Dzień dobry

Zaliczanie na swojej drodze upadków po to, by się wzbić wyżej, jest wartością życiową, której wypadałoby życzyć każdemu. A teraz ręka do góry, kto na pytanie o chęć doświadczenia upadku, bankructwa czy utraty gruntu pod nogami, pierwszy wystąpi z szeregu? Nikt.

Jednych życie hartuje znienacka, inni chcą ryzyko skalkulować lub otrzeć się o nie. Mistrz gór Krzysztof Wielicki powiedział nam kiedyś w wywiadzie (mimo iż siedząc bezpiecznie na schodach), że najprzyjemniej jest blisko tej czerwonej linii. 

I po to się to robi? Skacze, wspina, lata, oszukuje własny zegar? Bo jeśli jesteś pazerny na smak adrenaliny, to wiecznie ci mało. Jeden z naszych bohaterów wyznał niegdyś, iż ma już tak wysoki próg jej „odpalania”, że potrzebuje naprawdę wyszukanych wrażeń. A pochłania tego hormonu tyle co zwykli przechodnie tlenu. 

Co dają takie wyzwania, te sporty ekstremalne i rywalizacja z samym sobą? W reportażu szukamy odpowiedzi. Na pewno musi być cel i jego uporczywa realizacja, na pewno trzeba umieć podnosić się po porażkach, a wtedy uczysz się obcować z ryzykiem, podnosząc sobie poziom w którym zaczynasz panikować. A to wszystko daje ogromny pakiet umiejętności, które potem z sukcesem wykorzystuje się w biznesie. Tak jak nasi bohaterowie.

Ten numer zgromadził wyjątkowo sporo postaci nietuzinkowych. Od pierwszej strony zaczynając. Czyli od człowieka ulokowanego w maszynie wielkiego biznesu, który kupuje klub piłkarski, by… podnieść sobie w życiu tętno. Poznajcie bliżej Michała Brańskiego, bo zwyczajnie warto. 

Zazwyczaj chcemy się inspirować wartościowymi postaciami, ale jeszcze bardziej chcemy poznawać czym inspirują się oni sami. Robert Listwan w swoim niepodrabialnym stylu potrząsnął skostniałym nieco pomnikiem Kopernika po to, by wydobyć z nas gen Warmii i Mazur. Artysta włączył się w wartościowy projekt, który wpisuje się w trend społeczny. Sporo się dzisiaj bowiem mówi o powrotach do korzeni i odnajdywaniu wartości w miejscach, które kiedyś bezrefleksyjnie zdradziliśmy. Ale – jak mówi Listwan – może trzeba wpierw osiwieć, by się o tym przekonać?

Jeśli ktoś narzekał, że w naszym cyklu rozmów na schodach najczęściej zasiadają panowie, to tym razem zafundowaliśmy sobie dwie kobiety naraz. Bo one twórczo żyją jako jedność. Duet ikonicznych postaci olsztyńskiej kultury, czyli śpiewająca i piękniejsza część Czerwonego Tulipana. 

No to spadamy!

Obraz: Michał Szanter

Podziękowania dla sekcji spadochronowej Skydive Olsztyn za pomoc w realizacji sesji.