Gramy dalej

Chwilowa utrata gruntu pod nogami to niezły sprawdzian dla psychiki i ogólnej konstrukcji emocjonalnej. Bo dźwiganie się z kolan chyba zawsze wygląda podobnie: mierzysz się ze smutkiem, żalem i tęsknotą za czymś, czego być może już nie będzie. Pewne jest tylko to, że znalazłeś się w innym punkcie wyjścia niż byłeś. Ale czyż nie suma naszych niepowodzeń buduje naszą siłę? 

To podnoszenie się zmienia nie tylko nas samych, ale i otaczających nas ludzi. Pamiętamy słynne wystąpienie Steve’a Jobsa na Uniwersytecie Stanford i jego trzy życiowe historie. Gdyby nie rzucił studiów, może nie zacząłby w garażu montować pierwszych komputerów. A gdyby nie wyrzucili go z Apple’a, którego stworzył, może nie rozpocząłby – jak sam wspomniał – najbardziej twórczego okresu w swoim życiu. Bo taki stan dopada, kiedy się jest właśnie mniej pewnym wszystkiego. 

To wtedy założył wytwórnię Pixar. I trzecia historia: dopiero gdy był blisko śmierci, dostrzegł, że życie jest zbyt krótkie, by marnować czas na robienie czegoś, co nie jest zgodne z głosem serca i intuicją.

Ale studentom radził, by nie łączyć tych faktów, spoglądając w przyszłość. Można to robić jedynie, kiedy się już patrzy wstecz.

Zdecydowanie wolimy, kiedy opowieści o upadku i podnoszeniu się z niego mają inspirujący wydźwięk. Sami zachęcamy bohaterów naszych tekstów, którzy dzisiaj często są ludźmi sukcesu, by opowiedzieli o swoich porażkach i zawodowych wirażach. Bo to właśnie one – jak już wspomnieliśmy – mają wpływ na innych. Są źródłem nie tyle samej inspiracji, co i wiary.

W tym numerze mamy sylwetkę współtwórcy wywodzącej się z Olsztyna Grupy DBK, dzisiaj lidera w kraju. Piękne story – wydawałoby się. Jej prezes opowiada też o swojej przerwanej z powodu kontuzji karierze piłkarskiej, nim jeszcze myślał o biznesie. Odwiesił korki na przysłowiowy kołek, by zacząć nowy rozdział zawodowy. I dopiero teraz, patrząc wstecz i łącząc kropeczki, o których opowiadał Jobs, dostrzegamy układającą się historię.

Ktoś wrzucił kiedyś w przestrzeń publiczną cytat: „Ludzie czują się jak przegrani właśnie dlatego, że nikt ich nie nauczył, jak spektakularnie upadać”. A to jest trochę jak w boksie – wygra ten, który zniesie więcej ciosów.

Na drugiej edycji BIZNES WIR, cyklu biznesowych spotkań realizowanych przez naszą redakcję, dr Irena Eris, która była naszym gościem specjalnym, opowiedziała o początkach swojego biznesu. M.in. o tym, jak musieli z mężem pożyczać pieniądze na zakup zwykłych form do produkcji opakowań do ich pierwszych kremów. 

Z natchnieniem się dzisiaj słucha takich opowieści, prawda? To są te zdarzenia, które się łączy dopiero po czasie. Bo każdemu zdarzają się w życiu momenty, gdy nie bywa lekko, łatwo i przyjemnie.

Obraz: Kuba Chmielewski

Podziękowania dla dyrekcji Państwowej Szkoły Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Olsztynie za pomoc w realizacji sesji oraz wyrozumiałość dla naszych talentów muzycznych.

Zespół redakcyjny tworzy w składzie: fortepian – Michał Bartoszewicz, partie solowe – Niunia, skrzypce I koncertmistrz – Beata Waś, skrzypce – Sylwia Płaszczyńska-Capłap, flet poprzeczny – Magda Spiczak-Brzezińska, waltornia – Aga Kacprzyk, saksofon – Jola Bukowska, klarnet – Paweł Borzymowski, trąbka – Arek Stankiewicz, kontrabas – Jarek Poliwko, kontrabas – Agnieszka Blonka, perkusja – Kuba Chmielewski, dyrygent – Rafał Radzymiński.