Zaczęło się od kanapki pływającej w szkolnej toalecie. Natychmiast podniósł larum w gronie pedagogicznym, które przygotowało apel do uczniów: niechciane śniadanie można zostawiać w stołówce lub podzielić się z innymi.

– Wtedy w szkole, pojawiła się idea utworzenia instytucji, która będzie chroniła żywność przez zmarnowaniem – wspomina Marek Borowski, z wykształcenia nauczyciel matematyki, prezes Banku Żywności w Olsztynie i Federacji Polskich Banków Żywności. – Trafiłem na ideę food banków, które działały w różnych częściach świata. I stwierdziłem, że chciałbym ją rozwijać na Warmii i Mazurach.

Od tamtej pory minęło ponad 20 lat. Gabinet Marka w olsztyńskich Koszarach Dragonów zdobią dyplomy i statuetki m.in. nagroda Amicus Bonus za zaangażowanie w pomoc społeczną. Ale zanim przyszły sukcesy, czekała go przeprawa przez gąszcz przepisów, a przede wszystkim nieświadomość problemu wśród producentów i sprzedawców.

– W latach 90. uparcie powtarzano mi, że nic się nie marnuje – wspomina. – I choć po 18 latach naszej działalności zaszły ogromne zmiany w świadomości, nadal w Polsce marnuje się blisko 9 mln ton żywności rocznie. A około 2 mln osób żyje poniżej granicy ubóstwa.

W 1999 roku odbył pierwsze rozmowy z samorządem, znalazł się w radzie Banku Żywności SOS w Warszawie, pierwszej tego typu organizacji w Polsce. Udało mu się wprowadzić zmiany prawno-podatkowe, które ułatwiają przekazywanie żywności dla organizacji pozarządowych – darujący żywność nie muszą naliczać podatku VAT. Polska jest jednym z niewielu krajów, gdzie finalnie od 2013 roku jest to uregulowane.

– Razem z doradcą podatkowym odbyłem wiele spotkań w ministerstwie finansów – wspomina prezes. – Czasem siedziało przede mną 10 urzędników i każdy miał inny argument na „nie”, szukał nieszczelności w naszych propozycjach przepisów. Ale kropla drąży skałę. Przekonaliśmy, że lepiej nie naliczać podatku, niż wyrzucać żywność na śmietnik.

A według badań Banków Żywności, najwięcej wyrzucamy chleba. Po nim są: owoce i warzywa, wędliny i mięsa, nabiał, a na końcu żywność sucha.

– Ja i moje otoczenie zaczęliśmy od siebie – zmieniliśmy nawyki. Warzywa i owoce przerabiamy na soki, niektóre produkty mrozimy, nie kupujemy na zapas – zdradza. – W naszej pracy kierujemy się godnością drugiego człowieka, dlatego nie dystrybuujemy produktów po terminie ważności.

Ale Marek widział swoją misję szerzej niż tylko „ratowanie” produktów i dostarczanie ich potrzebującym.

– Ważna jest nie tylko ryba, ale też wędka – obrazuje. – Wprowadziliśmy działania, które umożliwiają potrzebującym pozyskanie pracy, jak wolontariat. Po aktywizacji i wsparciu, część z nich trafiła na rynek pracy.

Od 15 lat wspólnie z partnerami samorządowymi bank tworzy strategie walki z niedożywieniem dzieci. Edukuje rodziców, szkolnych kucharzy i intendentów jak przygotowywać wartościowe posiłki. A Spółdzielnia Socjalna „Smaki”, której Marek jest prezesem, prowadzi cztery punkty żywieniowe dla MOPS w Olszynie, organizuje cateringi. Zasilają ją w większości osoby długotrwale bezrobotne. Jesienią, w zakupionym przez bank budynku koszarowym przy ul. Kotańskiego, ruszy Kuźnia Społeczna – inkubator przedsiębiorczości i edukacji społecznej. A w niej miejsce na coworking, część gastronomiczną i szkoleniową.

– Wykształcenie matematyczne przydało mi się w działalności społecznej – przyznaje. – Opracowałem system funkcjonowania naszej organizacji utrzymującej się z grantów, dotacji, darowizn, projektów i zatrudniającej 20 osób. Wszystko przy pomocy osób, które po drodze spotkałem. Zainspirowałem innych do tworzenia Banków Żywności – w tej chwili w Polsce działają już 32 placówki. A Bank Żywności w Olsztynie ma na koncie 44 mln kg żywności uratowanej i dostarczonej do potrzebujących. Dla zobrazowania: to około 4 tys. tirów wyładowanych po brzegi. Gdyby ustawić je w ogonku, byłoby to 110 km pomocy – przelicza precyzyjnie.

Bank Żywności w Olsztynie (KRS 0000029900) można wesprzeć przez przekazanie 1% podatku lub darowizny na konto: 41 1930 1653 2001 0000 8543 0001

Tekst: Beata Waś, obraz: Michał Bartoszewicz

Partnerem cyklu „Ludzie non profit” prezentującego osoby zaangażowane w działalność społeczną jest firma Hirpol. Prowadząca szkolenia z obsługi maszyn, wpływa ona na zmianę kwalifikacji, a tym samym rozwój rynku pracy Warmii i Mazur. Realizuje kursy przygotowujące do państwowych egzaminów Urzędu Dozoru Technicznego z obsługi wózków widłowych, żurawi, dźwigów, suwnic, podestów, wciągarek i podnośników oraz szkolenia BHP.

HIRPOL

Olsztyn – Centrala

Olsztyn, ul. Kajki 3/1

Oddział Gdańsk

Gdańsk, Al. Grunwaldzka 411

e-mail: kontakt@hirpol.pl

www.hirpol.pl