DZIEŃ DOBRY

Mógłby to być piękny film przygodowy, albo serial konsumowany w odcinkach. A na pewno turystyczna atrakcja. Otóż marzy nam się wyprawa szlakiem filmowym po Warmii i Mazurach. Przecież ilość miejsc w których kręcono tu sceny do filmów i seriali, wypełniłaby solidny przewodnik. Ściągalibyśmy fanów kina podobnie jak żeglarzy Szlak Wielkich Jezior Mazurskich, a pasjonatów historii Szlak Zamków Gotyckich.

Rzucamy taki trop „nakręceni” pielęgnowaniem rocznic kultowych dzieł, które tu powstawały: 50-lecia „Stawki większej niż życie” czy o pięć lat starszego „Noża w wodzie” Polańskiego. Udało nam się przy okazji zaliczyć sentymentalną podróż z Zygmuntem Malanowiczem do hangaru w Giżycku, gdzie stoi mocno już nadszarpnięty czasem filmowy „Christine”, czyli 12-metrowy jacht na którym Polański kręcił swój pierwszy długi metraż. A Malanowicz pierwszy raz zagrał.

To nie są historie z Wikipedii czy miejskich przewodników. A takimi należałoby wzbogacić i świadomość mieszkańców, i zaspokoić ciekawość turystów. A przede wszystkim spisać je, póki są jeszcze ludzie, którzy mogą je opowiedzieć.

W wakacje odwiedziliśmy Lubomierz, urokliwe miasteczko na Dolnym Śląsku, które swego czasu upodobali sobie reżyserzy. Kręcono tam w sumie sześć filmów, w tym słynną sagę o Kargulach i Pawlakach. Dzisiaj przyciąga tam i muzeum filmowe, i ciekawostki miejskie z planów zdjęciowych, i cieszący się popularnością Festiwal Filmów Komediowych.

Mamy nadzieję, że zapoczątkowany w tym roku przez Filharmonię Warmińsko-Mazurską Arena Festival Film & Music, z każdym sezonem będzie tylko coraz głośniej zachęcał przy okazji do odwiedzania miejsc, gdzie pięć, 15 czy 50 lat temu kręciły wielkie ekipy filmowe. A do wspomnianej „Stawki…” i „Noża…” wystarczy tylko sypnąć jak z rękawa: ”Kochajmy Syrenki”, „Króla Olch”, „Zaduszki”, „Siedlisko”, „Cztery noce z Anną”, „Różę”, „Wenecję”, „Taxi A”, „Kameleona”, „W imię…” czy „Dom nad rozlewiskiem”, do którego dołącza „Pensjonat nad rozlewiskiem”, gdzie na planie filmowym spotkaliśmy się na rozmowę z Marią Pakulnis.

Jeden z filmowców powiedział kiedyś w wywiadzie po zrealizowaniu w naszym regionie zdjęć, że „jest tu tak pięknie, że nie trzeba się przejmować scenografią”.

Czekamy zatem na więcej dobrego kina i na najbliższą edycję WAMA Film Festival, bo łamie granice i bariery, a poszerza horyzonty. A jak pamiętacie cytat z „American Beauty”, „trudno być złym, kiedy świat ma do zaoferowania tyle piękna”.

Obraz: Arek Stankiewicz

Podziękowania dla olsztyńskiej kawiarni filmowej Awangarda Bis za pomoc w realizacji sesji. I za to, że jest. Po prostu.