ludzi wartych poznania, kiedy czas ku temu stwarza okazje. Co istotne, róbmy to z uważnością. Bo jak trafnie usłyszeliśmy w rozmowie z Joanną Jędrzejczyk, zatraciliśmy gdzieś tę cechę zrozumienia dla drugiego człowieka.